Creepypasta Wiki
Advertisement
Creepypasta Wiki

Uwaga, jest to moja pierwsza Creepypasta dlatego prosiłbym o nie bycie za bardzo zażenowanym czytając. Do tego została ona stworzona przeze mnie i przez mojego znajomego: Helpmeimconfused. Dziękuje i zapraszam do czytania :)

POZYTYWKA

Był ciemny styczniowy wieczór, do bloku padało światło ulicznych lamp, na łóżku siedział chłopak na oko 12-13 lat siedział sam. Widać było że nikogo nie ma w mieszkaniu. Jego rodzice pojechali pewnie po zakupy dlatego też chłopiec siedział obok lampki z jakimś czasopismem, Z nosem w książce przewracał kolejne strony czytając z zaciekawieniem. Kiedy nagle ktoś zapukał w drzwi, chłopak pobiegł tam, myśląc że to jego rodzice. Był zadowolony, ponieważ od kilku godzin siedział sam w domu, a rodzice obiecali mu kupić jego gumy balonowe, które uwielbiał, jednak zamiast rodziców przed drzwiami zastał listonosza.

-Czy ty to Sebastian Gąsior? - zapytał głosem, brzmiącym bardzo oschle listonosz,

-Tak to ja.

-Masz i podpisz. - powiedział podając paczkę chłopcu,

-Ale je niczego nie zamawiałem! – krzyknął chłopiec,

-Nie za bardzo mnie to obchodzi, bierzesz czy nie?!

-No biorę.

Sebastian podpisał i odebrał paczkę, myśląc że jest w niej coś fajnego – może jakaś gra lub planszówka, kiedy jednak sprawdził adres adresata zdziwił się. Nie znał on tej osoby. Kiedy otworzył karton zobaczył w środku małe czarne pudełeczko z liścikiem: "Po otworzeniu tego jedyne co Cię czeka to śmierć i agonia". Nie zważając na ostrzeżenie chłopiec otworzył czarne pudełko lecz, jedyne co w nim znalazł to jakąś dziwną starą pozytywkę i kolejny liścik: "Masz 48 godzin", wtedy telefon chłopca zaczął drgać i wydawać z siebie dziwny odgłos. Kiedy do niego spojrzał, zauważył że odpalił mu się licznik na 48 godzin. „Ha, dziwny zbieg okoliczności. To na pewno przypadek.” - pomyślał.

Chłopiec usłyszał dźwięk dzwonka do drzwi. Sebastian przestraszył się i upuścił pozytywkę.

„To tylko rodzice, mam nadzieje że mają dla mnie gumy.”.

Krzyknął przy otwieraniu drzwi, jednak to co zobaczył zmroziło mu krew w żyłach. Stali tam dwaj policjanci w mundurach z posępnymi minami.

-Ty się nazywasz Sebastian tak? Zapytał pierwszy z nich z dziwnie smutnym głosem.

-Tak proszę pana. Czy coś zrobiłem? Włosy chłopcu stanęły dęba i od razu zalał go zimny pot.

-Nie, nic nie zrobiłeś jednak twoi rodzice... - Zamilkł wyglądał jakby zaraz miał wyzionąć ducha jednak stanął jak głaz niezdolny do mówienia, czy choćby poruszenia się.

-Twoi rodzice nie żyją. - Wypowiedział te słowa z przeogromnym trudem, wręcz potrzebą było nad ludzkiej siły żeby to wypowiedzieć.

-Chwila że co? To chyba jakiś słaby żart.

-Nie, twoi rodzice zostali postrzeleni a ich twarze zostały wycięte.

-Że co?... – chłopiec zamilkł.

-jest spora możliwość że to sprawka nowego mordercy, którego opisują w gazetach.

chłopak teraz sobie przypomniał wiadomości z rana, gdzie mówili o nowym seryjnym mordercy, który swoim ofiarom wysyła pozytywki z liścikami masz 48 godzin, zabija całą rodzinę ofiary żeby zniszczyć jej psychikę po czym zabija ją w brutalny sposób przez tortury. Wtedy też przypomniało mu się o dzisiejszej paczce, jednak nie powiedział o tym policji stanął w miejscu, nie płakał nie upadł z brakiem chęci do życia, po prostu stał, nie myślał nie bał się tylko stał. Policjanci od razu wywnioskowali że dostał paczkę z pozytywką, dlatego też od razu zabrali go na komisariat na przesłuchanie. Kiedy już dowieźli chłopaka na komisariat zaczęli go przesłuchiwać.

-No więc Sebastian tak?

-...

-No dobrze kiedy pan dostał tę paczkę?

-No chyba jakoś o 18:30.

-Dobrze więc co ona zawierała?

-Pozytywkę z liścikiem ”zostało Ci.. – policjant mu przerwał

-Zostało ci 48 godzin zgadza się?

-Tak…

-To nie za dobrze, chłopcze nie będę owijał w bawełnę przez następne 48 godzin..

-47 godzin mam odpalony stoper

-Dobrze więc jak już mówiłem przez następne 47 godzin nie będziesz w stanie wyjść z pokoju, będziesz monitorowany i będziesz miał eskortę strażników bo zabił on dokładnie 45 ofiar nikt jeszcze nie przeżył. Jeśli nie będziesz robił dokładnie to co mówię będziesz jego 46 ofiarą.

-...

-Widzę że zrozumiałeś. Hej młody zaprowadź go do pokoju nie macie go przestawać obserwować.

-Czy dostane moją książkę, telefon i Nintendo z domu.

-Oczywiście, będziesz miał w pokoju także Internet i kablówkę.

-Dobrze a czy mógł bym tą pozytywkę?

-Nie możemy ci jej dać, mogą być na niej odciski palców.

-Dobrze proszę pana.

Po tym Sebastian został zaprowadzony do swojego pokoju gdzie miał czekać na swoje rzeczy, chłopiec jednak zasnął i śnił o tym jak morderca go torturuje gdzie na końcu widzi rodziców z uciętymi twarzami siedzącymi w dziwaczny pokraczny sposób i on z maską zrobioną z ludzkich twarz w jednym ręku trzyma tasak, a w drugiej maskę poszywaną z dwóch ludzkich twarzy. Poznał je dokładnie, były to maski z jego rodziców. Wtedy się obudził żeby zauważyć na łóżku, w którym spał, paczkę owiniętą w jakiś ciemno brązowy papier, podtrzymującą go przezroczystą taśmę. Na tej paczce widniał jeszcze liścik z napisem: "Jeśli będziesz chciał mnie szukać”. Bał się jak jeszcze nigdy. Powoli zaczął otwierać paczkę. Każdy ruch ręki odsłaniał nową jej część, żeby zobaczyć że za papierem był schowany nóż kuchenny zawinięty coś co przypominało skórę. Po odwinięciu noża Sebastian prawie zemdlał. Nie mógł uwierzyć w to co widzi, była to skórzana maska uszyta z dwóch ludzkich twarzy - jego rodziców. Było na nich widnieć nadal twarze przerażenia, były na nich także jeszcze włosy. Maski były czyste, bez krwi i z miłym w dotyku materiałem w środku. Maski też nie śmierdziały, więc musiał się zakonserwować. Chłopiec nie wiele myśląc wstał z łóżka, ubrał się w czarne spodnie oraz niebieską grubą bluzę, wziął nóż oraz założył maskę z twarzy jego ukochanych rodziców i wyszedł z pokoju. Nie wiele myśląc zawołał taksówkę zauważył wcześniej, że w masce była karteczka z adresem więc kazał taksówkarzowi tam jechać. Kiedy wysiadł wszedł do budynku. Była to stara zniszczona szkoła. Wszedł do piwnicy. Im dalej schodził tym bardziej czuł zapach krwi i zgnilizny, która zamiast go obrzydzać zaczęła go powoli podniecać, zaczął mieć wyobrażenia jak bierze mordercę i zabija go torturując go, wycinając mu organy, oczy a nawet krocze, lecz kiedy był na samym dole jedyne kogo zauważył, to 50 latka na wózku inwalidzkim z nicią w ręku szyjąc maski ze skóry.

-Spodziewałem się tu ciebie. - Powiedział starzec

-Nie pi*rdol, z*jebie cię za to co zrobiłeś mnie i innym swoim ofiarom! – po wypowiedzeniu tych słów starszy pan zaczął się śmiać.

-Z czego tak rżysz?

-Z tego! - Niespodziewanie starzec pociągną dźwignię która uruchomiła mechanizm spuszczając taska, który odciął rękę Sebastiana.

-CHOLERA, COŚ TY ODWALIŁ!?

-Haha, jak ja kocham swoją pracę - po tym człowiek podjechał do niego z nożem mówiąc.

-no cóż jednak nikogo nie pomścisz co? – chłopiec szeroko się uśmiechnął i zaczął się chichrać

-Z czego tak się śmiejesz chłopczyku?

-ZABIJE CIĘ! - Chłopiec wyciągną z tylnej kieszeni nóż i dźgnął starca w klatkę piersiową.

-JA PIER… -Nie zdążył dokończyć bo chłopiec już wstał i wziął tasak, który wcześniej przygotował.

Chłopiec powoli zaczął podchodzić do mężczyzny zwijającego się z bólu z najstraszniejszym uśmiechem jaki można sobie wyobrazić uśmiechem mordercy, w jego oczach nie można było już odnaleźć dawnego człowieka. Zawładnęła nim żądza mordu.

-I co dalej chcesz mnie zabić, dalej zrób to a będziesz taki sam jak ja! - Powiedział starzec już pół martwy. Wtedy chłopiec jednak złapał go za gardło i przycisnął swój palec do ust dając do zrozumienia mężczyźnie że już nic mu nie pomoże.

-Nie błagaj mnie o wybaczenie błagaj o to diabła! Po tym się zamachną podcinając mu gardło. Po wszystkim rozciął martwe ciało i zostawił je przed budynkiem.

Świadkowie tego twierdzą że chłopak uciekł do okolicznego lasu, do dzisiaj można tam znaleźć porozrzucane ciała zwierząt, a nawet ludzi podobno kiedy już cię zabija jedyne co da się usłyszeć to dźwięk starej pozytywki.

Advertisement