Creepypasta Wiki
Advertisement
Creepypasta Wiki

„Obudziłam się z delikatnym bólem głowy, dlatego odruchowo zaczęłam masować skronie. Minęło jeszcze trochę czasu zanim całkowicie otworzyłam oczy. Jednak po chwili musiałam je od razu przymknąć, słońce wpadające do pokoju całkowicie mnie oślepiło. Przeciągnęłam się kilka razy, ziewnęłam, zrzuciłam z siebie niebieską kołdrę i pobiegłam do kuchni. W gardle czułam niesamowitą suchość, jakbym w ogóle nie miała śliny. Kac. Nie lubiłam tego uczucia. Człowiek dzień wcześniej bawi się w najlepsze, a na następny dzień jak wstanie z łóżka to będzie cud. Wypiłam całą zawartość dzbanka z herbatą cytrynową i poczułam niesamowitą ulgę.  

Wyjrzałam za okno. Coś było nie w porządku… To uczucie prześladowało mnie przez resztę dnia”

Emma przez resztę dnia chodziła po mieszkaniu usiłując ogarnąć niesłychany bałagan. W każdym najmniejszym zakątku znajdywała różne rzeczy, zakrętki po wódce, kapsle po piwach, kawałki chipsów, papiery, plastikowe kubki. W łazience znalazła nawet stringi, niestety nie wiedziała do kogo należały. Wszystko wrzuciła do 60 litrowych niebieskich worów i wyniosła do przedpokoju. Po 2 godzinach nazbierało się takich aż 8, a to była dopiero połowa sprzątania.

Dzień wcześniej zaprosiła do siebie kilku znajomych. Potem na bieżąco przychodziło coraz więcej osób, znajomi znajomych. Duża ilość alkoholu we krwi jednak uniemożliwiała jej podjęcie jakichkolwiek kroków, w tym aby się ich pozbyć. Bawiła się w najlepsze do 4.oo rano gdy ostatni z gości poszedł do domu. Teraz żałowała każdej kropelki alkoholu który wypiła.

„Zdecydowanie przesadziłam”, powiedziała sobie pod nosem. Zdziwiło ją tylko, dlaczego nikt jej teraz nie pomagał. Po każdej imprezie u znajomej czy znajomego zostawała do rano żeby potem pomóc w ogarnięciu syfu, który był nieodłącznym elementem każdej libacji.

Pulsowanie w skroniach nie ustępowało. Zdecydowanie coraz bardziej się nasiliło.

Poskładała pranie, które zdążyło wysuszyć się na balkonie i otworzyła szafę. Odruchowo cofnęła się i odwróciła z obrzydzeniem głowę. W szafie leżała jej koleżanka z klasy…

Wyciągnęła z obrzydzeniem ręce przed siebie, sięgnęła ponad jej głowę i wyjęła kilka wieszaków. Zatrzasnęła szafę. Powoli zaczęła zawieszać spodnie i kilka bluzek pogwizdując przy tym w rytm piosenki, która od rana chodziła jej po głowie.

Kristin… Nigdy nie lubiła tej nadętej blondynki, niszczyła jej życie towarzyskie każdego dnia w szkole. Na korytarzach gdy mijały się nieraz plunęła jej pod nogi, uderzyła lub zaczynała rzucać w stronę Emmy obelgi. Jak to się stało, że teraz leżała martwa w jej szafie? Gdy zobaczyła ją na progu swojego domu, podrywającego jej chłopaka miarka się przebrała. Straciła cierpliwość, coś w niej w końcu pękło. Musiała zadziałać.

* * *

Zdecydowanym krokiem przekroczyła próg domu swojego największego wroga. Nie miała zaproszenia, ale doskonale wiedziała, że Emma nie powie ani słowa na to, że się tu nieproszona pojawiła. Czuła satysfakcję, gdy spoglądała na nią z ukosu i marszczyła niezadowolona brwi. To ona była królową, Emma nie mogła tego zmienić. Ta cała impreza, którą zorganizowała to była totalna farsa. Zdziwiło ją jednak to, jak licznie ludzie przyszli. Małolaty, które bały się wypić piwa na dworze znalazły tutaj kryjówkę, w której mogły łamać prawo. Jednak ona należała również do takich osób, nie przepuściłaby okazji aby pokazać Emmie po raz kolejny kto tutaj rządzi.

Dlaczego jej tak nienawidziła? Kiedyś się przyjaźniły, ale Emma tylko była w centrum uwagi, wszyscy ją szanowali i lubili. Musiała to zmienić i w końcu po wielu próbach się udało.

Po dwóch godzinach poczuła, że ma dosyć, w głowie kręciło jej się tak bardzo, że ledwo co potrafiła stać na nogach. Po schodach powoli i zataczając się poszła do łazienki na górę.

* * *

Emma czekała na okazję, gdy Kristi zostanie sama. Chciała z nią porozmawiać. Mimo tego, że jej nienawidziła nie chciała aby na każdy kroku uprzykrzała jej życie. To było nie do zniesienia. Każdy dzień w szkole był istnym koszmarem przez jej docinki do których dołączali się również inni. Dlatego, gdy spostrzegła, że Kristi udaje się na górę, poszła za nią. Dziewczyna weszła do łazienki. Jej kroki były niepewne, co chwilę się zataczała.

  • Kristi? – Powiedziała cicho i podeszła do niej. Dziewczyna zdecydowanie potrzebowała pomocy. Nie była w najlepszym stanie, jej oczy były całkowicie przekrwione, co chwile odbijało się jej alkoholem. Emma pomogła jej dostać się do łazienki, trzymała jej włosy gdy ta wymiotywała. Dlaczego to robiła? Przez chwilę czuła współczucie dla tej dziewczyny jednak po chwili alkohol uderzył jej do głowy. Włosy, które trzymała w rękach ścisnęła jeszcze mocniej, nieprzytomna Kristin krzyknęła cicho. Nie była w stanie się opierać. Odchyliła jej głowę do tyłu i popatrzała na zamroczone alkoholem oczy, nienawiść, która budowała się w niej od kilku lat teraz eksplodowała. Odrzuciła jej głowę, która bezwładna uderzyła o krawędź ubikacji. Kristin osunęła się na ziemię. Na desce pozostała krwawa plama. Jednak to nie wystarczyło, widok krwi spotęgował jej nienawiść. Chwyciła ją za ręce i pociągnęła do swojego pokoju. Na korytarzu nie było nikogo, wszyscy bawili się na dole. Zamknęła za sobą drzwi. Nie miała pomysłu co z nią zrobić, chciała jej dać nauczkę do końca życia. Z szuflady wyjęła żyletkę i przyłożyła ją do twarzy bezbronnej Kristin. Dziewczyna w tym momencie otworzyła oczy, jednak siedząca na niej Emma była silniejsza, nie pozwoliła się jej ruszyć.

  • Co teraz powiesz? Dalej masz ochotę wyśmiewać się ze mnie? – Jej głos wypełniony był gniewam. Każdą częścią swojego ciała nienawidziła tej dziewczyny. Chciała ją okaleczyć do końca życia. Już nigdy nikt nie powie jej, że jest ładna.

  • Idiotko, pożałujesz tego! – Jednak na te słowa Emma zaczęła śmiać się jeszcze bardziej. Jedynym, szybkim i płynnym ruchem przecięła Kristin policzek od brwi do kącika ust. Ostra żyletka wbiła się tak głęboko, że po chwili krew całkowicie zamazała rysy twarzy dziewczyny. Chwyciła się za policzek i zaczęła jeszcze bardziej się szarpać, jednak Emma nie odpuszczała – Coś ty zrobiła?! Zostaw mnie w spokoju – Emma była jak w transie. Ciała twarz dziewczyny szybko i głęboko. Po kilku minutach Kristin przestała się ruszać. Kristin? Emma nie wiedziała, kto to jest. Twarz dziewczyny była całkowicie okaleczona i zakrwawiona. Mogła być kimkolwiek.

* * *

Emme zdziwiło to, że nikt nie przyszedł i nie pytał co się z nią stało. Jej pokój zamknięty był do końca imprezy, potem ciało wykrwawionej dziewczyny włożyła do szafy i zamknęła. Nie wiedziała co zrobi ze zwłokami. Może zakopie w ogródku? To był najlepszy pomysł. Koło jej domu rósł niewielki zagajnik, nikt tam nie chodził więc postanowiła, że będzie to idealne miejsce na wieczny spoczynek Kristin.

Poszła do szafy i z wielkim uśmiechem na twarzy otworzyła ją. Dziewczyny nie było w środku. „Jednak żyła i uciekła jej, gdy tylko miała okazję”. Emma musiała ją znaleźć. Po chwili była pewna, że Kristin jak bezbronne zwierze uciekała. Po dywanie ciągneła się stróżka krwi, która prowadziła do wyjści. Gdy Emma podeszła tam zobaczyła skulona postać usiłującą otworzyć drwi wejściowe.

  • A gdzie to się koleżanka wybiera? – Emma podeszła do niej i kopnęła ją w brzuch. Czarne włosy dziewczyny przylepiały się do okaleczonej twarzy. Zwinęła się w embrion i czekała na kolejne uderzenie, ale ono nie nadchodziło.

* * *

„Uciekać, uciekać, uciekać, uciekać…”. Tylko to chodziło jej po głowie, nie mogła się wydostać z tego przeklętego domu. Emma by ją zauważyła. Gdy chciała się wydostać z szafy nie mogła, zastawiona była czymś ciężkim. Wiedziała tylko, że musi udawać martwą, Emma chciała ją zabić! Okazja nadarzyła się rano, powoli wyczołgała się z szafy i szukała wyjścia. Krew spływająca po twarzy oślepiała ją, czuła jej smak w ustach, mdlił ją. Jednak jej wola przeżycia była zdecydowanie silniejsza. Znalazła schody, zeszła po nich powoli i rzuciła się w kierunku drzwi, które były zamknięte. Mocowała się chwilę z klamką dopóki nie poczuła na podbrzuszu silnego uderzenia. Emma ją znalazła. Chciała uniknąc kolejnego uderzenia, zwinęła się i czekała, jednak nic się nie wydarzyło. Emma się oddaliła. Słyszała jak szuka czegoś po szafkach w kuchni. Ogarnął ją paniczny strach, jednak adrenalina uderzyła jej do głowy. Tylko ona była w stanie ją teraz uratować. Wstała powoli i zaczęła biec w kierunku balkoni, wybiegła do ogródka. Przeklinała pod nosem, że Emma mieszka spory kawałek od miasta a ogród był otoczony wysokim żywopłotem i murem. Była w pułapce. Jednak odzyskała nadzieję, gdy zobaczyła przed sobą nożyce do cięcia trawy. Chwyciła je, gdy usłyszała za sobą śmiech Emmy. Stała w drzwiach balkonowych z dużym i ostrym nożem w ręku. Kristin zacisnęła ręce na swojej broni jeszcze bardziej, zaczęła uciekać w stronę zagajnika.

* * *

Śmieszyła ją wola przetrwania tej dziewczyny. Mimo tego, że była całkowicie bezbronna nadal chciała walczyć. Uciekała przed nią jak bezbronna i ledwo żywa mysz przed kotem. Kwestia czasu zanim się podda, nie było stąd ucieczki. Ucieszyło ją to, że Kristin biegnie w stronę małego lasu, przynajmniej nie będzie daleko musiała ciągnąc jej zwłok. Wystarczy jeden cios w szyję i dziewczyna padnie martwa na ziemię. Ruszyła wolnym krokiem pogwizdując. Chciała się teraz pobawić z nią. Mogła się tam schować w krzakach, na drzewach, za wielkimi konarami ale to tylko kwestia czasu zanim ona ją znajdzie.

* * *

Z całej siły ściskała nożyce. Wiedziała, że nie ucieknie stąd, musiała się schować i poczekać, aż Emma będzie w pobliżu a wtedy z zaskoczenia ją zaatakować. Schowała się za gęstymi krzakami malin, nie obchodziło jej to, że kolce raniły jej ciało, wbijały się powodując kolejne głębokie rany na rękach i nogach. Siedziała w ciszy i nasłuchiwała zbliżających się kroków, które z sekundy na sekundę były coraz bliżej. Adrenalina krążąca w jej krwi pomagała jej to wytrwać. Nie ruszyła najdrobniejszym listkiem, wiedziała, że to mogło by zdradzić jej kryjówkę. Emma musiała tylko podejść. Położyła się na ziemi i czekała. Kroki dziewczyny były już blisko. Przed swoją twarzą zobaczyła bose stopy Emmy, wtedy zaatakowała. Wbiła jej nożyce w stopę. Usłyszała głośny wrzask, Emma padła na kolana. Wyrwała jej nóż z ręki i stała przed nią celując w nią. Mogła zabić człowieka? Czy była w stanie to zrobić? Bała się, nie chciała zabijać. Emma zacisnęła zęby i wyrwała sobie nożyce ze stopy.

* * *

Ból który przeszył jej stopę był niesamowity, jednak musiała to wytrzymać. Kristin stała przed nią mierząc w nią jej bronią. Zaczęła się śmiać. Ta dziewczyna nie była w stanie jej zabić, była zbyt tchórzliwa.

* * *

Kristin cofnęła się. Śmiech, który usłyszała przeraził ją. Nie miała wyjścia, musiała zaatakować. Chciała ją tylko okaleczyć, tak jak ona zrobiła to jej. Jednak po chwili zaczęła myśleć logicznie, chciała ją tylko unieruchomić i stąd uciec. Obeszła Emmę i przecięła jej ścięgna nad stopą. Śmiech dziewczyny nie przestawał brzmieć w jej uszach, gdy biegła w kierunku wyjścia. Gdy dobiegła do telefonu, usłyszała, że ktoś otwiera drzwi wejściowe. Stała spanikowana, nie wiedziała co robić. W drzwiach stanęli rodzice Emmy i patrzeli na nią szeroko otwartymi oczyma. Co w nich było?

  • Co ci się stało?! – Krzyknęła matka i podbiegła do dziewczyny. Chwyciła swoją bluzkę i zaczęła wycierać swoją bluzkę zakrwawioną twarz Kristin. Tylko ojciec stał i rozglądał się.

  • Gdzie jest Emma?! – Zawołał i zaczął biegać po całym mieszkaniu w poszukiwaniu córki.

  • Jest w zagajniku, to ona mi to zrobiła! Chciała mnie zabić! – Słone łzy mieszały się ze szkarłatną krwią sprawiając jej ból. Widziała tylko jak ojciec Kristin pobiegł tam, nie było go przed dłuższą chwilę po czym przyszedł z nieprzytomną córką na rękach. Z jego twarzy biła nienawiść.

  • Kochanie, chodź na chwilę, zadzwonimy po pogotowie a ty tu poczekaj na schodach – Kristin z ulgą opadła na pierwszy stopień i głęboko nabrała powietrza. Przez cienka ścianę dochodziły do niej urywki rozmów rodziców Emmy.

  • Chciała ją zabić! Powiedziała mi, że mamy jej nie słuchać. Ona ją tam przeciągnęła, bo chciała ją zakopać. Musiała udawać, że nie żyję – Przez chwilę Kristin nie rozumiała o czym rozmawiają. Po chwili uderzyło w nią to z taką siłą, że adrenalina znowu zaczęła działać. Ojciec Emmy powiedział szeptem: – Nikt się nią nie zainteresuje, patrz co zrobiła naszej córce! Jestem lekarzem więc wiem, że nigdy nie będzie już chodzić przez te ścięgna! Dziewczyna nie może stąd odejść! – Kristin rzuciła się do drzwi i zaczęła uciekać podjazdem w stronę głównej drogi. Nie miała dużo czasu, oni pojadą za nią. Za sobą usłyszała silnik, ktoś odpalił samochód i z piskiem opon pojechał za nią. Po kilku sekundach poczuła silne uderzenie.

* * *

Jej ciało odbiło się od maski czarnego Mercedesa. Przeleciało kilka metrów dalej. Słychać było łamiące się kości i trzask pękniętej czaszki. Dziewczyna, która leżała tam z pewnością była już martwa.

* * *

Emma ocknęła się i popatrzała z uśmiechem na rodziców. Ojciec zdążył już opatrzyć jej rany.

  • - Nie martw się, załatwiliśmy sprawę, nikt nie będzie jej szukał… – Matka pogłaskała swoją córkę po głowie i szeroko się uśmiechnęła.

Advertisement