Creepypasta Wiki
Advertisement

Nie... oddychaj, nie wydawaj z siebie dźwięków!

On chodził za ścianą opuszczonego domu który miał otwarte drzwi, uśmiechał się nienaturalnie i chichotał co chwile.

Wszedł na schody idąc po nich w górę, ja wykorzystałem ten moment i popędziłem do otwartych drzwi.

-Gdzie jesteś?

Powiedział cichym tonem

-Gdzie!?

Teraz to wywrzeszczał w miarę możliwości, ja w tym czasie szedłem szybkim krokiem by mnie nie usłyszał, puściłem oddech ale dźwięk mocno nabieranego powietrza spowodował że usłyszał mnie i zbiegł bo schodach.

Ja ukryłem się w starej szafie i czekałem, czekałem i czekałem aż łup!

Samoistnie stojak na kurtkę czy kapelusz spadł na ziemie i spowodował mocny hałas, echo odbiło się do potwora i już wiedział.

Wybiegłem z szafy, podbiegłem do drzwi i je szarpnąłem, wybiegłem z tego domu, słońce mnie oślepiło a gdy znów mogłem normalnie widzieć on stał przede mną.

Żałuje że miałem na dysku mojego komputera ten plik "Ben.png".

Advertisement