Creepypasta Wiki
Advertisement

On mnie prześladuje. Wiem, że tam jest. Wie, że to wiem. Może pokazać się kiedykolwiek, gdziekolwiek i zabrać wszystko co mam, ale życie zabierze później. Nie myślałem o tym na początku, to tylko moja wyobraźnia, prawda? Wszyscy tak myśleliśmy, ale ta noc… noc, w której usłyszałem jego… TEGO… pełny zew. Spałem w łóżku do czasu, kiedy światło leżącego obok mnie laptopa oślepiło mnie.

Y f410a21f

Miałem to gdzieś, zamierzałem obrócić się i ponownie ułożyć się do snu… ale kiedy to zrobiłem zrozumiałem, że był to najgorszy błąd w moim, już kończącym się, życiu. Blisko, nade mną, wysoki na sześć stóp mężczyzna w garniturze. “Mężczyzna”. Miał głowę królika, drgające wąsy, czerwone, lekko błyszczące oczy, długie uszy. Był taki realistyczny. W krótkim momencie, kiedy go zauważyłem, zemdlałem. Ta wizja wypaliła ślad w moim umyśle. Po prostu stał nad moim łóżkiem, przypatrując się moim półkom z rzeczami, tak jakby chciał coś znaleźć.

Obudziłem się następnego dnia, przepełniony paranoją, że to wróci. Połowa mnie myślała, że to tylko sen, druga połowa natomiast, wiedziała lepiej… myślałem, że uspokoje nerwy jeśli będe miał kogoś przy sobie. Zadzwoniłem do Hailey, mojej przyjaciółki. Myślałem, że to dobry pomysł, zwłaszcza dlatego, że nie widziałem się z nią od dobrych paru lat. Powiedziała, że jest wolna i zaraz przyjdzie.

Podskoczyłem, kiedy jakiś kwadrans później usłyszałem dzwonek do drzwi. To była ona. Uściskałem ją mocno. Byłem szczęśliwy, że znowu ją widzę. Zaprowadziłem ją do pokoju i włączyłem film. Po jakimś czasie spojrzałem na nią, zauważyłem jak słodka ona była i jak długo to było… usiadłem obok niej. Ona się uśmiechnęła i zaczęliśmy rozmowę. To był zwykły dialog, który można było łatwo zapomnieć. Nagle zacząłem myśleć o… tym. Hailey musiała to zauważyć z wyrazu mojej twarzy, bo po chwili zapytała mnie, czy wszystko okej. Powoli zacząłem ubierać to w słowa.

“Nie myśl, że zwariowałem, albo gadam od rzeczy, ale…”

“Tak?”

“Byłem… jestem przez coś prześladowany. Jest to mężczyzna z głową królika i garniturze…”

Jej oczy zrobiły się wielkie, a ona sama zaczęła się dusić i być coraz bardziej spięta. Trzymałem dłoń na jej brzuchu, poczułem jak się trzęsie i drga. Panika ogarnęła mój umysł, zapytałem “O mój boże. Co się z tobą dzieje?”. Przebiegł przez nią silny, gwałtowny spazm, który ją wyzwolił z tego stanu. Jej wyraz twarzy mówił, że sama nie wie co się stało.

“Coś nie tak? Nie przeraziłem cię, chyba, aż tak bardzo… tym co powiedziałem?” zapytałem

“Tjaa. Trochę tak… przepraszam, muszę już iść.”

“Nie, czekaj…”

Było już za późno. Teraz myśli, że jestem stuknięty.

Przez następne trzy dni, pozostawałem wśród ludzi. Siedziałem o dziesiątej w nocy w moim pokoju razem z grupą przyjaciół i członkami rodziny. Pół żartem rzekłem “Chłopaki, jeśli zobaczycie królika w garniturze, to mi o tym powiedzcie, dobra?”

Zaczęli się śmiać, odruchowo do nich dołączyłem. Wtedy… o mój boże… spojrzałem na łóżko. Zauważyłem dużą maskę królika. Pozornie martwą, bez właściciela. Odwróciłem wzrok, zasłoniłem usta, łzy spływały mi po policzkach, poczułem ścisk w żołądku.

Uciekłem stamtąd najszybciej jak mogłem, zabierając przy tym nóż. “Dlaczego jestem sam? Gdzie są wszyscy?” myślałem. Wróciłem z powrotem do pokoju, głupie, wiem. Nie tylko oni zniknęli… maska królika także. “Nie, nie, NIE! To niemożliwe.” Wybiegłem stamtąd, wołając przy tym moją mamę i siostrę. To było na próżno. Wiedziałem, że i one zginęły.

Wychodząc z framugi drzwi, spojrzałem za siebie. Zauważyłem to przerażające coś. Powoli przechodziło z pokoju mojej siostry do mego. Moje serce podskoczyło, odwróciłem się i przekręciłem klamkę. Oczywiście… musiały być zamknięte. Słysząc odgłosy mojego napierania na drzwi, biały królik wystawił swoją ohydną głowę. Uciekłem. Uciekłem stamtąd, krzycząc jak mała dziewczynka. Wiedziałem, że nie było szans na to, że zbiegnę ze schodów dostatecznie szybko. Potknąłem się i spadłem. Zemdlałem… kolejny już raz.

Obudziłem się w oślepiająco, białym pomieszczeniu, z poplamionymi krwią ścianami. To… było nade mną. Spojrzałem w jego świecące, czerwone oczy wypełnione nienawiścią i złośliwością. Odezwał się do mnie po raz pierwszy wypowiadając przy tym najbardziej uspokajające słowa, jakie w tej chwili mogłem usłyszeć.

“Dlaczego uciekasz? Chciałem ci tylko pokazać magiczną sztuczkę. HEHE… mogę zdjąć swoją głowę."

Odwróciłem wzrok, gdy tylko usłyszałem dźwięki rozrywanego mięsa, ścięgien i kości. Ponownie… zemdlałem. Ocknąłem się przypięty do ściany, miałem rozwarty brzuch, widziałem wszystkich moich znajomych, widziałem ich współczujące mi twarze. Więc to jest to. To jest to przed czym uciekałem. Jedyne co musisz zapamiętać z tej historii to to, że nie możesz uciekać, nie możesz się ukryć. Gdziekolwiek pójdziesz, Biały królik też tam będzie. Jego głowa właśnie znikła wraz z ciałem. Oznacza to, że obrał sobie nowy cel, nową ofiarę. Możesz to być ty, lub ktoś z twojej rodziny. Po prostu nie uciekaj, to nie zadziała. I tak, koniec końców, skończysz tutaj jak ja. Piszę to… na ścianach… krwią… moją krwią, tak myślę. Słowa, które aktualnie piszę, są ostatnim obrazem jaki widzę.

“DEUS EST MORTUS”


(Jest to opis mojego snu. Przepraszam za takie mało kreatywne zakończenie, sen skończył się, gdy potknąłem się na schodach.)


Autor: ThatOneParanoidCreep

Tłumacz: Mars the Rabbit (Tu możesz się pożalić) 08:56, paź 30, 2016 (UTC)

Źródło: The White Rabbit

Advertisement