Creepypasta Wiki
Advertisement

To moja (poprawiona)WŁASNA pasta.Jeśli nie będzie zbyt porywająca to proszę o wyrozumiałość.Z góry Dziękuję :)  Proszę o dobre rady i nie aż tak surowe komentarze. :)


Claudia od dziecka była inna niż jej rówieśnicy.Nie miała przyjaciół,gdyż każdy się jej bał.

W wieku 3 lat potrafiła bezbłędnie napisać swoje imię,a w wieku 6 lat już czytała książki dla dorosłych(w sensie,że trudniejsze).

Jednak gdy miała 12 lat ,,coś" zaczęło się dziać.Każdy kto przebywał wokół niej odczuwał dziwny niepokój,a przedmioty na jej skinienie mogły się poruszać.Na początku rodzice Claudii uważali,że to nic groźnego,jednak kiedy prawie zabiła swojego młodszego brata kolekcjonerską(ale prawdziwą) kataną ich ojca, przestraszyli się i zabrali ją do specjalistów.Konsultowali się z najlepszymi parapsychologami,a nawet z duchownymi.Wszyscy odpowiadali to samo:,,Dziewczynka posiada niezwykły dar,który jednak może wywoływać pewne kontrowersje.Radzę Państwu uważnie obserwować poczynania córki,gdyż telekineza bywa zabójczą bronią."

Od tamtej pory mała Claudia uważnie uczyła się panować nad swoją paranormalną zdolnością,aż w wieku 16 lat opanowała ją prawie do perfekcji.Wtedy wyprowadziła się razem z rodziną do nowego miasta,aby zacząć nowe,lepsze życie.Do pewnego czasu wiedli spokojne,prawie normalne życie.Do pewnego czasu...

Claudia zaczęła chodzić do nowej szkoły.Prawie nigdy nie rozmawiała z kolegami i koleżankami z klasy ze względu na swoją chorobliwą nieśmiałość,jednak telekineza bardzo ułatwiała jej życie.Starała się o tym nikomu nie mówić.Już sobie wyobrażała co by się mogło wydarzyć,gdyby ktoś sie o tym dowiedział.Nie wiedziała jeszcze jakie piekło zgotuje jej los...

Godzina 6:15.Środa.

Claudia jak zawsze budzi się o tej godzinie.Zwlokła się z łóżka jeszcze nieprzytomna.Jej pokój różnił się od pokoju typowej szesnastolatki.Podczas gdy inne dziewczyny miały swoje cztery kąty pomalowane na różowo i oklejone plakatami różnych idiotycznych boysbandów, jej pokój był w jej trzech ulubionych kolorach:czerwonym,czarnym i białym.Wszystko od ścian,przez meble po dywan było w tych kolorach.Gdy wreszcie się ocknęła machnęła ręką,a łóżko jak na rozkaz samo się posłało.Weszła do łazienki.Stanęła przed lustrem i przeczesała niesforne włosy koloru ciemny blond.Cały pobyt w łazience zajął jej 15 minut.Potem podeszła do szafy i wyjęła swój ulubiony zestaw szkolny,czyli:białą,elegancką,lejącą koszulę z długimi,bufiastymi rękawami  i czarne spodnie rurki.Całość dopełniły czarne glany.Lubiła się wyróżniać.

Wybiegła z pokoju do kuchni.Tam czekali na nią już rodzice-Magdalene i Alexander oraz 10-letni brat-Jack.

-No wreszcie już myślałem,że nie idziesz do szkoły-powiedział ojciec-Miałem iść i cię budzić.

-Spokojnie tato-powiedziała Claudia-Nie jest tak źle,hehehe.

-Tylko pamiętaj co ci mówiłam...-zaczęła matka

-Tak,tak,tak-przerwała jej Claudia-trzymać emocje na wodzy,wiem,wiem,wiem,wszystko wiem.

-To dobrze,że wiesz-odpowiedziała matka.

Claudia usiadła na krześle i zaczęła jeść swoje śniadanie.W pewnym momencie odezwał się Jack:

-Claudia,twoi przyjaciele wiedzą co potrafisz??

Claudia zakrztusiła się:

-Ehm...Przyjaciele...Ehm..Nie... Nie wiedzą.

-A ty masz w ogóle przyjaciół??

-Zajmij się swoją kanapką Jack,ok!-krzyknęła Claudia.W tym samym momencie ze ściany spadł obraz.Roztrzaskał się w drobny mak.Rodzice odskoczyli,a Jack się wystraszył.

-Przepraszam,to było niechcący-powiedziała chwytająć torbę szkolną i wybiegła z domu.

Pobiegła w stronę szkoły.Przeszła przez dziedziniec i weszła do klasy.Dziewczyny o czymś szeptały,ale nie śmiała do nich podejść.Czuła,że za bardzo odstaje od reszty.Poszłą w kierunku ławki ciągnąc leniwie swoją torbę po posadzce.Usiadła na krześle,wyjęła książki i zaczęła rysować w swoim notatniku.Jako,że siedziała w ostatniej ławce przy oknie, nauczyciel,który akurat rozmawiał z Holly i Jennifer nie widział jej.Spojrzała w okno i dostrzegła swoje niebieskie,podkrążone oczy.Przez ostatnie kilka dni nie mogła zmrużyć oka.

'Postanowiła zająć się czymś'.Wyjęła z torby notes i zaczęła rysować.

Właśnie kończyła karykaturę pana od angielskiego,gdy usłyszała szorstki głos nauczyciela tego właśnie przedmiotu:

-Claudia podejdź proszę do tablicy i napisz datę-powiedział nauczyciel.

-D-Dobrze proszę pana-odpowiedziała lekko skrępowana.

Nieśmiałym krokiem podeszła do tablicy i wzięła do swojej pobladłej dłoni kawałek kredy.Przystawiła ją do tablicy i próbowała napisać datę,jednak zakłopotanie i nieśmiałość były silniejsze.Świadomość,że patrzy na nią 30 osób sprawiła,że Claudia zrobiła się sztywna.Dosłownie.Stała i stała nie mogąc nic napisać ani powiedzieć.Nauczyciel posłał ją do ławki.W tym momencie Kevin,najstarszy z klasy zaczął się śmiać.Za nim poszła reszta.Śmiali się coraz głośniej i głośniej.Claudia usiadła w ławce i schowała twarz dłoniach.Zaczęła płakać.

Wtedy coś w niej pękło.Nie mogła powstrzymać się od płaczu.Była tak zdruzgotana,że nawet nie zauważyła co dzieje się w klasie.

Gdy otworzyła zapłakane oczy ujrzała swoja klasę lekcyjną całą splądrowaną.Wstała powoli z krzesła i zobaczyła swoich kolegów i koleżanki z klasy na podłodze zwijających się z bólu.Na twarzy Claudii można było dostrzec wyraz bezsilności.Gdy podbiegła do drzwi Kevin rzucił się na nią krzycząc w niebogłosy:

-Ty suko!!Chciałaś nas wszystkich pozabijać!?Co to miało być!!-krzyczał i nie dał dojść do słowa Claudii-Jesteś jakąś wiedźmą?!

-T-To był w-wypadek!!!-krzyknęła przez łzy-J-Ja nie ch-chciałam!!

Kevin chciał wykręcić jej rękę,ale ta zdołała uciec.Wybiegła ze szkoły na dziedziniec,a potem do lasu.Biegła i biegła,aż nie mogła złapać tchu.Przystanęła na moment aby złapać oddech i pomyśleć.

Nie wiedziała,że przez cały czas KTOŚ ją obserwował...

-Co ja teraz zrobię.-powiedziała do siebie-Przecież oni mnie zabiją!!!W oddali usłyszała stłumione głosy swoich tzw.kolegów.Słyszała jak idą przez las.

-Czego oni ode mnie chcą!-pomyślała

Nie miała dokąd uciec,ani gdzie się ukryć.Wiedziała,że to jej koniec.

Nagle poczuła ostry, przeszywający ból w plecach.To Justin uderzył ją kijem baseballowym.Wtedy zbiegli się już wszyscy poszkodowani.Kevin który im przewodził popchnął Claudię na ziemię i zaczął okładać jej twarz pięściami.Claudia próbowała się bronić,jednak jak odepchnęła Kevina to reszta się na nią rzuciła.Dziewczyny zaczęły drapać ją swoimi długimi tipsami po twarzy,a chłopaki okładali ją pięściami po całym ciele.Claudia nie miała szans,aby ich wszystkich z siebie zrzucić.Żeby tego było mało zgraja dziewuszysk dodrapała się aż do krwi,która zaczęła spływać Claudii do ust.Potem kilku chłopaków zaczęło skakać po brzuchu swojej kolażanki.Claudia zaczęła wyć z bólu.Gdy próbowała się uwolnić z uścisków,ci wykręcali jej ręce.W całym lesie dało się słyszeć krzyk rozpaczy i błagań:

-AAAAAAAAAAAAAA! PROSZĘ,PRZESTAŃCIE,TO BOLI,BŁAGAM,BŁAGAM......

Płakała.

Płakała rzewnymi łzami,lecz oni dalej ją katowali.Dziewczyna była pewna,że pływa w objęciach śmierci.Jej oprawcy bili ją kijami baseballowymi,skakali jej po brzuchu,a scyzorykami wycinali jej w skórze głębokie rany.Co jakiś czas mogła ona usłyszeć:

-NAWIEDZONA,PSYCHOLKA,WARIATKA,SUKA,ŻMIJA,WIEDŹMA,ZAKŁAMANA WYWŁOKA!!!!!!!!!

-JESTEŚ CHOLERNYM ODMIEŃCEM!!!NIE POTREBUJEMY TU WARIATÓW!! TO PORZĄDNE MIASTO!!!ZDYCHAJ SUKO !!!!

Po około 2 godzinach nastolatki zostawiły koleżankę myśląc,że pozbyli się "problemu".

Lecz Claudia nadal żyła.Dawała bardzo słabe znaki życia...ale jednak żyła.Czuła,że to koniec.Jej ciało było całe we krwi,a twarz pokryta była sincami i głębokimi ranami.Dziewczyna z trudem oddychała.Modliła się o śmierć.W pewnej chwili gdy myślała,że już umiera poczuła przeszywający ból.Jakby ktoś rozdzierał jej ciało na pół.Stanęła na kolanach i złapała się za głowę,która tak ją bolała jakby miała zaraz eksplodować.Wtem ujrzała JEGO....

Zemdlała,ale przed omdleniem dojrzała jego trupiobladą twarz i czarne jak smoła macki.O dziwo nie był sam.

Gdy Claudia sie obudziła nie czuła już,że boli ją każdy członek jej ciała.Była gotowa,aby zapłacić kolegom pięknym za nadobne,lecz wtem poczuła dziwny chłód.Poczuła czyjąś rękę na swoim karku i słyszała jak ktoś wymawiał jej imię.Był to bardzo głęboki głos.Męski głos.Odwróciła się,ale nikogo tam nie było.Rozejrzała się jeszcze,ale stwierdziła,że to wynik jej upadku.

Pędem pobiegła do swojego domu.Nikt jej nie zauważył.Rodzice wracali późno z pracy,a Jack na treningu piłki nożnej spędzał całe popołudnie.

Mogła więc spokojnie realizować swój plan.

Poszła do gabinetu ojca.Wiedziała,że uwielbia kolekcjonować broń.Każdą broń.Podeszła do drugiej komody.Znalazła tam dwa ukryte ostrza.Pobiegła z nimi do garażu,zamontowała na nich dwa uchwyty oraz skórzane pasy którymi przymocowała je do rękawów koszuli tak,aby nie było ich widać.Przetestowała je na worku treningowym ojca.Całkiem szybko poszło.

-Worek,który miał być niezniszczalny.Ojciec będzie musiał złożyć reklamację.-pomyślała

Poszła do salonu i spakowała w torbę to co było jej potrzebne.W końcu wyszła z domu i w nie wiadomo jaki sposób zwabiła swoich szkolnych kolegów i koleżanki do lasu.

Żadne z nich nie wiedziało co się za chwilę tu rozegra.Jednak zanim się zorientowali Claudia z ukrycia za pomocą swojej mocy wyjęła z torby linę i przywiązała kolegów do drzewa.Nie wiedząc co się dzieje dziewczyny zaczęły płakać,a chłopcy starali się uwolnić z uścisku liny.Kiedy cała zgraja zaczęła się szamotać,Claudia wyszła z ukrycia i zaczęła swoją chorą obdukcję na żywo...

-Cześśćć Przyjaciele!!!-zasyczała Claudia.-Wszyscy chcieli krzyczeć,ale Claudia była szybsza i zawiązała im usta chustami jednym ruchem dłoni w mniej niż 5 sekund.-Zaczynamy zabawę!!!!!

Zaczęła brać każdego z osobna za wielki dąb.Stamtąd dało się słyszeć rozpaczliwe krzyki jej ofiar i chrzęst łamanych kości.Gdy pozałatwiała kolegów i koleżanki został jej Kevin.

-Ach,Kevin!!!-Krzyknęła zachwycona i usmiechnęła się.Ale nie był to zwykły uśmiech,to był uśmiech na jaki stać by było tylko psychopatę.-Dla Ciebie mój drogi przygotowałam coś naprawdę wyjątkowego.Ha,ha,ha.

Gdy to powiedziała złapała za ramię przerażonego Kevina i poszła z nim za dąb.Kevin szarpał się i próbował się wyrwać z jej uścisku,jednak Claudia była silniejsza.Gdy doszli na miejsce Kevin krzyknął z przerażenia:

-AAAAAAAAAAAA!!!!Ty jesteś PRAWDZIWYM POTWOREM!!!!

Na gałęziach pobliskich drzew były pozawieszane ciała jego kolegów i koleżanek.Ich brzuchy były rozprute nożem.Twarze ofiar były zmasakrowane.Nie dało się poznać kto jest kim.Na ziemi wokół drzew leżały rozciągnięte organy.Z jelit były zrobione pętly na których wisiały zwłoki.Kevin próbował uciekać,ale Claudia przyciągnęła go z powrotem.Jego zawodzenie i błaganie o litość przerwał jej głos:

-Chcesz dołączyć do przyjaciół?-zapytała chwytając Kevina mocą i podnosząc go do góry.

-Proszę nie rób tego!!! Błagam!! Litości!!!Zrobię wszystko,WSZYSTKO!!!!!

-CISZA!!!!-syknęła Claudia

Kevin przestał krzyczeć gdy zobaczył,że jest wściekła.Łzy spływały mu po policzkach.

-Kto jest teraz odmieńcem?-zaczęła-Kto jest teraz nawiedzony?Kto jest inny? KTO SIĘ BOI!!!!!!

Po tych słowach zaczęła rozrywać ciało chłopaka na pół.Kevin zaczął wrzeszczeć z bólu.Widok był odrażający,ale Claudii sprawiał przyjemność.Wszystkie organy chłopaka zaczęły wypadać,a jego oczy wypłynęły z oczodołów.Przytrzyamła go tak przez chwilę a potem machnęła rękoma,aż chłopak padł przepołowiony na pół na ziemię.Jego bezwładne szczątki spoczywały u stóp Claudii.Zaczęła się potwornie śmiać.

Wszędzie była krew.Na niej również. Po chwili zaczęła zlizywć krew kolegów ze swoich rąk,aż w pewnej chwili poczuła czyjąś rękę na swoim ramieniu.Odwróciła się i ujrzała JEGO.Było z nim trzech chłopaków.

Po raz kolejny usłyszała ten głos.Zimny i pełen grozy:

-Claudia...chodź ze mną dziecko...

Advertisement