Creepypasta Wiki
Advertisement
Creepypasta Wiki

Wysoka, czerwonowłosa i zielonooka dziewczyna znana jako Rose, siedziała na krawężniku za swoim domem. Rose to nie było jej prawdziwe imię, mówiła tak na nią większość osiedla ze względu na ubiór oraz kolor włosów dziewczyny. Ubierała się zawsze na czerwono-zielono. Miała około 14-15 lat. Sonia, bo takie było jej prawdziwe imię, była bita przez swojego ojca i prześladowana przez swojego przyrodniego brata. Jej matka zginęła w wypadku samochodowym, gdy miała dziewięć lat. Rok po tym, jej ojciec ożenił się ponownie. Dziewczyna była typem samotniczki. Lubiła przebywać sama w swoim pokoju. To był jej mały świat, który oddzielał ją od realnego życia.

— Sonia do domu! — krzyknęła jej macocha. Dziewczyna jej nienawidziła. Była taka sama jak jej ojciec. Krzyczała na nią i biła ją. Rose starała się najlepiej jak mogła, ale nic nikomu nigdy nie pasowało, nikt nigdy nie docenił jej pracy i wysiłku. 

— Idę... — odpowiedziała cicho, po czym wstała i poszła w kierunku domu.

Wiedziała, co ją czeka. Wiedziała, że dostanie się jej za to, że dzisiaj uciekła z domu. Weszła do środka. Przed nią stanął jej wściekły ojciec.

— Nie wolno tak uciekać z domu, młoda damo — powiedział, patrząc z obrzydzeniem na pełną siniaków twarz dziewczyny.

— Przepraszam... — Rose opuściła głowę i zamknęła swoje zielone oczy, czekając na wyrok.

— To był już kolejny raz w tym tygodniu! — krzyknął jej ojciec, uderzając ją mocno w twarz — Ty mała... Nauczę cię jak słuchać swojego ojca! 

Dziewczyna popatrzyła na niego z nienawiścią w oczach.

— Ty nie jesteś moim ojcem! — krzyknęła i uciekła do swojego pokoju. — Nienawidzę was...

Z płaczem usiadła na łóżku i wyjęła żyletkę z pod poduszki. Zaczęła się ciąć. Zawsze to robiła, by zapomnieć o całym świecie. Czuła jak kropelki krwi spływają po jej ręce. Mimo bólu uśmiechała się. Lubiła to, lubiła patrzeć na krew. Zaczęła nucić pod nosem swoją ulubioną piosenkę, dalej robiąc sobie krzywdę, póki do jej pokoju nie wszedł jej brat, Alex. Był od niej starszy o dwa lata. Zawsze uwielbiał poniżać Rose.

— Znowu się tniesz, mała? — powiedział z przekąsem, patrząc na dziewczynę.

— Nie nazywaj mnie tak... — odpowiedziała, wstając z łóżka. 

— Bo co mi zrobisz? — uśmiechnął się szyderczo i podszedł do dziewczyny, popychając ją, w wyniku czego przewróciła się.

— Spadaj! — warknęła Rose i spojrzała na swojego brata.

— Jak ty się do mnie odzywasz, szmato?! — wrzasnął chłopak i zaczął bić swoją siostrę. Rose jęczała z bólu, po czym jej brat wyszedł.

Następnego dnia jej ojciec miał zawieść ją do szkoły. Patrzyła na krople deszczu padające na kałuże. Postanowiła zadzwonić do swojej jedynej przyjaciółki, Natalie. Uśmiechnęła się i wybrała numer.

— Halo? — usłyszała głos w słuchawce.

— To ja, Rose. Pomyślałam, że zadzwonię.

— A... Rose.. Hej..

— Coś się stało?

— Co? Nie, tylko muszę ci coś wytłumaczyć.

— Ale co?

— Słuchaj, bo ja już nie... — Rozmowę przerwał trzask, samochód gwałtownie zahamował i Rose uderzyła głową o przednią szybę. Straciła przytomność.

_______________________________________________________________________________________

Z trudem otworzyła oczy i rozejrzała się dookoła. Lewym okiem widziała wszystko w odcieniu czerwieni.

— G-gdzie jestem? — dziewczyna zerwała się z łóżka i rozejrzała jeszcze raz po pomieszczeniu.

— Nie wstawaj — powiedziała jedna z pielęgniarek i położyła ją z powrotem. — Jesteś w szpitalu. Ty i twój ojciec mieliście wypadek. Na szczęście twojemu tacie nic poważnego się nie stało. 

— A... A co ze mną? — spytała czerwonowłosa.

— Masz złamaną rękę, poza tym uszkodzone oko... — westchnęła pielęgniarka.

— Jak bardzo uszkodzone? — zapytała Rose ze strachem w głosie.

— Musieliśmy je usunąć. Na jego miejscu znajduje się teraz szklana proteza — odpowiedziała pielęgniarka. — Powinnaś sama to zobaczyć.

Podała dziewczynie lustro. Wyglądała strasznie. Jej cera zbladła, na jej twarzy było pełno blizn i szytych ran po wypadku, zamiast jej lewego niegdyś zielonego oka dziewczyny, znajdowało się szklane oko z czerwoną tęczówką. Część jej włosów spaliła się i przybrała kruczoczarny kolor.

— Nie jest źle — pielęgniarka położyła rękę na ramieniu Rose. Dziewczyna uśmiechnęła się szeroko.

— Ale ja wyglądam... ładnie — Sonia zaśmiała się, dotykając swojego szklanego oka.

— Dobrze się czujesz? — spytała pielęgniarka, patrząc na śmiejącą się dziewczynę.

— A jak miałabym się czuć? Źle? — dziewczyna posłała pielęgniarce niewinne spojrzenie. 

— Nieważne... Za godzinę przyjadą tu twoja mama i brat — powiedziała i wyszła z sali.

_______________________________________________________________________________________

Przez dwa tygodnie pobytu w szpitalu, psychika dziewczyny stawała się coraz słabsza. Czasami nawet podejmowała próby ucieczek. Po dwóch tygodniach w końcu wróciła z rodzicami do domu. Jej rodzina zauważyła, że Rose zachowuje się inaczej. Nowy wygląd dziewczyny wyraźnie im się nie podobał. Jej brat jeszcze bardziej sobie z niej szydził.

W końcu nadszedł dzień szkoły. Rose od razu po wejściu na teren budynku, zaczęła szukać Natalie. O dziwo, jej przyjaciółka stała na korytarzu z innymi dziewczynami z ich klasy. Śmiały się w najlepsze. Gdy Natalie odeszła od reszty, Rose zatrzymała ją.

— Czego chcesz Rose? — rzuciła Natalie.

— Nic... chciałam się po prostu z tobą spotkać. No wiesz, jak zawsze — odpowiedziała Rose. Natalie spojrzała na oko dziewczyny i zaczęła się śmiać.

— Co cię tak śmieszy? — spytała dziewczyna.

— Hah, wtedy przez telefon, chciałam Ci tylko powiedzieć, że nie zadaje się z takimi dziwolągami jak ty. Z tym okiem wyglądasz jak potwór.

— Ale...

— A teraz zejdź mi z drogi. — Natalie odepchnęła Rose i ruszyła dalej korytarzem.

_______________________________________________________________________________________

Którejś nocy Rose nie mogła spać. Patrzyła w sufit, leżąc na łóżku i myśląc. Do jej pokoju wszedł jej starszy brat... Dziewczyna gwałtownie odwróciła się w jego stronę.

— Czego chcesz? — syknęła Rose.

— Udajesz głupią? — Alex zaśmiał się po czym zepchnął młodszą siostrę z łóżka i kopnął ją w twarz.

Rose poczuła dziwny ucisk w żołądku.

— Chcesz zobaczyć jak to jest?! — czerwonowłosa złapała nagle chłopaka za kostkę i jednym ruchem powaliła go na ziemię. Wstała i na nim usiadła.

— Co ty robisz? — zapytał Alex patrząc w czerwone oko swojej siostry.

— Chcę, abyś poczuł się tak jak ja, braciszku — dziewczyna uśmiechnęła się, po czym sięgnęła po małą, różową lampkę stojąca na biurku.

Dziewczyna uderzyła brata lampką w głowę. Uderzała bez opamiętania w czaszkę chłopaka. 

— Czujesz ból? Czujesz?! — dalej uderzała, śmiejąc się.

Poczuła krew na swoich dłoniach. Szybko wstała i spojrzała na brata. Nie żył. Ciepła krew wypływała z jego doszczętnie zniszczonej czaszki. Doskonale wiedziała, co zrobiła. Zabiła go. Uśmiechnęła się jeszcze szerzej, wyszła z sypialni i poszła w kierunku kuchni. Wzięła niewielki nóż, schowała go do kieszeni i podążyła w stronę pokoju swoich rodziców.

Podeszła do swojej macochy. Jej ojca nie było, miał wrócić dopiero za godzinę. Potrząsnęła nią. Jej "druga matka" obudziła się i spojrzała na dziewczynę. 

— Czego chcesz? — burknęła.

— Mamusiu... mam dla ciebie niespodziankę — dziewczyna uśmiechnęła się jeszcze szerzej.

— Dobrze się czujesz?

— Oczywiście, mamusiu. Zawsze chciałam to zrobić... — czerwonowłosa wyjęła schowany nóż i wbiła go w brzuch swojej matki.

— Czujesz ten ból?! Czułam się tak samo, gdy mnie biłaś! — chwyciła macochę za zakrwawione ubranie i zrzuciła z łóżka.

— R-Rose, córeczko — wyszeptała ledwo żywa macocha.

— Nie waż się mnie tak nazywać! Nie jestem twoją córką, żmijo! A ty nie jesteś moją matką! — Rose usiadła na kobiecie i zaczęła dźgać ją nożem po całym ciele, bez opamiętania. Sprawiało jej to ogromną przyjemność. Zemściła się na osobach, które ją poniżały, znęcały się nad nią. Zadała ostatni cios. Macocha nie żyła.

Twarz i ręce dziewczyny były całe we krwi, a jej już teraz czerwono-czarne włosy były poplamione posoką. Wstała, splunęła na nieżyjącą kobietę i zaczęła grzebać w szafie. Zdjęła swoje zakrwawione ubrania i założyła czarne dżinsy, czarną koszulkę na ramiączkach, a na nią zieloną kurtkę z kołnierzem na szyję. Nagle usłyszała otwierające się drzwi.

Jej ojciec wrócił.

Dziewczyna szybko wyjęła pistolet ojca, który był w szufladzie w jego biurku. Ojciec wszedł do sypialni i zauważył swoją córkę oraz swoją brutalnie zamordowaną żonę.

— Boże, Rose, co tu się stało? — zapytał oszołomiony ojciec dziewczyny. 

— Tatusiu, cieszę się, że wróciłeś — dziewczyna odwróciła się do swojego ojca, dalej z tym samym, okrutnym uśmiechem.

— Rose... Jesteś cała we krwi — ojciec cofnął się.

— Powiedzmy, że pozbyłam się problemu. Dwóch problemów — Rose spojrzała w oczy swojego ojca i zaczęła do niego podchodzić. 

— Odejdź ode mnie! — mężczyzna odepchnął ją, po czym podbiegł do telefonu i wybrał numer policji.

Już miał dzwonić, gdy poczuł lufę przy swojej skroni.

— Chciałeś wydać swoją córeczkę? Ze mną nie wygrasz, tato — dziewczyna pociągnęła za spust, a jej ojciec upadł martwy na ziemię.

Popatrzyła na swoich martwych rodziców. Podeszła do zadźganej macochy i umoczyła palec w jej krwi. Zaczęła malować uśmiech na swojej twarzy. Spojrzała w lustro i uśmiechnęła się jeszcze szerzej. Chwyciła nić, igłę i wbiła ją sobie w kąciki ust. Zaczęła szyć na wzór uśmiechu, który narysowała krwią na swoich policzkach. Już nie zwracała uwagi na ból. Po skończeniu pracy, przejrzała się jeszcze raz. Jej czerwono-czarne włosy były przyozdobione czerwoną cieczą, czerwone, lewe oko błyszczało pod wpływem światła, a jej twarz pełną blizn oszpeciły jeszcze bardziej zaszyte policzki. Popatrzyła na swoją zamordowaną rodzinę, wzięła karnister z benzyną, a potem polała nią ciała i inne części domu. Wyszła, po czym podpaliła benzynę. Zapaliła się, a Rose pobiegła w stronę domu Natalie.

Natalie mieszkała na parterze jednej z niewielkich kamienic. Rose po cichu weszła do mieszkania dziewczyny. O dziwo, zastała tam tylko matkę dziewczyny.

— Cóż... Może być i tak... — psychopatka podeszła do śpiącej kobiety i przyłożyła jej czubek noża do szyi. Kobieta obudziła się i krzyknęła.

— P-p-proszę nie zabijaj mnie... — wydusiła kobieta.

— Gdzie jest Natalie? — Rose przycisnęła mocniej nóż.

— N-Natalie?... J-jest u swojej przyjaciółki... poszła tam na noc...

— Dziękuję. — Rose uśmiechnęła się i wbiła nóż w gardło kobiety. Ta zaczęła się dusić i dławić krwią. Rose obcięła jej rękę i krwią zaczęła pisać na ścianie napis "Bloody Rose".

— Znajdę cię... A później zabiję z zimną krwią. Nie ukryjesz się przede mną, Natalie... — powiedziała, po czym wyskoczyła przez okno...

Advertisement