Creepypasta Wiki
Advertisement

Część 2 Minęło dwa i pół tygodnia, a Elias nie wspominał nic o swoim „przyjacielu”. Miałem trudności ze spaniem, odkąd dowiedziałem się o tym od syna. Ale dobre wiadomości są takie, że nie działo się w tym czasie nic dziwnego. Zacząłem wierzyć, że śmiech, który słyszałem, to tylko moja paranoja, która zaczęła zanikać. Pracuję w liceum jako nauczyciel języka angielskiego, więc każdego dnia podrzucam Eliasa do przedszkola i jadę nicale dwie mile do pracy. Dzisiaj, kiedy jechałem z synem autem, moja ciekawość zwyciężyła. - Elias, powiedz jak twój przyjaciel ma na imię? – zapytałem. – Ten, który odwiedza cię w nocy. - Nie wiem – Elias nawet na mnie nie spojrzał. – Nigdy ze mną nie rozmawia. Ale to nic, bo przynajmniej nie obudzimy ciebie i mamusi. - Aaaa, rozumiem. Po kilku minutach ciszy, Elias powiedział: - Chociaż on czasami się śmieje. I czasami płacze. Zaparkowałem auto przed przedszkolem i otworzyłem drzwi od strony syna. - Dlaczego płacze? – zapytałem patrząc mu w oczy. - Bo ja nie chcę iść z nim pod łóżko – odparł syn. – Czasami, kiedy on płacze, ja się boję. Zamarłem na moment. - Dlaczego się boisz, Elias? – zapytałem starając się nie brzmieć jakbym był zdenerwowany. - Bo kiedy on płacze, jego łzy są czerwone jak krew tatusiu.

Podczas przerwy w liceum, udałem się do szkolnego psychologa. - Hej, Joanne! – przywitałem się i usiadłem naprzeciw niej. - Dzień dobry, panie Gordon! Mogę w czymś pomóc? – Joanne zawsze nazywała wszystkich po nazwisku, mimo próśb, by wołała po imieniu. - Tak... Jak dużo wiesz o pięciolatkach? – zapytałem żartem, by sam siebie uspokoić. - Dużo – zaśmiała się. – Mam trójkę dzieci, wiesz? Odpowiedziałem jej uśmiechem. - Wiesz, wydaje mi się, że mój syn ma wymyślonego przyjaciela – powiedziałem. – Rozumiem, że to całkiem normalne, ale... Joanne uniosła brwi, kiedy zauważyła moje zdenerwowanie. - Tak, to całkiem normalne zachowanie – powiedziała. – Moje dzieciaki też miały takich wymyślonych przyjaciół przez jakiś czas, ale w końcu z tego wyrosły. - Tak – westchnąłem. Miałem nadzieję, że przyjaciel Eliasa też wkrótce zniknie. – Tylko jego przyjaciel przychodzi w nocy... To co martwi mnie najbardziej to fakt, że Elias się go boi. Joanne zacisnęła wargi i powiedziała: - Interesujące. Dlaczego się boi? - Nie mam pojęcia – powiedziałem, sam nie wiedząc dlaczego. - Może zostaw w jego pokoju kamerę na noc. Będziesz mógł zobaczyć jego reakcje – powiedziała Joanne. – Być może Elias wyobraża sobie tego przyjaciela podczas koszmarów. Nie dowiesz się tego, jeśli nie będziesz miał dowodów.

Nie miałem dzisiaj czasu na zakup kamery. Po rozmowie z Joanne, zakończyłem lekcje i udałem się do domu. Zanim dotarłem na miejsce, Elias był już przygotowany do snu. Przejrzałem jeszcze pudełko z jego starymi rzeczami: kocami, smoczkami, miśkami. Znalazłem w końcu to czego szukałem – elektroniczną nianię. Kiedy zgasiłem światła w pokoju syna, położyłem nadajnik koło łóżka, a odbiornik zabrałem ze sobą. Przynajmniej będę mógł słyszeć, co się dzieje – jeśli w ogóle coś się wydarzy.

Minęły cztery dni i kompletnie nic nie usłyszałem. Nawet nie kupiłem kamery. Zacząłem powoli zapominać o przyjacielu Eliasa. O jego braciszku. Ale piątego dnia to się zmieniło. Usłyszałem, jakby ktoś przejeżdżał palcem po nadajniku. Później usłyszałem coś, przez co zamarłem. - Proszę, nie płacz. Pójdę z tobą tym razem, obiecuję. Wyskoczyłem z łóżka i rzuciłem się do pokoju syna.

Advertisement