Creepypasta Wiki
Advertisement

Jeszcze jeden raz...Ten ostatni. Zimna, sina skóra. Dotyk. Zimno... Zimniej. Sierpień. Studia, ładna dziewczyna na tym samym roku. Ja, otyły, tłusty, spasły...

Po dniach obserwacji zaprosiłem ją na kawę. Zgodziła się... Zgoda, pozwolenie. Staliśmy się bliskimi przyjaciółmi. Zaprosiłem ją do kina... Strach, niepokój, miłość... Po seansie zapytałem ją o bycie przy mnie. Odmówiła... Agresja, złość, nienawiść. Uśmiechnąłem się i podziękowałem za mile spędzony wieczór.

Powrót do domu... Smutek, złość, rozgoryczenie... Wziąłem leki. Schizofrenia, która mnie toczyła, przejmowała kontrolę. "ZABIJ JĄ". "ODRZUCIŁA CIĘ". "JESTEŚ NIKIM". Głosy nie dawały mi spokoju. Poszedłem do szopy, dobyłem siekiery. "DOBRZE, DOBRZE". Czy to sam diabeł szepcze mi do ucha?

Wybrałem się do niej... Tęsknota, ból, strach... Otworzyła, była w koszuli nocnej. Spojrzała się na mnie podejrzliwie. To była jej ostatnia rzecz. Jednym ciosem w szyję pozbawiłem dziewczynę życia. Wciągnąłem jej ścierwo do mieszkania. Gwałciłem, gwałciłem i gwałciłem. "CORAZ LEPIEJ, RÓB TO!". Zmuszany przez piekielne głosy...

Po dwóch tygodniach truchło zaczęło śmierdzieć... Trzeba je spalić. Teraz leży na stole, a ja dotykam ją po zimnej, sinej skórze. I czuję chłód, zimno, odmarzanie, zamarznięcie.

Advertisement