Creepypasta Wiki
Advertisement

Mrok powoli otulał okolicę. Martin wracał krętą drogą z lasu. Jedynie blask księżyca oświetlał mu ścieżkę. Włosy powiewały mu na silnym wietrze. Moment. I kartka. Ciemna od brudu kartka zatrzymała się na ręce mężczyzny. Włożył ją pod płaszcz i ruszył dalej w stronę domu. Po powrocie obejrzał ją dokładnie. Kartka wyglądała jak wyrwana z pamiętnika. Dość dużo przeszła. Data na nagłówku wskazywała na to, że napisano ją 14 lat temu. Charakter pisma był bardzo nieudolny, możliwe było to, że tekst napisało dziecko.

"03.05.02.

Drogi Pamiętniku!

Mamusia dowie się wreszcie jaki jestem zabawny! Cóż... z początku może być trochę zła, ale później na pewno zacznie ją to bawić. Wiem, że mówiłem, że jeszcze trochę poćwiczę, ale dziś był idealny dzień, aby to zrobić. Mamusia cały czas powtarza mi, żebym nic nie robił. Przecież ja się tylko bawię, czy ona tego nie rozumie?

Kupiłem sobie farbę. To będzie super pomysł. Mimo tego, że nie było to do końca smaczne, to i tak jadłem, więcej i więcej. Później wziąłem następne kolory — żółty, pomarańczowy, niebieski, czerwony. Nawet pozwoliłem Tommy'emu polizać swoje palce. Skrzywił się kiedy spróbował, ale wciąż chciał jeszcze, tak jak ja. Myślałem, że będzie smakować jak olej, zważając na typ tej farby, ale nie było tak. Smakowały jak woda z żelatyną.

Tommy śpi teraz na podłodze, z cała twarzą w farbie. Ta, jak to mówią klatka piersiowa przestała się podnosić. Śmiesznie wygląda, więc mamusia na pewno padnie ze śmiechu. Z gardła wyciekała mu taka tęczowa maź. Mi chyba też. Położę się obok niego.

Mam nadzieję, że mama szybko nas znajdzie. Chodź mamusiu zobaczyć, zanim zasnę!"

Advertisement