Creepypasta Wiki
Advertisement
 To właśnie wtedy zobaczyłam go po raz pierwszy. Człowieka w białej masce. Stał pod moim domem jakgdyby nigdy nic. Nawet na nas nie spojrzał, gdy razem z siostrą minełyśmy go idąc do szkoły. Jakbyśmy wogóle go nie obchodziły. Ja jednak wiedziałam.
 Od tego czasu widziałam go coraz częściej. Człowieka w białej masce i czarnym płaszczu. Był wszędzie tam, gdzie ja. Zawsze milczący. Zawsze w zasięgu wzroku. Udając, że nic nas nie łączy. Że nie jest tam ze względu na mnie.
 Starałam się, go ignorować. Nie zwracać uwagi na białą maskę, którą widziałam już nawet wtedy, gdy zamykałam oczy. Nikt inny się nim nie przejmował. Siostra, rodzice, znajomi... Jakby istniał on tylko w moim świecie. I był tylko moim problemem.
 Dlatego nie potrzebowałam ich już dłużej. Bojąc się wychodzić z domu, zapadałam się coraz głębiej i głębiej w strachu przed moim prześladowcą. Był tylko jeden sposób na ucieczkę od tego wszystkiego. Nie mam pojęcia jak nazwać ten stan spokoju i ciszy umysłu. Wiem tylko, że był dla mnie wybawieniem. Lecz nawet tam spotykałam czasem białe maski.
 Często zastanawiałam się, czego chce ode mnie człowiek w białej masce. I myślę, że już nedługo się tego dowiem. Jak tylko wyjdzie z ciemnego kąta mojego pokoju.
Advertisement