Creepypasta Wiki
Advertisement

Tak, wiem, że mi nie uwierzycie, ale to jest prawda. Przez tą głupią grę niedługo umrę. Ale przejdźmy do rzeczy.

W Fortnite grałem od ponad dwóch lat, dokładnie od końcówki 3 sezonu. Już wtedy była to moja ulubiona gra. Kilka tygodni temu zamawiałem przez internet nowego pada, a że był z Japonii dostałem go dopiero wczoraj. Kiedy go otworzyłem znalazłem w nim także Pendrive'a. Stwierdziłem, że służy on do korzystania z pada na urządzeniach bez bluetooth'a. Ale kiedy go podłączyłem okazało się, że jest na nim plik ,,Fortnite Sezon 666''. W tamtym momencie pomyślałem, że w ramach gratisu została dołączona fanowska wersja. Byłem zmęczony, więc poszedłem spać. Obudziłem się o 3.00, nie mogłem znowu zasnąć. Postanowiłem zagrać w grę dołączoną na pendrive. Oczywiście nie działała. Zmieniłem nazw pliku na ,,fortnitesezon666.exe'', spróbowałem znowu odpalić... Działa! Pierwszy ekran wczytywania przedstawiał skiny demonów, diabłów, szkieletów, zombie, jakiś innych potworów i... bardzo ciężko rannych ludzi. Jeden miał flaki na wierzchu, inny z kolei był obdarty ze skóry, miejscami były widoczne kości. W tamtym momencie myślałem, że jakiś fan stworzył własną wersję, a motywem przewodnim sezonu były straszne rzeczy. Następy ekran wczytywania niezbyt różnił się od tego normalnego, ale był czarno-czerwony i cały w krwi. Nie miałem wyboru trybu, od razu dało mnie do lobby Battle Royale. Miałem tylko przycisk graj, żadnego wyboru czy chce grać w parach, ani szafki, sklepu itp. Moim nickiem było moje imię, a skin przypominał mnie. Dziwne. Bardzo Dziwne. W tym momencie pokazało mi, że nie mam internetu. Kurde! Ale nie wywaliło mnie z gry, pomyślałem, że ta gra nie wymaga internetu, w końcu to tylko fanowska gra zapisana na pendrive i dołączona do pada. Kliknąłem graj. Od razu znalazłem się w lokacji. Nazywała się ,,Miejsce Katastrofy'', nie mogłem zobaczyć mapy. W tej lokacji był rozbity bus bojowy, wszędzie mnóstwo zwłok, jakieś ruiny, a naprzeciwko nich cmentarz. Zobaczyłem jakąś klapę. Otwarłem ją i wszedłem, były tam katakumby. Przeszedłem parenaście metrów, wtedy włączył się filmik. Przedstawiał on faceta w stroju bambika oblewanego kwasem przez jakiegoś mężczyznę w czarnej kurtce i kominiarce. Wszystko wyglądało tak realistycznie, że miałem pewność, że nagranie jest prawdziwe. Kiedy krzyki ustały, uznałem, że torturowany nie żyje, a wtem oprawca krzyknął ,,You next!''. Miał rosyjski akcent. Wyjrzałem przez okno. Zobaczyłem kilku ludzi ubranych identycznie jak ten bandyta z filmu, z siekierami i butelkami kwasu. Kręca się koło drzwi i... boże, zaczęli je wyważać. Piszę to żeby was ostrzec. Nie kupujcie padów z Japonii, a jeśli będziecie musieli to nie korzystajcie z dołączonych pendrive'ów... Oni weszli do środka. Miło było sobie pograć...

Pasta mojego autorstwa.

Advertisement