Creepypasta Wiki
Advertisement

Dla niektórych będzie to raczej forma ciekawostki (zauważyłam, że wiele osób już o tym wie), dla innych, szczególnie fanów Final Fantasy VIII, totalny szok.

Spoiler alert! Jeżeli nie przeszedłeś gry, a nie chcesz zostać poinformowany o jej zakończeniu, zdecydowanie odradzam czytanie pasty!

Nie będę pisać, że to był wieczór. To samo w sobie było na tyle szokujące, że i w świetle dnia nieźle mną wstrząsnęło. To było zwykłe popołudnie mniej-więcej na przełomie czerwca i lipca tamtego roku. Od przyjaciółki dostałam grę Final Fantasy VIII, oczywiście w oryginale, i wreszcie dochodziłam do jej końca. Pokonałam Ultimecję, zaczęłam oglądać filmiki końcowe. Każdy chyba fan zna go doskonale. Najpierw nasz główny bohater, Squall, pośród pustkowia miewa przywidzenia, potem dziwna scena, gdy odchyla głowę do tyłu i chyba mdleje. Potem ratująca go Rinoa. Wszystko kończy się pięknie, mamy happy end.

I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie jeden... Nieco przerażający fakt. Niemożliwością jest, że na wszystkich filmikach widać dokładnie to samo. Poza tym, płyty były sprowadzane z Japonii, więc wątpię, by była to czysta podróba, przeróbka, albo cokolwiek. Ale jednak. Jeżeli dobrze się przyjrzycie, w pewnym momencie (teraz już nie potrafię sobie przypomnieć, w którym konkretnie), widać wyraźnie... "Brak pliku trójwymiarowego", jakby to ujęli co niektórzy graficy. Jednakże, nawet nie na sekundę, widać tam wyraźnie pewien obraz. Obraz, który dosłownie zmroził mi krew w żyłach. Potem, by się upewnić, że to prawda, przeszperałam wiele filmików na YouTube. Wszystkie znamionowały się tym samym obrazkiem, widocznym może przez 1/4 sekundy... Nasz główny bohater... Zamiast twarzy ma ziejącą pustką dziurę, jakby był martwy.

Znowu zaczęłam grzebać na necie. Nie mogłam uwierzyć, że ówczesne Square (obecnie Square Enix) mogło popełnić aż tak fatalny błąd. To nie mogła być prawda - byli wiecznymi perfekcjonistami. Znalazłam wiele teorii fanowskich, których tutaj nie będę opisywać, bo jest to bezcelowe. Wreszcie jakimś cudem znalazłam jakąś stronę japońską. Jako że pamiętam doskonale zapis kanji imienia Squall'a Leonhart'a, szybko znalazłam jego nazwisko i całkiem sporo japońskich "krzaczków". Wrzuciłam to w translator. Łamaną polszczyzną wypisane były jego cechy charakteru, wiek, wzrost, grupa krwi i podobne informacje. Z ciekawości przekopiowałam kolejną część tekstu. Znowu łamaną polszczyzną opisało mi jego wygląd... Dosyć szczegółowy. Nic specjalnego. Totalnie zero. Jednak wklejałam tak kolejne akapity (było tego całkiem sporo). Nie wiem, czemu akurat ta jedna strona mnie aż tak przyciągnęła... Jednak w końcu znalazłam ciekawą informację na samiutkim dole.

Cała informacja zawierała ledwie kilka zdań:

"To, co w film - nie błąd. Nie brak plik. Celowy zabieg programista. Grafik pracować tak ma zostać. Tak ma być. To tylko ułamek czas. Niewidoczny dla normalny człowiek. Tylko szukający sensacja zobaczyć. Inni nie mają co się bać. Tak ma być. Squall to bohater Czarownica."

I tyle SE miało do powiedzenia. Jaka Czarownica? Jaki bohater? Postanowiłam poszukać stron angielskich i dać sobie spokój z tłumaczeniem języka japońskiego. Cały czas w mojej głowie widniał obraz bez-twarzowego Squalla i drążył mój umysł niemiłosiernie. Jednak każda angielska strona kończyła się takim wynikiem w tej sprawie:

"Wiele listów zostało wysłanych do studia Square, jednak bez żadnego odzewu. Angielscy tłumacze podejrzewają, że to jedynie brak pliku, jednak nie chcieli nic zmieniać. Chwilka grozy nikomu jeszcze nie zaszkodziła."

"Listy wystosowane do studia gier Square nie przynoszą żadnego efektu. Prawdopodobnie, lecz to tylko przypuszczenia, Square nie chce się przyznać do pierwszego błędu graficznego, popełnionego w grze Final Fantasy VIII."

Albo w podobnym guście.

A ja życzę koszmarów na dobranoc.

Advertisement