Creepypasta Wiki
Advertisement

Budzisz się. Jest ci duszno. Otwierasz szeroko oczy, ale nic nie widzisz. Na moment strach ściska cię za gardło. Oślepłeś. Zrywasz się na równe nogi i momentalnie czujesz zawroty głowy. Zaplątujesz się w ciężką płachtę materiału i wymachując panicznie rękoma, upadasz na kolana. Dopiera teraz twoją czaszkę rozrywa straszliwy ból. Ciężko dysząc, powoli się podnosisz.

Ulga. Nie straciłeś wzroku. To tylko prześcieradło. Siadasz na ziemi i zastanawiasz się, co ci się stało. Gdzie jesteś? Jaka jest ostatnia rzecz, którą pamiętasz? Nie pamiętasz nic. Nie ruszasz się. Dostrzegasz niewyraźne światło przed sobą. Żarówka. Jest daleko, ale to na pewno żarówka.

Po jakimś czasie, przyzwyczajasz się do ciemności. Jesteś na końcu długiego korytarza. Na jego drugim końcu są drzwi. Za tobą stoją dwa łóżka. Albo raczej jedynie ich metalowe ramy. To na jednym z nich musiałeś leżeć. Powoli się podnosisz, podpierając się rękoma. Głowa dalej ci pęka. Czujesz się źle. Boisz się. Ale mimo to wiesz, że nie możesz tu sterczeć. Instynkt każe ci iść przed siebie.

Powoli, trzymając się zimnej, betonowej ściany, kierujesz się w stronę malutkiego, bladego światełka. Panuje tu nieskazitelna cisza. Zaczynasz drżeć z zimna. A może ze strachu?

Korytarz ciągnie się przez kilkanaście metrów. Uciekasz wzrokiem od oślepiającej twoje wrażliwe oczy żarówki, teraz już wiszącej nad tobą. Spoglądasz przed siebie i widzisz wielkie, metalowe drzwi o płaskiej, brudno-szarej powierzchni. Są zamknięte. Nie wiesz, czy to dobry znak.

W szparze między framugą a drzwiami spostrzegasz wciśnięty płaski, biały przedmiot. Powoli zbliżasz się do dziwnego obiektu. To kawałek materiału. Z ubrania. Albo płachty, która cię przykrywała. Szmatka jest urwana z jednej strony i widać na niej niewyraźne, ciemnobrązowe plamy. Podchodzisz się do źródła światła, żeby lepiej zbadać znalezisko. Na materiale widać napis.

IDŹ DALEJ

Przypominasz sobie o drugim łóżku. Ktoś tu był przed tobą. Twoje serce zaczyna mocniej bić. Ktoś tu był i teraz chce ci pomóc. Teraz jesteś już pewny, że nie możesz tu dłużej zostawać. Musisz iść dalej.

Chwytasz za chłodną klamkę drzwi i otwierasz je z wysiłkiem. Okropne skrzypienie wypełnia kolejny, pusty korytarz, pełen zakrętów. Wygląda jak labirynt. Zamykasz za sobą. Tu już jest jaśniej. Małe żaróweczki przeganiają ciemność. Czujesz się pewniej. Przyspieszasz kroku.

Nie mija jednak wiele czasu i gubisz się. W końcu wpadasz na ślepy zaułek. Nic nie rozumiesz. Tuż przy ścianie zauważasz szeroką, brudną płachtę, podobną do tej, która przykrywała ciebie samego. Coś pod nią jest. Nerwowo przybliżasz się do niej i ją odsłaniasz.

Uderza cię w nos mdły i słodkawy smród. Czujesz, że zaraz zwymiotujesz. Pod prześcieradłem leży oderwane, ludzkie ramię. Jest częściowo pozbawione mięsa. Chcesz już się szybko odsunąć, gdy nagle dostrzegasz, że ręka trzyma coś w sinych i kurczowo zaciśniętych palcach. To kawałek urwanego materiału.

Powstrzymując targające tobą torsje, chwytasz szmatkę. Ona również jest urwana z jednej strony i ma na sobie rudawe plamy. Jedno słowo.

NIE

Wszystkie światła gasną.



Autor: Puck Norris

Advertisement