Creepypasta Wiki
Advertisement

13.10

Znowu to samo. Nie znoszę tych wszystkich ludzi. Pogodziłam się już z tym, że zawsze będę sama. Nie jestem wystarczająco ładna, by mnie ktokolwiek lubił. Ale to niesprawiedliwe, co robią. Dlaczego są tacy wredni? Ja nigdy nie zamknęłabym kogoś w pustej toalecie tylko dlatego, że za nim nie przepadam. Nie rzucałabym też w niego kamieniami. Dlaczego oni to robią?

21.10

Ta cała zabawa moim kosztem ma coraz więcej fanów. Dziś znów mi dokuczali. Mama widzi, że coś się dzieje, ale nie powiem jej przecież o co chodzi. Zaraz pójdzie do szkoły. Nic to nie da, będzie tylko gorzej. Zresztą to wszystko pewnie jest moją winą. Skoro nikt mnie nie lubi to chyba ze mną jest coś nie tak, nie z nimi wszystkimi.

22.10

Tak, jestem zupełnie pewna, że to ja. Patrząc dziś w lustro zobaczyłam to wszystko. Gruba, brzydka, niezgrabnie się porusza. Nie wyglądam wcale jak dziewczyna. Widział ktoś żeby dziewczyna tyle ważyła? Albo żeby miała takie grube brwi? Ja nawet mówię jak chłopak. Wcale im się nie dziwię, że mnie nie znoszą. Ja siebie też nienawidzę. Kiedy o tym wszystkim myślałam zobaczyłam w lustrze jakiś cień. Na początku myślałam, że mi się przywidziało, ale potem usłyszałam obcy głos. Miły, dziewczęcy. Powiedział mi: „Czemu nie możesz być tak idealna jak reszta? Jak ja?”. Właśnie, czemu?

27.10

Coraz częściej ją słyszę. Towarzyszy mi na każdym kroku i wytyka moje wady. Czasem radzi mi też, co mam robić. Dziś zaczęłam jej słuchać. Kimkolwiek jest na pewno wie więcej niż ja. Zresztą, co mam do stracenia? Gorzej już raczej nie będzie.

02.11

Dzisiaj zakazała mi jeść. Dzięki temu przestanę być taka gruba. To dopiero pierwszy krok, tak mówi, ale zbliży mnie do sukcesu. Zgodziłam się na to. Nie zjadłam nic dzisiaj ani nie zjem nic jutro. To nie powinien być nawet problem. Mam nadzieję.

10.11

Głos zakazał mi być miłą dla wszystkich. Na początku nie bardzo rozumiałam dlaczego, ale potem mi wyjaśniła: przestanę uchodzić za taką nudną i naiwną osobę. Od razu przyklasnęłam jej pomysłowi. Naprawdę potrafi dobrze radzić! Powoli zaczynam też chudnąć. To dobrze, bo robię się już głodna. Ale muszę wytrzymać.

15.11

Naprawdę jestem głodna. Ale chyba dobrze mi idzie. Ludzie w szkole już mi nie dokuczają. Patrzą dziwnie i omijają mnie szerokim łukiem, ale to już jakiś postęp, prawda? Ona mówi, że tak, że taka jest kolejność rzeczy. Bardzo mnie to cieszy.

16.11

Dzisiaj był trudny dzień. Ona powiedziała, że włosy też mi trzeba poprawić. To wydało mi się dziwne. Akurat moje włosy lubiłam. Były długie i jasne, a do tego zawsze ślicznie błyszczały. Ale ona powiedziała, że nie są idealne i kazała mi je ściąć. Zupełnie. Ogoliłam całą głowę na łyso brzytwą z szuflady taty. W końcu chcę być idealna. Ona chyba jest ze mnie dumna. Cały czas mnie chwali.

17.11

Kiedy mama zobaczyła, co zrobiłam, wydawała się być zaniepokojona. Nie rozumiałam o co jej chodzi, przecież wkrótce miałam być piękna. Zabroniła mi iść do szkoły, a szkoda. Chciałam sprawdzić, co teraz oni wszyscy o mnie pomyślą. Rodzice chcieli wezwać lekarza, ale powiedziałam i to zupełnie szczerze, że czuję się dobrze. Ona kazała mi przygotować nóż. Chyba szykuje dla mnie coś nowego. Co to może być tym razem? Czego jeszcze mi brakuje?

17.11 (noc)

Obudziła mnie w środku nocy. Powiedziała, że powinnam to zrobić, gdy nikt nie będzie patrzył, żeby wszystkich potem zaskoczyć. Wzięłam nóż i poszłam do łazienki, tak jak mi kazała i czekałam na dalsze instrukcje. I usłyszałam „Usuń wszystkie niedoskonałości”. Z początku się wahałam. Nie chciałam bólu. Wtedy jednak pomyślałam o tych wszystkich w szkole, którzy tak mi dokuczali ze względu na to jak wyglądałam. Już nie miałam wątpliwości. Zaczęłam od wycinania wszystkich większych blizn po ospie i wszelkich pryszczy. Miałam twarz całą we krwi i strasznie cierpiałam, ale wtedy znów usłyszałam, że do mnie mówi. „Za mało”. Miała rację. Musiała mieć rację. W końcu jej rady już mi pomogły, czemu teraz miałoby być inaczej? Te nogi są wciąż takie grube… Jeśli wytnę kawałek z każdej wyszczupleją. Uśmiechnęłam się do siebie i wzięłam się do pracy. Niedoskonałości mnożyły się po każdym usuniętym defekcie mojego ciała. Te uszy są krzywe. Będą się z nich śmiali. Ten nos ma okropny garb. Jak to zobaczą to znów zaczną być dla mnie wredni. Cały czas słyszałam jak ona śmieje się z zachwytem. „Już niedługo, niedługo! Pomyśl o czymś jeszcze!”. Patrzyłam na brudną od własnej krwi siebie. Co się tu jeszcze nie zgadza? Po chwili i ja się uśmiechnęłam. Oddycham tak nierówno. To takie niedoskonałe. Bez wahania wbiłam nóż we własną klatkę piersiową.

03.01

Wreszcie wyszłam ze szpitala. Odkąd tam trafiłam nie słyszałam jej ani razu. Pewnie to przez to, co się ze mną stało. Pozszywali mnie całą, wszystko to, co tak poprawiałam tamtej nocy. Włosy trochę mi odrosły, nie pozwolili mi znów ich obciąć. Jestem teraz jeszcze brzydsza niż byłam, zanim ją poznałam. Wkrótce to poprawię.

04.01

Znów dziś patrzyłam w lustro. Znów dostrzegłam ten cień. To była ona. Skupiłam na niej wzrok, pierwszy raz od kiedy się pojawiła. Nie miała włosów. Była też strasznie chuda, skóra wręcz na niej wisiała. Wszędzie miała mnóstwo otwartych ran. Zrobiła ze sobą to samo, co ja. Tylko że… „Ojej” – zacmokała z niezadowoleniem. – „Jak ty wyglądasz? Jesteś okropna. Z tymi wszystkimi bliznami nigdy mi nie dorównasz. Jak chcesz być teraz idealna?” Właśnie, jak? Wstrzymałam oddech. Zaczynało kręcić mi się w głowie. Ona patrzyła, ale ja nie przestawałam. Skoro za życia nie mogłam być idealna to może po śmierci mi się uda? Może wtedy stanę się równie idealna jak ona? Nie mogę dłużej pisać. Spowija mnie ciemność. Z moich oczu płyną łzy. Ona się śmieje. „Będę miała wreszcie przyjaciółkę!”


Autor: Nakamayabi

Advertisement