Creepypasta Wiki
Advertisement
Cm Ta creepypasta została wyróżniona tytułem Creepypasta miesiąca. Więcej możesz znaleźć tutaj.

Byłem artystą, malowałem skromnie

Byłem artystą, czułem obecność

Byłem artystą, wokół ludzi

Byłem artystą, wylewałem żale

Byłem artystą, pisałem ręcznie

Byłem artystą, tworzyłem sam

Byłem artystą, miałem dość

Byłem artystą, uczyłem się

Byłem artystą, całkiem sam

Byłem artystą, obwód koła

Byłem artystą, chodziłem tam

Byłem artystą, ignorowali mnie

Byłem artystą, niszczyli mnie

Byłem artystą, obrazy złe

Byłem artystą, malowałem je

Byłem artystą, czułem je

Byłem artystą, one mnie

Byłem artystą, :)


- Szybko! Chodź tu! Musisz coś zobaczyć. – głos zza drzwi.

- Lepiej Ty chodź tutaj. Znalazłem coś. – policjant odłożył skrawek papieru na parapet – to chyba list pożegnalny.

- Pie*dol ten list, mamy ciało. Chyba nie jedno. Idziesz!?

- Ja pie*do*e, kto kończy list uśmiechniętą buźką? – policjant powiedział sam do siebie, gestem kazał podejść technikowi. – Masz to zabezpieczyć i zanieść do grafologa.. i najlepiej do jakiegoś, nie wiem, polonisty. Jutro mam mieć na biurku raport! Kto to napisał i co autor tego „dzieła” miał na myśli. Jasne?

- Dobrze. Wszystko będzie gotowe. – technik sfotografował list i wrócił do pracy. Policjant wszedł do pokoju obok, to co zobaczył było okropne. Pokój oblepiony gazetami i folią aluminiową, wszędzie plamy krwi widoczne w ultrafiolecie i bez niego. Na podłodze leżały zwłoki, na pierwszy rzut oka nie było wiadomo ilu było tam denatów. Ciała były poćwiartowane a większe kawałki dziwnie zdeformowane. Jedyne okno w pokoju było zasłonięte firaną zrobioną z folii aluminiowej. Na podłodze, koło stosu zwłok policjant zauważył kamerę, działała cały czas.

- Ten zj*b to nagrywał. Chłopaki z instytutu będą mieli zabawę. Zdjęcia zrobione? To zbierać to wszystko – policjant założył rękawiczki – A ja poszukam odcisków.

- Nic nie ma, wszystko sprawdziłem, nie ma odcisków. Może sprawca leży między ofiarami.. wiesz nie wiadomo czyja ręka jest czyja. – zaśmiał się cicho – Tak wiem, nieśmieszne. Zanim to wszystko zbierzemy i zawiniemy do instytutu to minie trochę czasu. Niech pan jedzie do domu, odpocznie.

- Mam jechać do domu jak jakiś chory psychol..

- Tak. Zmęczony pan go nie złapie – klepną policjanta w ramie i podszedł do ściany – Tu na pewno jest jeszcze jedno pomieszczenie. Proszę iść, naprawdę. Poradzimy sobie.

- Może masz racje.. tak między nami, za dużo filmów oglądałeś. Ukryte pomieszczenie. Pewnie trzyma tam, nie wiem, bombę albo patrzy jak robisz z siebie de*ila. – powiedział z przekąsem – jak chcesz to szukaj, może znajdziesz.

- Tak, ma pan racje. Ukryte pomieszczenie haha. Życzę miłej nocy, proszę pozdrowić żonę.. i niech pan jej nie mówi co pan widział, ostatnio jak przyszła na posterunek to psycholog uciekł oknem.

- Dobrze nie powiem – uśmiechnął się – do widzenia. Nie przegapcie niczego!


  Policjant wyszedł z domu i wsiadł do samochodu. Wyciągnął telefon, odblokował go i usłyszał wybuch. Szybko wybiegł zostawiając otwarte drzwi. Dom z którego przed chwilą wyszedł stał w płomieniach. Nie słyszał krzyków ze środka. Nikt nie przeżył eksplozji. Policjant po paru minutach zadzwonił na komisariat i powiedział co się stało. Po piętnastu minutach przyjechała ekipa saperów, straż pożarna, karetka i kilka radiowozów.

- Ja.. ja tam byłem.. ja wyszedłem i wybuchło.. ja nie wiem, nie mogę już.. nie mogę.. to było, było sekundy po tym jak wyszedłem.. wsiadłem do auta i wtedy wszystko je*ło.. nie mogę..

- Niech pan się uspokoi. Możemy dowieźć pana do domu albo na komisariat. Tam może pan porozmawiać z psychologiem. Muszę panu jednak zadać jedno pytanie, dlaczego nie zadzwonił pan do nas bezzwłocznie po eksplozji?

- Jak ku*wa myślisz?! Prawie zginąłem, jakiś pi*rdo*ony po*eb podłożył bombę! Mogłem zginąć.. ja..

- Dobrze rozumiem. Odwieziemy pana do domu, dobrze?

- Nie trzeba.. dziękuje pojadę sam.

- Jest pan pewny? Cały się pan trzęsie.

- Tak, pojadę sam.


Policjant wsiadł do samochodu. Wyciągnął papierosy ze schowka i odpalił jednego. Ruszył bez słowa. Minęło trzydzieści minut, zatrzymał się przed domem, wysiadł i powiedział – „Czy oni naprawdę są tacy głupi?”. Trzasnął drzwiami i wszedł do domu. Zdjął płaszcz, odwiesił kaburę z pistoletem i zdjął buty. „W końcu mogę zająć się sztuką.”. Wyszedł z garderoby i wszedł na piętro. W jego biurze stał regał na książki. Poszedł do niego i mocno pociągnął. „Czasem filmy podsuwają dobre pomysły” zaśmiał się i wszedł do ukrytego pokoju. Stała tam sztaluga złożona z ludzkich kości a na niej płótno z ludzkiej skóry. „Świat nigdy nas nie zrozumie, nas artystów. Prawda Elżbieto? Chaos, chaos! To on tworzy prawdziwą sztukę. Nadzieja, porządek to zabójcy umysłu. Nie ma nadziei. Jest piękno, piękno i chaos Elżbieto. Pomysł z kamerą, sam bym nie wpadł na lepszy. Miałaś rację, muszę wiedzieć co robią.. gdyby nie Ty mogłyby byś komplikację, tak jak ostatnio. Wiesz dobrze Elżbieto, odznaka to nie wszystko. Nie wiem, jakiś turpista ją projektował. Elżbieto, jestem z nas dumny. Farba z domieszką krwi ma piękny szkarłatny kolor.. ponętny. Elżbieto jesteś taka.. wyrozumiała. Wanna powinna być już pełna. Wiem jak lubisz kąpać się w krwi młodych kobiet” Policjant odszedł od płótna i podniósł posążek – „Kochana Elżbieto, nie zmieniasz się. To najbardziej w Tobie kocham. Cały czas jesteś taka sama, to dzięki tym kąpielom!”. Wszedł z posążkiem do łazienki, duża wanna była wypełniona po brzegi już czarną ze starości krwią. Wstawił posążek do wanny, odwrócił się i poszedł malować.

~Pan Amo

Advertisement