Creepypasta Wiki
Advertisement

Wysiadam z autobusu i biorę głęboki oddech widząc cel mojej podróży – uniwersytet i pobliski akademik. Mój współlokator jeszcze nie dotarł, więc mam całą kwaterę dla siebie. Zdejmuję buty i wieszam kurtkę w szafce. Próbując doskoczyć do najwyższej półki, aby odłożyć na nią czapkę niemal wywracam nieumyślnie całą komodę. W całym procesie na podłodze ląduje dębowa deska. Zagryzam wargę myśląc o tym, że zepsułem mebel w pierwszych minutach mojego pobytu w dormitorium. Z pomocą krzesła zaglądam na górną półkę sprawdzając rozległość zniszczeń. Ze zdziwieniem nie znajduję dziury, a trzy notesy. Tajna skrytka? Deska, która spadła na ziemię musiała służyć jako sztuczna ścianka którą poprzedni właściciel zakrywał ważne przedmioty.

Ciekawość bierze we mnie górę i sprawdzam dane autora. Szybko jasnym staje się, że dzienniki należą do trzech różnych osób. Nie tylko to – daty pokrywają się ze sobą, więc zostały napisane mniej więcej w tym samym czasie. Co więc robią w tym samym miejscu? Pierwszy – niebieski w żaby – sięga czasów PRL-u i należy do dziewczyny imieniem Daria. Drugi – okładka to syntetyk udający skórę – należy do chłopaka imieniem Edward. Trzeci to zszyte ze sobą kartki A5 bez okładki, podpisany niestarannie „Cecylia”. Rozmyślam czy moralnym jest czytane cudzych zapisków. Wszystkie kończą się tego samego roku – 1998. Cała sytuacja wydaje mi się podejrzana. Autorów już od dawna tu nie ma i nie wydaje się żeby po nie wracali. Po zastanowieniu zaczynam czytać. Chcę się tylko dowiedzieć jak wylądowały w tym samym miejscu.

Dziennik Darii zaczyna się najwcześniej. Wiele z informacji pomijam ze względu na brak kontekstu. Po jakichś dwudziestu minutach kartkowania dochodzę do momentu w którym dziewczyna jest w podobnej sytuacji co ja. Przyjeżdża na studia pociągiem, studiuje księgowość i nie zna tu nikogo. Najwyraźniej jej kwatera znajduje się po drugiej stronie korytarza, co budzi pewne pytania. Daria nie jest z gruntu osobą szczęśliwą, wycofaną społecznie. Często opuszcza wykłady. To cud, że jeszcze jej nie wywalili z uczelni. Intryguje mnie przewijające się zdanie „Chcę tylko wreszcie kogoś znaleźć”. Cokolwiek to znaczy.

Edward prowadzi studencki tryb życia. Wychodzi często i od czasu do czasu organizuje imprezy. Jest przez to najbardziej przeciętną i najnudniejszą osobą do czytania.

Cecylia pisze za to tak sporadycznie, że trudno cokolwiek o niej powiedzieć. Jej wypociny nazywa dziennikiem, ale aktualizuje zapiski średnio co dziewięć dni. Jest współlokatorką Edwarda. Wydaje się być w nim zauroczona, ale nie wiem na pewno. W kilku ostatnich notatkach przewija się jednak sformułowanie „Mój Kwiatuszek”. „[…] Wracając widziałam Mojego Kwiatuszka. Był piękny jak zawsze […]”, albo „Jesteśmy zawsze tak blisko, a nie zbliżamy się do siebie. Czemu Mój Kwiatuszek nie zwraca na mnie uwagi?!”. Nie sądzę żeby mogło odwoływać się to do kogoś innego. Oboje mieszkają w tej samej kwaterze co ja teraz.

Historia nabiera tempa w dzień juwenaliów. Daria pisze, że wychodzi pierwszy raz od kilku dni za namową współlokatorki. Edward za to planował to już od jakiegoś czasu. Cecylia śpi do późna i szczerze średnio ją to obchodzi.

Spotkałem tam całkiem śliczne dziewczę” pisze żartobliwie Edward „Wyglądała jak sierota przy stole z przekąskami, więc zagadałem do niej. Trudna z niej rozmówczyni, ale chyba mnie polubiła. Daria miała na imię i spytałem czy nie wpadłaby do nas czasem […]”

Daria w swoim dzienniku pisze za to „Ten chłopak, Edward… No nie wiem, wydawał się miły, ale… Podjęłam decyzję. Nie chcę „wpaść do niego”, ale w poniedziałek pójdę na wykład i usiądę z nim. […]”

Cała reszta toczy się zaskakująco szybko. W przeciągu miesiąca Ed, jak zaczyna nazywać go Daria, z niespotykaną szybkością staje się jej najbliższą osobą w akademiku. Według obu stron pierwsza randka jest niezwykle niezręczna, ale reszta idzie z górki. Daria podsumowuje całość triumfalnym „Wreszcie kogoś znalazłam!”.

Potem zaczyna się robić dziwnie… „Chcę ich wreszcie ze sobą przedstawić. Wyglądają na dobraną parę. Od jakiegoś czasu ‘cylia wydaje się roztargniona. Może przedstawienie ich sobie jakoś jej pomoże?” pisze Ed.

Cecylia tego samego dnia notuje „Czemu czekałam tak długo?! Z wyznaniem uczuć? Mój Kwiatuszek… Czemu mnie nie chce? Czemu? Czemu? CZEMU? Mój Kwiatuszku, czemu znalazłeś sobie… Ja nie mogę, nie mogę przyjść, nie mogę na nich patrzeć. Nie.

To mniej więcej potwierdza moje podejrzenia co do relacji Eda i Cecylii. Dziewczyna rzeczywiście nie pojawia się na organizowanym spotkaniu. Cały dzień spędza w bliżej nieokreślonej kafejce. Wraca późnym wieczorem, nie rozmawiając z nikim. Przez następne dni nie pisze nic. Z dwóch pozostałych dzienników wynika, że nie sprawiała podczas tych dni problemów. Sprawiała wyraźne wrażenie przygnębienia, ale trzymała nerwy na wodzy.

W końcu w jej notatkach znajduję „Ja nie mogę tak dłużej. Za bardzo mi zależy. Chcę zwrócić na siebie uwagę. Pójdę do nich. Chcę ich chociaż zobaczyć.”

Potem w dzienniku Eda „Jezu Chryste! Co się z nią ostatnio dzieje?! Złapałem ją wczoraj. Po prostu na nas patrzyła zza rogu. Byliśmy w Elizie na Mickiewicza, a ona po prostu tam stała, nie dalej niż dziesięć metrów od nas. Ludzie, to nienormalne. Muszę z nią poważnie pogadać!

Zaczynam się niepokoić. Historia zaczyna przybierać dziwne barwy. Nie decyduję się przestać czytać, ale to wszystko zaczyna się robić jakieś mętne.

Uderzyła mnie! Szlag! Wieczorem w akademiku gadałem z nią, a przynajmniej próbowałem. Nie chciała nawet odpowiadać na proste pytania. Kazałem się jej nie zbliżać. Była jakaś dziwna od kilku dni, ale to już przesada. Wreszcie się rozpłakała. Na pytanie co się dzieje dostałem prosto w policzek jak nigdy w życiu. I szczerze przez chwilę chciałem jej oddać. ‘Cylia, co się z tobą dzieje?

„Co tu się dzieje?” myślę sobie. To uderzenie tak bardzo nie wpasowuje się w charakter Cecylii. Co się stało z Jej Kwiatuszkiem? Czytam dalej w nadziei na odpowiedzi.

Nienawidzę go! Nienawidzę! Nienawidzę! Nienawidzę! Umrzyj wreszcie na litość boską! Mój Kwiatuszku, proszę!” pisze Cecylia.

Czytam te przeklęte dzienniki od trzech dni i coraz mniej rozumiem. Przede wszystkim jednak niepokoi mnie sposób pisania dziewczyny. Czy na pewno wszystko z nią w porządku. Jestem ciekaw gdzie teraz jest. Gdzie teraz jest cała trójka. Dzienniki zbliżają się do wspólnego końca, a ja nie wiem prawie nic.

Darię zaś niezwykle niepokoi cała sytuacja. Kilka ostatnich dni spędza na rozmyślaniu o tym co się stało. O tym jak zareagować. O tym jak zareagują inni. 

„[…]To się nie skończy, póki ona nie zrozumie. Ja… ja muszę ją spotkać. Muszę wytłumaczyć jej jak bardzo zależy mi na Edzie. Rozumiem co czuje. Rozumiem, że jest jej bardzo bliski. I wiem, że bycie stale ignorowaną przez taką osobę boli. Ed tego nie zrobi bo sam tego nie widzi. Jak on może tego nie widzieć? Ale nie mogę oddać go komuś kogo nawet nie znam. Pójdę dziś do niej i powiem jej co o niej myślę! Zdecydowałam.

Daria nie podaje treści rozmowy. Mówi tylko, że sama rozmowa poszła gładko mimo szorstkiego startu. W jej oczach wydaje się być osobą miłą, ale nieco zabłąkaną. To reakcja Cecylii jednak dziwi mnie najmocniej.

„Ach, przyszła do mnie! Nareszcie miałam okazję z nią porozmawiać! Tak długo czekałam! Sama jej obecność! Z całych sił starałam się zachować normalność. To takie trudne! Gdy tylko wyszła z pokoju opadłam na łóżko! Całe moje siły włożyłam w tę jedną rozmowę! Wiem już co zrobić. Wiem co chcę zrobić. Wiem już co muszę zrobić!

To ostatnie zdanie ma w sobie coś złowrogiego. Następny wpis potwierdza moje obawy. 

Ed nie żyje…” pisze Daria.

„Kiedy?! Kiedy to się stało? Jak?” Wszystkie pytania dryfują bezskutecznie w poszukiwaniu odpowiedzi. Czas się zgadza. Ostatni wpis Edwarda zgadza się czasowo z  wpisem Darii. Czy to prawda? Edward umarł…? Nie znam sprawcy, ale moje podejrzenia w tej sprawie są bardziej niż uzasadnione. Pozostaje tylko pytanie dlaczego. Szybko chwytam dziennik Cecylii.

Zrobiłam to. Mój Boże, co za uczucie. Wreszcie wolna, wreszcie bez przeszkód! Nawet bez podejrzeń policji! Kogo zdziwi student zapity na śmierć? Przeszłam samą siebie! Większa dawka Persen-u w piwie robi robotę. Gdy już zasnął wystarczyło wlać resztę alkoholu do gardła. Na pytania oficerów odpowiedziałam, że pił do późna jak nigdy wcześniej. Nie mogłam go powstrzymać! Był przecież ostatnimi czasy bardzo znerwicowany, co potwierdziła z resztą spora grupa jego znajomych. To koniec. To dla ciebie Mój Kwiatuszku. Wszystko, ale to wszystko dla niej. ♥

Odkładam dziennik w osłupieniu. Trzymam go na kolanach przez dłuższą chwilę, po czym szybciej niż kiedykolwiek łapię dziennik Darii.

Nie mogę się z tym pogodzić” pisze „Czy to moja wina? ‘Cylia była wielką pomocą w tych dniach. Stale mnie pociesza. Chyba jako jedyna wie jak się czuję. Przez jakiś czas zatrzymam się w jej pokoju. Według niej to może mi pomóc. Może ma racje…

Na tym kończą się zapiski Darii. Patrzę w przerażeniu. Niemal odrętwiały łapię ostatnie zapiski Cecylii.

Zbliżamy się do siebie! Tak bardzo się cieszę! Każda chwila tak bardzo mnie raduje! Ona jest taka wyjątkowa! Zdecydowałam się zabrać wszystkie dzienniki i ukryłam je w mojej dotychczasowej skrytce. Dopóki są na widoku stanowią potencjalny dowód. Nie mogę ich zniszczyć. Chcę, ale nie mogę. Powiedzenie, że mają dla mnie pewną wartość sentymentalną byłoby niedomówieniem. Nie. Zostaną tu na tyle ile trzeba. Już kupiłam Mojemu Kwiatuszkowi nowy, gdy jej stary „zgubił się”. Tak bardzo się cieszy! Ja też się cieszę…♥” 

Advertisement