Creepypasta Wiki
Advertisement

Jestem lalkarzem i od wielu lat produkuję kukiełki. Miejscowy teatr bardzo chętnie je ode mnie kupuje, gdyż zawsze staram się, by moje produkty prezentowały najwyższą jakość. Starannie dobieram materiały do tworzenia idealnych laleczek, których przeznaczeniem jest aktorstwo. Czasami przychodzę na spektakle z udziałem moich dzieł. Wyglądają jak żywe, gdy wprawne dłonie pociągają za sznurki.

Większa część widowni to dzieci. Patrzą jak zaklęte na przedstawienie, pod koniec biją brawa i śmieją się wesoło. Kocham patrzeć na roześmiane buzie tych pociesznych istotek. Ale moja córeczka, moja kochana księżniczka... Nigdy się nie śmiała. Cierpiała na autyzm. Była śliczna, prześliczna... Ale nigdy nie wypowiedziała ani jednego słowa. Nie bawiła się z dziećmi. Nie uśmiechała się. Najczęściej siedziała tylko przy oknie w swoim pokoju i podziwiała nasz przepiękny ogród. Pragnąłem szczęścia mojego jedynego dziecka.

Dziś wieczorem zabrałem ją do mojej pracowni, by jako pierwsza zobaczyła moje nowe kukiełki. Stała z boku, gdy ja ubierałem lalki w kolorowe ubranka. W pewnym momencie poczułem smród rozkładu. Zacmokałem i odnalazłem wzrokiem mój skarb, który uchylił drzwi, te zaraz obok maszyny do szycia z niedokończonymi, chłopięcymi spodenkami pod igłą. Wstałem.

– Kochanie, te jeszcze nie są skończone. – oznajmiłem i zamknąłem drzwi.

Patrzyła na mnie. Była tak śliczna... Jak... Jak laleczka. Naszła mnie pewna myśl...

– Byłabyś świetną aktorką, kochanie...

Advertisement