Creepypasta Wiki
Advertisement

Od zawsze lubiłem lemoniadę. W dzieciństwie mama często mi ją robiła. Boski napój. Mam na imię Mark, mam 25 lat i jestem hydraulikiem. Mieszkam z moją żoną – Anną. Nie popiera mojego zawodu, ale mi to nie przeszkadza. Zresztą ona sama nie pracuje. Głównie chodzi ze swoimi koleżankami na zakupy, zaprasza je do domu i robi inne rzeczy z nimi. Irytuje mnie to trochę.

Każdy dzień zaczynam szklanką lemoniady i śniadaniem. Lemoniadę robię sobie sam. Kroję cytrynę na pół, wyciągam wyciskarkę i następnie wyciskam cytrynę. Wlewam potem trochę wyciśniętego soku, dodaję wodę i cukier, mieszam i piję. Kocham ten smak. Po śniadaniu czekam na jakieś zlecenia. Gdy ktoś zadzwoni, pijam jeszcze jedną szklankę i jadę do roboty. Dzisiaj, po skończeniu mojej roboty, zauważyłem, że Anny znowu nie było. Pewnie znowu gdzieś z koleżankami się włóczy. Nawet nie zrobiła mi cholernego obiadu. Musiałem sobie sam coś przygotować. Zrobiłem sobie kanapki z szynką i oczywiście szklankę lemoniady. Zużyłem drugą część cytryny. Po chwili dostałem kolejny telefon. Wyszedłem z domu i pojechałem do osoby dzwoniącej. Wróciłem do domu. Była 18. Zauważyłem Annę. Powitała mnie. Proszę, nawet mi kolację zrobiła. Wkurzony zapytałem się jej, gdzie była. Mówiła, że dzisiaj były urodziny Marty – jej koleżanki. Zaczęliśmy się kłócić i po chwili poszła do łazienki. Co ja w tej kobiecie widziałem? Zanim zjadłem kolację zrobiłem sobie szklankę lemoniady. Następnie zjadłem kolację i poszedłem spać.

Następny dzień był taki jak wczorajszy. Obudziłem się, zjadłem śniadanie i wypiłem szklankę lemoniady. Dostałem jakieś zgłoszenie, wypiłem lemoniadę i pojechałem. Wróciłem, znowu Anny nie było, zrobiłem sobie obiad, szklankę lemoniady i znowu ktoś zadzwonił. Pojechałem do tej osoby i wróciłem. Była godzina 19. Nigdzie nie słyszałem mojej żony. "Może znowu się z koleżankami włóczy?" – pomyślałem. Poszedłem do kuchni i zobaczyłem ją. Leżała martwa. Nie miała oczu, a jej ubranie było poplamione krwią. O 19:30 przyjechała policja i karetka. Karetka zabrała ją, a policja zawiozła mnie na przesłuchanie. Po przesłuchaniu policjanci stwierdzili, że jestem niewinny i powiedzieli, że będą szukać sprawcy.

O 20:10 wróciłem do domu roztrzęsiony. Chciałem jakoś się uspokoić, więc zrobiłem sobie lemoniadę. Przekroiłem cytrynę i wystrzeliło z niej bardzo dużo soku. Ogólnie była dziwnie miękka, ale nie wyglądała na zepsutą, więc zacząłem ją wyciskać. Nalałem trochę soku do szklanki, wlałem trochę wody i dałem cukru. Lemoniada smakowała trochę inaczej, ale była pyszna. Nigdy w życiu nie piłem lepszej.

Advertisement