Creepypasta Wiki
Advertisement

Miłość jest piękna, tajemnicza i zaskakująca.

Klara i Peter byli parą od dwóch lat. Byli wprost dla siebie stworzeni. Spotykali się codziennie.

Pewnego dnia ojciec Klary przyłapał ich na obściskiwaniu się w łazience i zakazał dziewczynie spotykania się z Peterem.

Dla obojga był to koszmar.

Gdy pewnego razu przyłapał Petera wchodzącego po rynnie do pokoju ukochanej zagroził mu, że następnym razem obetnie mu język a następnie zadźga na śmieć. Chłopak przestraszył się nie na żarty i przestał odwiedzać Klarę.

Dziewczyna błagała go żeby się spotkali on wymyślił, że mogą spotkać się pod zabytkową latarnią na skraju miasta.

Oboje przyszli na umówione miejsce i zaczęli ze sobą poważnie rozmawiać.

- Uważam, że powinniśmy się rozstać – Powiedział Peter.

- Dlaczego? Przecież mój ojciec nie może nam zabronić się…

- Ciiii… Nie mów nic proszę – Po policzku popłynęła mu łza.

- Chciałabym, aby mój ojciec umarł – Spojrzała w jego zielone oczy i uśmiechnęła się.

- Nie! Chyba nie myślisz o…

- Dlaczego nie? Przecież skoro on nas rani, dlaczego my byśmy nie mieli tego zakończyć?

Peter się zgodził.

Ich plan był następujący.

Peter jak dawniej odwiedzi Klarę a jeśli ojciec napadnie na niego oni zadźgają go a jego zwłoki wrzucą do rzeki… Plan był prosty.

Klara nie czuła żadnych wyrzutów jednak Peter nie był pewien, co do tego planu. Nie wiedział, że Klara może być do tego zdolna, ale kochał ją tak bardzo, że chciał być z nią za wszelką cenę, dlatego się zgodził.

Peter wspiął się po rynnie a Klara otworzyła mu okno. Chłopak wszedł do środka.

Zaczęli się namiętnie całować.

Co chwilę spoglądali w kierunku drzwi mając nadzieję, że ojciec zaraz przyjdzie aż w końcu wszedł do pokoju. Staną jak osłupiały i zaczął wrzeszczeć:

- Ty poje*** ręce precz od mojej księżniczki. Zaraz zdechniesz ty gnoju – Zbliżył się do Petera.

Klara stanęła koło szafki i wyciągnęła z niego lśniący nóż, po czym rzuciła się na ojca.

- Co ty słonko wyrabiasz – Zaczął krzyczeć ojciec gdy poczuł, że ostrze noża dźgnęło go w plecy.

Dziewczyna dźgała go, gdy ten leżał na ziemi. Do koła pryskała krew i tylko jeszcze nerwy skakały w martwym ciele ojca podskakując przy każdym uderzeniu nożem Klary.

- Przestań on nie żyje – Krzyknął Peter wyrywając nóż z jej ręki – Wystarczy – Klara była cała zalana krwią ojca. Miała ją na białej bluzce i na całej twarzy – Musimy pozbyć się ciała – Zawinęli ciało w niebieski worek po czym wrzucili ciało do auta i pojechali nad rzekę.

Oboje potrafili unieść jego ciało gdyż ojciec ( były ) Klary był lekkim i drobnym człowiekiem więc gdy wrzucali ciało z mostu do rzeki nie mieli żadnych kłopotów.

Pojechali zadowoleni do domu.

Klara i Peter spędzili razem całą noc w swoich ramionach.

Peter do końca nie był pewien czy to, co zrobili było naprawdę dobrym wyjściem, ale zabijając tego mężczyznę nie było już przed nimi żadnych przeszkód.

Gdy patrzał w oczy Klary czuł, że ona nie zmieniała, ale nie miała pojęcia czy na dobre czy na złe.

Dochodziła 3.00 oboje leżeli na kanapie smacznie śpiąc, gdy naglę zbudziło ich potężne uderzenie. Jakby ktoś uderzył kijem o metalową pokrywą kosza na śmieci. Po chwili znowu nastąpiło to samo.

- Co to było? – Powiedziała Klara.

- Nie wiem pójdę zobaczyć – Wstał i otworzył drzwi przed nim stanął chuderlaki mężczyzna w worku na głowie. Ociekł wodą, która skapywała na ziemię.

Peter rozszerzył oczy i zaczął krzyczeć uciekając w kierunku Klary.

- Co się dzieje – Przestraszyła się dziewczyna, którą Peter chwycił za rękę i zaczął ciągnąc w kierunku drzwi.

- To twój ojciec – Wyjąkał Peter

- Co? Przecież on nie żyje! – Nie żyje? On stoi tam na dole obwiązany workiem – Krzyknął i popatrzał w kierunku drzwi, ale nikogo tam nie było. – Co ty wygadujesz! – Uspokajała go – Na pewno ci się musiało coś zdawać – Pogłaskała go po głowie i pocałowała w czoło.

Peter nie był do końca przekonany, co tak naprawdę widział przed drzwiami.

Po 30 min. Ktoś zapukał do drzwi.

- Ja pójdę otworzyć – Powiedziała Klara. Otworzyła drzwi. Przed nią stał jej ojciec bez wora na głowie i z głową przekręcą na w prawą stronę.

- Córko – Wyszeptał – Dlaczego? – Powili zaczął wchodzić do środka – Peter siedział na kanapie wpatrując się w Klarę i martwe zwłoki ojca, które jak się mogło teraz zdawać wcale nie były martwe – Zabiłaś mnie! – Chwycił jej ramię – Chcę wiedzieć, dlaczego! Czy byłem złym ojcem? – Peter pobiegł do kuchni po nóż.

Wycelował w ojca i pobiegł na niego z ostrzem skierowanym na przeciwnika. Wtedy mężczyzna odsunął się przysuwając pod ostrze noże Klarę, która nabiła się na niego. Peterowi nie popłynęła ani jedna łza, gdy Klara upadła martwa na ziemię tylko powiedział:

- Zabijanie sprawia satysfakcję – Uśmiechnął się do mężczyzny, który odwzajemnił jego uśmiech – Już nie musisz się przebierać w te ohydna pogniłe ciuchy weź się przebierz – Ojciec ściągnął maskę, która miała sugerować twarz zmarłego.

- Mogliście mnie wieźć ostrożniej w bagażniku nie jest przyjemnie – Roześmiał się.

- Mam nadzieję, że siatka pod mostem zamortyzowała twój upadek?

- Trochę dziwnie się spadło na nią w worku.

- W porę podmieniłem noże na wsuwające się do środka przy uderzenia.

- A ja w porę rozerwałem woreczki ze sztuczną krwią – Oboje zaczęli się śmiać na dobre.

Rano posprzątali dom i zwłoki Klary…

,,Miłość potrafi naprawdę zabić”

Advertisement