Creepypasta Wiki
Advertisement

Mieszkam w domu, na nie wielkim osiedlu.

Nie dawno umarł mi najbliższy przyjaciel jakiego miałem w domu, kot.

Cały czas go opłakuję, tak było i tej nocy...

Była godzina około 2:00, kiedy ja wierciłem się na łóżku i próbowałem usnąć, lecz moje wiecznie otwierające się oczy na to nie pozwoliły.

Ostatecznie postanowiłem pograć w Among Us, przegrałem sobie kilka rund kiedy nagle poczułem czyjąś obecność, pewnie nie wspominałem że śpię leżąc na wprost małej szafki z której korzystam jak z biurka, jestem przed a nie za "biurkiem", właśnie za nim wyczuwałem obecność, kiedy sprawdziłem godzinę okazało się że jest 3:00 w nocy, i na dodatek 31 października.

W jakąkolwiek noc bym nie spał o trzeciej, i tak strzegę się jej jak tylko się da, co jakiś czas sprawdzałem godzinę i oglądałem się za siebie i w lewo, ostatecznie położyłem się przodem do lewej i bokiem do tylnej strony mojego łóżka.

Pograłem sobie jeszcze chwilkę na telefonie gdy nagle ogarnęło mnie dziwne uczucie, stałem się mega pobudzony, całe ciało miałem w ciarkach i czułem że ktoś mi się uważnie przygląda.

Popatrzyłem na szafkę czy jak ja to nazywam "biurko" i zobaczyłem ostatnią rzecz jaką spodziewałem się zobaczyć, czyli...

pałeczka do cymbałków lekko jeździła w lewo i w prawo jakby ktoś właśnie ją lekko dotkną lub chuchną, tak samo jak mój fidget spiner, który powoli się kręcił.

Zatrzymałem wszystko swoją ręką myśląc że jeśli dotknę te rzeczy to kopnie mnie prąd czy usłyszę szept, jednak nic takiego się nie stało, zatrzymałem spinera i pałeczkę ręką i wtedy uczucie że ktoś mnie obserwuje minęło, ciarki tak samo i pobudzenie też.

Nagle... usnąłem.

Advertisement