Creepypasta Wiki
Advertisement

Drogi Nick,

Pamiętasz, jak miesiąc temu pozwoliłeś mi zgrać twoją kolekcję gier? No wiesz, przed tym jak twoja rodzina się przeprowadziła? Przede wszystkim, dzięki. Zawsze byłeś naprawdę dobrym przyjacielem. Nie wiem zbytnio jak Ci to powiedzieć, ale nie wydaje mi się, żebyśmy od teraz mogli zbyt często rozmawiać ze sobą. Wiele ważnych rzeczy ma się wydarzyć i nie wiem, czy uda nam się pogadać, zanim one nastąpią. Po prostu chciałem Ci powiedzieć, co się ze mną dzieje, przed tym jak zaczniesz o tym słyszeć od innych. Wiesz, jak Steve i Chris lubią przekręcać rzeczy.

Wydaje mi się, że najlepiej będzie zacząć od początku. Gdy tylko zostawiłeś Twoje gry u mnie, zacząłem je od razu zgrywać. Daemontools i Alcohol miały problem z ochroną przed kopiowaniem u niektórych. Próbowałem więc szukać na forach jak się z tym uporać. Zajęło mi to jakąś godzinę czy dwie, ale bezskutecznie. Nie mogłem ich zmusić do działania. W końcu miałem dość i postanowiłem sprawdzić, czy są jakieś programy, które działają lepiej. Większość z tych, co znalazłem, były tymi, które razem próbowaliśmy używać i nie działały, albo te, na jakie musiałeś wydać trzysta dolarów i pozwolić im zainstalować keylogger na twojej maszynie, by upewnić się, że nie używasz go niewłaściwie. Przeszukujesz te same strony co ja, wiesz, o których mówię.

W każdym razie, w końcu znalazłem coś na tej mało znanej stronie z torrentami. Dostałem już od nich kilka rzeczy, ale to raczej „ta stara strona desperacji”… heh, pamiętasz ją? Taa. Gość, który to zapostował sprawiał wrażenie, jakby opis wkleił z tłumacza Google. Był to jakiś Japoński program, „Shikami no Tegen”. Facet uważał, że nazwa oznacza „Czterej Bogowie w Niebie”, ale pewnie nie miał racji. Myślę, że jego japoński był prawdopodobnie tak dobry jak jego angielski. Twierdził jednak, że może ominąć każdą ochronę przed kopiowaniem i zgrać dyski jako mniejsze pliki, w porównaniu do jakiegokolwiek innego programu. Jak dobrze Cię znam, to musisz teraz na prawdę przewracać oczami.

Rzecz w tym, że patrząc na recenzje, to nie wydawało się to podejrzane. Wiele osób zostawiło wysokie oceny i zachwalało gościa za wstawienie tego programu. Miał nawet dużą ilość seedów. Jasne, byli ludzie, którzy narzekali, że rozwalił im komputer, albo że każdy plik przetrawiony przez program nie działał, ale widzisz to na każdym torrencie, prawda? Dostali typowe odpowiedzi w stylu: „Przeczytaj instrukcję, noobie”, więc stwierdziłem, że był dobry do użytku i zacząłem go pobierać. W mgnieniu oka był gotowy do zainstalowania.

Wskazówki dotyczące programu były całkiem proste. Przełącz komputer na japoński Unicode, uruchom instalator, przełącz się z powrotem na angielski i wklej crack, aby zadziałał. Nie trwało to długo. Wydaje mi się, że instalator miał pokazywać obrazy i odtwarzać muzykę w trakcie instalowania, ale grafiki były uszkodzone i po prostu wyświetlił mi się pokaz slajdów z jednolitymi kolorami. „Muzyka” po prostu była statyczna i wyłączyłem głośniki, dopóki się nie zainstalowało. Trochę się martwiłem, że nie zadziała, ale miał tyle pozytywnych ocen, że dałem mu szansę. Rzeczywiście, kiedy przeszedłem przez wszystkie kroki, to działał sprawnie. Prosty interfejs, dość łatwy w użyciu. Jedyną rzeczą było ostrzeżenie, które pojawiło się w pliku readme: PLIKI BĘDĄ W NIEZNANYM FORMACIE. ZMIEŃ NAZWĘ NA .iso I ZAMONTUJ DYSK ZEWNĘTRZNY. NIE PRÓBÓJ ICH WŁĄCZAĆ.

To dosłownie kopiuj-wklejka ostrzeżenia. Jednak miało ono dla mnie sens. Program był po japońsku, z patchem by działał po angielsku. Pomyślałem, że prawdopodobnie pomieszał rozszerzenia plików. Wypróbowałem go z Civ 4 i tą obskurną piekielną strzelanką, z której jesteś naprawdę dumny… i działała dobrze. Kurde, program był serio tak dobry jak mówili. Sprawił, że pliki stały się mniejsze. Jedyną zastanawiającą kwestią było ich rozszerzenie. Wyszło jako „(NAZWA).4” dla obu gier. Kiedy zamieniłem je na pliki iso i zamontowałem za pomocą Daemontools, to zadziałały. Absolutnie bez zarzutu. Nie napotkałem żadnych błędów. To samo zrobiłem więc z resztą. Zajęło to trochę, aż mnie to męczyło, ale miałem Ci je oddać następnego dnia.

Spędziłem z tymi grami wiele dobrych chwil. Grałem w Hellgate, utwierdziłem się, że nigdy nie będę pro w Starcraft 2 i całkowicie zapomniałem, że Skyrim ma głównego questa. Wszystkie te rzeczy, które robiliśmy podczas wieczorów z grami, kiedy tu byłeś (totalnie tęsknię za Tobą, brachu). W końcu przejrzałem pliki i znalazłem parę, której nazwy zapomniałem zmienić. Musiałem być zmęczony. Do diabła, próbowałem uruchomić Portal 2 jako .4, żeby sprawdzić, co się stanie. Pomyślałem, że po prostu dostanę zwykły błąd systemu Windows, gdy używasz nierozpoznanego rozszerzenia, ale nie. Pojawił się komunikat o błędzie w języku japońskim, którego nie mogłem odczytać. Cóż, to dało mi do myślenia. Jeśli to wyskoczyło, to musi być w stanie odczytać taki plik. Może jeszcze raz przełączę komputer na japoński i wtedy zadziała? Zdecydowałem się tak zrobić i o dziwo zadziałało. Nie tylko zadziałało, ale plik działał tak, jakby był zamontowany na dysku wirtualnym.

Gra nie działała jednak normalnie. Ekran ładowania pokazywał wnętrze obskurnej, zniszczonej komory testowej, z Chell leżącą rozciągnięta na ziemi. W jednej ręce trzymała pistolet portalowy, ale jej głowa i kończyny były ustawione pod dziwnymi kątami, a to coś na jej nogach… jakby buty chroniące przed upadkiem? Wyglądały na popękane, z wygiętymi rozpórkami z tyłu. Wyglądało to tak, jakby pokazywało, co stało, by się, gdyby te buty kiedykolwiek się zepsuły, a ona zbyt mocno uderzyła w ziemię. Przeraziło mnie to, ale nie było to pokazane zbyt długo. Na ekranie tytułowym oko GLaDOS wydawało się bardziej czerwone, a w tle widać było migotanie płomieni. Zamiast liści od czasu do czasu przelatywały niedopałki. Szczerze mówiąc, nie byłem pewien, co o tym myśleć, ale przypomniałem sobie, jak graliśmy w Fire Red na emulatorze, a facet z promu powiedział: „Jeśli podoba ci się ta gra, to kup ją albo zgiń”. Stwierdziłem, że to pewnie coś w tym stylu, taka sztuczka, aby przestraszyć ludzi, żeby nie grali w piracką kopię. Żadna z innych gier, które uruchomiłem w programie Shikami, nie miała problemów, ale może gry działały prawidłowo i omijały protekcję, tylko gdy zmieniło się rozszerzenie na iso? Nie powstrzymywało mnie to od grania w nią, a kiedy otrząsnąłem się z początkowego szoku, wydawało się to całkiem fajne. Grałem więc dalej.

Wszystko było mroczniejsze, a wokół ziemi unosiła się jakaś mgła, nawet w tej części gry, w której wszystko było czyste i nowe. Obraz, na który miałeś się gapić, był tylko czerwoną przestrzenią, a muzyka była statyczna, ale cóż. Dane nie miały być odczytywane w ten sposób, więc zrozumiałe było, że będą błędy. Jednak kiedy dotarło to do Wheatly'ego, był o wiele bardziej złośliwy niż zwykle. Poprosił mnie, żebym powiedział „jabłko”, po czym zaczął się śmiać i powiedział: „Nie możesz! Masz uszkodzony mózg!” i śmiał się jeszcze trochę, tym ostrym, okrutnym śmiechem, którego używa później w grze. Powiedział mi wprost, że wszyscy inni nie żyją i że muszę mu pomóc, inaczej też umrę. Nie jestem pewien, ale sposób, w jaki mówił, brzmiał, jakby wiedział, że Chell też zabiła GLaDOS i chciał ją sprowadzić z powrotem. Kiedy dotarłem do drugiej ze starych komór testowych, a na podłodze leżały zniekształcone ciała (pamiętaj, nie krwawe, tylko jakby zbugowane ciała wyglądające równie staro jak reszta rzeczy). To nie tak, że czasami nie gram w jakieś krwawe gry, ale ta zmiana tonu strasznie mnie przytłaczała.

Przestałem więc grać w Portal. Jeśli to, co widziałem było, sposobem na odstraszenie piratów, to zadziałało to na mnie. Nie byłem pewien czy chciałbym wypróbować później ISO, aby sprawdzić, czy działało normalnie. Mimo to miałem kilka innych plików .4… właściwie zmieniły się na japońską wersję 4, ale to nieważne. Miałem inne gry, które mogłem wypróbować, i nie miałem jeszcze ochoty przełączać komputer z powrotem. Pomyślałem, że zagram w coś bardziej relaksującego, żeby oderwać się od tego, a Need for Speed wydawał się dobrym wyborem. Sekwencja przy włączaniu pokazywała piętnaście samochodów zderzonych podczas burzy, podczas gdy reporterzy informowali o ofiarach śmiertelnych w tle. Nope.avi

Więc spróbowałem Serious Sam HD. Nie mam pojęcia, jak zapomniałem go przestawić. Jeśli chodzi o rozgrywkę… niektórych rzeczy lepiej nie mówić, ale WIEM, że w tej grze nigdy wcześniej nie składano ofiar z ludzi. W tym momencie byłem naprawdę przerażony i zacząłem podejrzewać, co się dzieje. Przestawiłem komputer z powrotem na język angielski i wypróbowałem kilka gier po kilka minut każda. Nic złego w żadnym z nich. Nawet Portal 2, kiedy przełączyłem go na rozszerzenie .iso, był zupełnie normalny. Jednak pod wpływem fanaberii zmieniłem parę gier z powrotem do .4 i znowu przestawiłem komputer.

Zacząłem od wypróbowania Civilization. Mój plik zapisu zadziałał, ale... po prostu… co do… Były tam nowe badania, których nigdy wcześniej nie widziałem, rzeczy, których nie ma możliwości, aby zostały zakodowane w grze. Niektóre z nich wydawały się nieszkodliwe, jak „manifest przeznaczenia”, podczas gdy inne były czymś w stylu „tyranii” i „ksenofobii”. Dali ci ulepszenia, takie jak targi niewolników i obozy koncentracyjne. Pojawiła się też nowa religia. Słyszałeś kiedyś o Yezidi? Bo ja nie. Były też zdarzenia, takie jak zarazy, wypadki i klęski żywiołowe, w których można było wyświetlić klip przedstawiający cierpienie ludności twojego miasta. Podobnie jak w przypadku innych gier, granie jako .4 sprawiło, że gra była mroczniejsza. Nie wiem, jak to możliwe, ale tak było. Pomyślałem, że może to było jakieś nowatorskie oprogramowanie, a kiedy uruchomiłeś grę, przesyłało strumieniowo mod do tego, w co grałeś. Tak, głupi pomysł, wiem, ale niektórzy ludzie zadają sobie wiele trudu dla żartu, prawda? Na przykład, pamiętasz, jak chcieliśmy zemścić się na twojej siostrze za oddanie biletów na koncert, które wygrała, mimo że wiedziała, że ty i ja kochamy Radiohead i wciągnęliśmy w to wszystkich naszych przyjaciół i kilku ich kumpli? Więc tak, próbowałem odłączyć router i ponownie uruchomić grę. Podczas mojej pierwszej tury ogłoszono, że Anglia pracuje nad… ostatecznym rozwiązaniem.

Jednak była jeszcze jedna rzecz, którą chciałem wypróbować. Pewnego dnia zgrałem moje DVD z Inkheart. Zapisałem je jako właściwy format i działało bezbłędnie tak jak pozostałe pliki. Jednak gdy zapisałem je jako .4… Film włączał się tak, jak powinien. Wszyscy aktorzy wypowiadali swoje kwestie tak, jak powinni. Przynajmniej do sceny z marketem. Wydawała się taka sama, ale to, co działo się w tle, nie powinno tam być. Oglądałem, jak jakiś żebrak był brutalnie kopany przez dobrze odzianego mężczyznę, do momentu upadnięcia na stertę. Kobieta w czerwonej kurtce wykręcała rękę swojego syna, aż wyglądała, jakby wyrwała ją ze stawu, przeciągając go poza obiektyw gdy próbował stawić jej opór. Bandyta podbiegł do starszej pani i dźgnął ją w brzuch, wziął jej torebkę i uciekł, a reszta tłumu ignorowała jej wykrwawiające się obok ciało. Wyłączyłem odtwarzacz, czując mdłości.

W tym momencie zdecydowałem, że nie chcę mieć tego na moim sprzęcie. Nigdy więcej. Usunąłem pliki, które zgrałem na miejscu i nakazałem systemowi odinstalować Shikami no Tengen. Przy odinstalowywaniu wyświetliło się znowu to samo okno co przy instalacji. Grafika i audio nie było tym razem zepsute. Głośniki grały audio ludzi mówiących po japońsku. Nie wiedziałem, co mówią, ale brzmieli na przerażonych, wręcz krzyczeli. Mogłem to wyłączyć, ale nie zdecydowałem się, nie wiem czemu. Oni krzyczeli, a monitor pokazywał mi zdjęcie po zdjęciu sceny zbrodni, wypadków, katastrof… czegokolwiek gdzie ludzie tragicznie zginęli. Były takie, które wyglądały jak pojedyncze klatki nagrań, gdzie ludzie byli rozsadzani przez bombę atomową, tuż przed tym jak kamera została znoszona, z efektem bomby będąc w jakiś sposób odfiltrowany. Była jaskinia, w której mężczyzna siedział zamrożony na śmierć, otoczony przez szczątki kompanów, których zjadł, aby przeżyć. Na innym, kobieta wyglądała, jakby została odpompowana z niej krew, skóra na jej czole była zdarta, a na jej miejscu wyryte jakieś znaki, pewnie coś po japońsku. Wszystkie były okropne, najgorsze rzeczy, jakie kiedykolwiek widziałem. Siedziałem tam, odrętwiały i patrzyłem, podczas gdy krzyki umierających odbijały się echem w moich uszach.

Jednak podczas oglądania tego, zdałem sobie z czegoś sprawę. Ludzie zawsze odwracają wzrok. Nie chcą stawić czoła horrorowi i tragedii tego świata. Nie chcą widzieć. Straszne rzeczy dzieją się cały czas, wszędzie, a my po prostu udajemy, że to nie ma znaczenia, jakby nas to nie dotyczyło. To nie w porządku. Widzisz, to dlatego wyjeżdżam na długi czas. Ktoś musi coś zrobić z tym, co jest nie tak na tym świecie. Ktoś musi sprawić, że wreszcie zobaczą na własne oczy. Więc będę tym, który otworzy ludziom oczy na horror. Naprawię to.

Na zawsze Twój przyjaciel,

█████


To ostatnia rzecz, jaką wysłał mi mój najlepszy przyjaciel. Trzy tygodnie później policja znalazła go mieszkającego w schronie przeciwlotniczym w opuszczonym domu w starej dzielnicy naszego miasta. Był poszukiwany za serię brutalnych przestępstw w okolicy, w tym tak zwane „morderstwo rytualne”, podpalenie i manipulowanie ruchem drogowym w celu spowodowania poważnego wypadku. Powiedzieli, że w jego kryjówce znaleźli różne trucizny i materiały do produkcji bomb. To był ogromny szok dla każdego, kto go znał. Jego rodzina była dość biedna, ale był przewodniczącym naszej klasy, należał do w klubu dyskusyjnego i był nawet gwiazdą lekkoatletyki. Dogadywał się ze wszystkimi. Nie przeszłoby mi przez myśl, że mógłby dokonać którąś z tych zbrodni. Jest to po prostu niewiarygodne.

Chyba dlatego prześledziłem jego chorą historię. Chciałem wierzyć, że było coś, co sprawiło, że się tak zmienił. Wyszukiwanie w internecie nie przyniosło jednak zbyt wielu rezultatów. Nigdzie nie było śladu o programie „Shikami no Tengen”. Dowiedziałem się jadnak, że Shikami był rodzajem japońskiego demona. Byłbym gotów to tak zostawić, ale byłem trochę zdezorientowany tym, jak osoba, która rzekomo to przetłumaczyła, wymyśliła „Czterech bogów w niebie”. Więc trochę pogrzebałem i odkryłem, że „kami” to po japońsku Bóg, a shi to cztery. Cztery ma jednak również specjalne konotacje w Japonii. Jest uważana za pechową liczbę ponieważ wymawia się ją tak samo, jak ich słowo oznaczające śmierć.

Advertisement