Creepypasta Wiki
Advertisement

Matt wpadł do domu. Wyciągnął z szafki ostry nóż, po czym pobiegł w stronę lasu.

...

- Gdzie idziemy? - zapytała zrezygnowana Kornelia klękając na ziemię.

- Musimy się stąd wydostać, inaczej zginiemy.

Kornelia była całkowicie wyczerpana.

- Co z szeryfem? - po chwili znów zapytała.

- Razem z tym ohydztwem pewnie też nas razem szukają.

- A więc polowanie się zaczęło - rzekła i wstała.

Przeszli kolejne 500 metrów, po czym drogę zastąpił im Matt. W jego dłoni połyskiwał srebrny nóż ociekający krwią.

- Muszę przyznać, że miałaś rację. Oni mnie tylko do tego zmuszali. - parsknął - Ale teraz z tym koniec. - Pokazał ociekający krwią nóż i oblizał go - Pozbyłem się jednego kłopotu, a teraz pozostał mi drugi. Wy!

Charly rozejrzał się dookoła i rzucił się szybko po gruby kij leżący na ziemi. Wziął zamach i uderzył przeciwnika w głowę. Ten padł na ziemię, ale po chwili wstał.

- To było nierozsądne. - Powiedział i rzucił się na chłopaka.

Ugodził go w ramię. Charly upuścił kij na ziemię i drugą ręką próbował zatrzymać wylewającą się krew.

- Teraz powiedz swojej przyjaciółce "Do widzenia" - I przyłożył mu nóż do gardła.

Niespodziewanie coś uderzyło Matta z całej siły w tył głowy. Napastnik upadł bezwładnie na ziemię. Kornelia upuściła kij i pomogła wstać z ziemi przyjacielowi.

- A już myślałem, że po mnie. - Charley uśmiechnął się.

Matt powoli się poruszał, jęcząc coś sam do siebie.

- Nie możemy go tutaj zostawić! - powiedziała.

- Kogo? Matt'a? Dlaczego?

- Jak się dobudzi będzie nas dalej ścigał. - dziewczyna spojrzała na kaszlącego krwią Matt'a, który obrócił się do nich twarzą. Z jego ust ciekły stróżki krwi.

- Kornelio chyba go uziemiłaś na amen! – powiedział Charley obejmując ją - Mogłabyś mi dać jeszcze jedną szansę?

- Musiałabym zobaczyć. – uśmiechnęła się.

- Ona jest moja! – Matt rzucił się na Charliego, obwiązał jego szyję liną i zaczął ją ściskać z całej siły. - Myślisz, że ze mną można wygrać? To się chłopie pomyliłeś. Zło nigdy nie przegrywa.

- Matt proszę nie! - Kornelia biła go po głowie, ale on nie puszczał. Dalej z całą siłą zaciskał sznur na szyi chłopaka.

Charly zrobił się cały czerwony popatrzył na rozpłakaną Kornelię, po czym przestał się ruszać. Matt upuścił go na ziemię.

- Zabiłeś go!

Matt otarł krew płynącą z nosa...

Advertisement