Creepypasta Wiki
Advertisement
Nie Ten artykuł wymaga poprawy!

Jeśli masz na niego pomysł zajmij się nim. W przeciwnym razie zostanie usunięty.

Patrick siedział na podłodze wśród książek i zeszytów. Odrabiał prace domową, choć nie mógł się na niej skupić. Wciąż myślał o wypadku... Wypadku, w którym zginęła jego matka. Stało się to pół roku temu, gdy jego mama jechała samochodem i wpadła do rowu. Zmarła na miejscu.

Od jej śmierci chłopak się załamał. Z jego ojcem było jeszcze gorzej. Zaczął pić i wracał do domu tak późno, że Patrick prawie w ogóle go nie widywał. Został zwolniony i żebrał na ulicy, a wszystkie pieniądze wydawał na papierosy, wódkę i piwo. Chłopak został sam. Nie mógł już liczyć na wsparcie żadnego z rodziców, a innej rodziny nie mieli. Jedyną osobą, która się przejmowała jego losem był klasowy kujon Tom, z którym Patrick znał się od dziecka, gdyż mieszkali bardzo blisko siebie. Jego kolega nosił ubrania po swoim starszym bracie, które następnie przekazywał jemu. Każde pieniądze starał się chować przed ojcem. W innym wypadku zawsze mu je zabierał.

Mieszkał w kawalerce ojca. Spał na starym kocu wygrzebanym z kontenera na śmieci, z którego często brał ubrania i inne potrzebne do życia rzeczy. Za wyżebrane pieniądze kupował jedzenie i przybory szkolne. Jego małe mieszkanie składało się z łazienki, w której znajdowała się tylko toaleta i szafka, przedpokoju z małą, starą kanapą, szafeczką i dwoma wieszakami, z czego jeden był połamany. Ostatni pokój był Patricka i jedyne co w nim było to stary koc i deska wsparta na dwóch kamieniach, która początkowo służyła jako biurko, ale zaczęła się łamać.

Patrick często myślał o matce i próbował sobie wyobrazić, jak wpadła do tego rowu. Nie wierzył ojcu, że był to po prostu wypadek. Zwłaszcza, że nigdy nie widział miejsca tragedii ani policji, która powinna przesłuchać świadków i krewnych. Ojciec zawsze bił Patricka gdy ten pytał o szczegóły. Chłopak rzucił nagle zeszyty i książki i wyskoczył przez okno, ponieważ mieszkali na parterze. Pobiegł szybko w stronę lasu. Zawsze tam uciekał gdy przypominał sobie o matce. Był tam stary bunkier z wyważonymi drzwiami tak, że można było łatwo się tam dostać. Patrick usiadł na połamanych kafelkach i zaczął wrzeszczeć. Zawsze tak robił gdy było mu źle. Wtedy się rozluźniał. Gdy zaczęło go boleć gardło na chwilę zamilkł.

Ciarki przeszły mu po plecach. Usłyszał szelest liści i kroki. Ktoś się zbliżał. Zwykle nikogo tam nie było, bo bunkier był głęboko w lesie i nie wiadomo, czy ktokolwiek poza nim znał do niego drogę. Kroki były coraz bliższe. Patrick wychylił głowę przez wyłamane drzwi i zobaczył rozmytą postać parę metrów dalej. Dziwny przybysz był ubrany całkowicie na czarno i można było dostrzec, że ma trzyma w dłoni prawdopodobnie zakrwawiony nóż i czarny wypchany wór, który wlókł za sobą. Patrick pobladł i schował się szybko w bunkrze. Rozejrzał się za jakąś wnęką bądź dziurą i zobaczył mały kanalik. Szybko zaczął się w nim czołgać i coraz trudniej mu się oddychało. W pewnym momencie poczuł odrażający zapach zgnilizny. Tunel trochę się powiększył, ale było coraz mniej światła. Słyszał piski, krzyki i różne głosy. Zaczął czołgać się szybciej i mało co nie wpadł do ogromnej dziury. Zatrzymał się i zajrzał w głąb. Ujrzał kogoś w ciemności i zapaliły się trzy małe lampki mrugające co chwila. W tym dziwnym pokoju zobaczył stół cały we krwi, półki z słoikami i pudełkami wypełnionymi organami i częściami ciała. W kącie stała duża beczka z wodą i ręcznik. Na podłodze leżały grube liny i paski. Pod ścianą znajdowały krzesła z pasami i małe biurko z stosami kartek, zeszytów i książek.

Tajemniczy człowiek zdjął maskę i założył zakrwawiony fartuch. Z worka wyjął związane ciało dziewczyny i ułożył je na jednym z krzeseł zapinając pasami. Porwana trzęsła się i próbowała krzyczeć ale miała zakneblowane usta. Oprawca wyjął drugą dziewczynę i położył ją na stole z przygotowanymi nożami, fiolkami, skalpelami i innymi narzędziami. Mężczyzna zdjął dziewczynie opaskę z oczu i zabrał się do pracy. Najpierw rozciął ubrania i ogolił jej głowę. Wbił nóż w jej klatkę piersiową i zaczął ciąć. Powoli i bez znieczulenia łamał jej żebra i wyjmował jak profesjonalny chirurg organy do słoików. Gdy dziewczyna leżała martwa bez oczu, wnętrzności, niektórych kości i części ciała, morderca wkładał słoiki na miejsce aż wziął jej ciało i zapiął w białej torbie, którą wrzucił do jakiejś dziury. Następnie zabrał się za drugą nastolatkę. Niestety ona miała gorzej. Po zdjęciu z jej twarzy opaski, psychopata po prostu ją zgwałcił. Później zaczęły się tortury i po operacji wrzucił jej ciało do torby, a potem do dziury. Morderca rozejrzał się, zdjął fartuch i wyszedł.

Patrick był przerażony. Przez cały ten straszny seans ledwo powstrzymywał się od krzyku i płaczu. Zaczął łkać. Popatrzył za siebie. Tyle razy tu przychodził i narażał się na tego mordercę, który mógł usłyszeć, że tu jest. Przed nim tunel ciągnął się dalej, więc omijając dziurę, zaczął się dalej czołgać. Po paru minutach mógł już stanąć i iść. Kanał szedł w górę i w końcu wyszedł na powierzchnię. Rozejrzał się i nagle dostał od tyłu w głowę tak mocno, że stracił przytomność. Obudził się na sali przywiązany do łóżka, a psychopata patrzył mu się w oczy z maseczką na ustach. Był wyraźnie zaciekawiony Patrickiem. Chłopiec wrzasnął i zaczął krzyczeć

-Zostaw mnie! Widziałem co robiłeś z tymi dziewczynami! Ty psychopato!

- Jak miała na imię twoja matka? - zapytał spokojnie mężczyzna, ignorując chłopaka

- Nazywała się - Patrick zaczął odpowiadać, nie wiedząc, czy powinien kończyć zdanie - Kate.

Morderca zachichotał.

- Wiesz jak zginęła naprawdę, czy żyjesz w kłamstwie?

- Wiesz jak zginęła moja matka?! - krzyknął

Morderca odpowiedział krótko i bez żalu:

- To proste! Ja ją zabiłem!

KONIEC

Advertisement