Creepypasta Wiki
Advertisement

[Pasta oparta na podstawie piosenki. Sami się domyślcie jakiej.][]

Był wieczór. Adam obudził się brudny w dziwnym pokoju nie wiedząc jak się tam znalazł. Słyszał cichy dźwięk pewnej piosenki, którą znał ale nie potrafił sobie przypomnieć jej tytułu. Pokój był całkowicie pusty a ze ścian schodziła tapeta. Na każdej z czterech ścian było napisane imię "Lilly" oraz inne słowa takie jak: kocham, moja, kochana etc. Każde namalowane innym kolorem farby. Adam nie miał najbledszego pojęcia gdzie się znalazł, wyszedł z pokoju i znalazł się na korytarzu. Wciąż słyszał ten znajomy akompaniament. Przez okno, które było po lewej, widział lipę. Dalej nie było żadnego lasu czy chociażby jednego domu. Adam postanowił nie stać przy oknie tylko jakoś się wydostać z tego miejsca

Idąc korytarzem widział na ścianach to samo imię "Lilly" oraz inne słowa tym razem wysprejowane znów w innych kolorach. Wyglądało to co najmniej dziwnie. Szare ściany bez wyrazu i napisy z żywymi kolorami. Adam myślał, że to tylko graffiti. W korytarzu były jeszcze jedne drzwi oprócz tych do pokoju, z którego wyszedł. Te drzwi prowadziły do łazienki. Jako że Adam był brudny to postanowił odkręcić kran, który był wcześniej częścią umywalki, ale ktoś ją zniszczył. O dziwo z kranu leciała woda, która była dość czysta.

Zszedłszy po schodach trafił do salonu. Nie dziwiło go już Imię "Lilly" na każdej ze ścian. Usłyszał wysoki męski głos dochodzący z drzwi, które były obok niego. Prawdopodobnie drzwi prowadziły do piwnicy. Adam gdy tylko usłyszał kroki wyskoczył przez zniszczone okno. Na szczęście znajdował się wcześniej na parterze więc nic mu się nie stało. Usłyszał słowa "Halo, Halo to ja Picasso" nie wiedział gdzie, ale na pewno je gdzieś słyszał. Kiedy niepewnie wejrzał przez wybite okno, zobaczył człowieka w obdartej żółtej koszuli, z czarnymi lecz siwiejącymi włosami i szarą skórą, a na jego twarzy było widać dziwny uśmiech, który wyrażał zarazem żal i szczęście. Adam miał wrażenie, że widział gdzieś tą osobę, ale "w nieco innych kolorach".

Adam podszedł do lipy i wspiął się na nią żeby się jeszcze raz rozejrzeć. Przecież nie mógł iść w byle, którą stronę. Gdy się wspinał, słyszał ten sam zapętlony i cichy rytm, który był mu dobrze znany. Niestety gałęzie drzewa były już stare i spróchniałe więc Adam spadł i zemdlał. Gdy się obudził zobaczył tego Picassa, ale tym razem z bardzo bliska, ponieważ stał nad Adamem. Picasso uśmiechał się, ale tym razem jego twarz nie wyrażała żadnych emocji. Picasso Powiedział "Halo, Halo to znowu ja, Picasso", wyjął nóż i bez skrupułów zakończył życie Adama.

Advertisement