Creepypasta Wiki
Advertisement

    Czy dostaliście od kogoś pocztówkę? Pewnie tak, ale moja była wyjątkowa. Zazwyczaj dostaje je się z zagranicy. Dostaje się je głównie od rodziny i przyjaciół. Tak też było w moim wypadku. Mam na imię Amadeusz, a to historia o pocztówce z Francji. 
Wstałem o 9:30, poszedłem do kuchni i zrobiłem sobie kawę. Do pracy miałem godzinę czasu, więc postanowiłem sprawdzić pocztę. Zszedłem po schodach na klatce i podszedłem do skrzynki. W środku nie było nic po za pocztówką. Piękną pocztówką z wieżą Eiffela. Z tyłu była wiadomość do mnie. "Cześć Amadeusz. Właśnie zwiedzam Paryż i chciałem ci coś dać w prezencie. Weź tą pocztówkę i niech dobrze ci służy". "Olaf" -  pomyślałem. "Miło, że przysłał pocztówkę. Zawsze chciałem pojechać do Francji. Może kiedyś pojadę". Udałem się do swojego mieszkania i oparłem pocztówkę o lampkę nocną przy moim łóżku. Reszta dnia była normalna. Następnego dnia kiedy się obudziłem spostrzegłem coś dziwnego. Byłem w stanie zobaczyć tył pocztówki kiedy wstawałem z łóżka. Było tam napisane coś więcej. Wstałem i podniosłem pocztówkę. Kiedy zobaczyłem co jest napisane zaniepokoiłem się. Nie było tam tego co napisał Mateusz. Tylko 5 zdań: "telewizji o 9:30 będą nadawać pogodę","Dziś na ulicy zaczepi mnie osoba, która będzie chciała, żebym podpisał petycję", "W pracy pochwali mnie szef", "Znajdę 5zł w drodze powrotnej do domu", "O godzinie 22:00 padną korki". Zaniepokojony odłożyłem pocztówkę i udałem się do kuchni. Włączyłem telewizor. Była 9:30. Zamiast wiadomości była pogoda. "Co jest?!" - powiedziałem na głos "Skąd ta wiadomość wzięła się na pocztówce?". Udałem się do pracy. Po drodze zaczepiła mnie pani, która chciała, żebym podpisał petycję, w pracy pochwalił mnie szef, w drodze powrotnej znalazłem 5 zł, a o 22 wywaliło korki. Byłem przerażony. "Czy ta pocztówka przepowiada przyszłość?" - myślałem "Jeśli codziennie będę czytać przepowiednie to będę mógł kontrolować swój los i wiedzieć co się stanie". Mijały tygodnie, a wszystkie przepowiednie z pocztówki się sprawdzały. Do pewnego dnia. Wstałem i od razu złapałem za pocztówkę. Przepowiednie nie były nadzwyczajne, ale trzecia przepowiednia mnie przeraziła. "Dzisiaj na ulicy Tuwima kobieta skoczy z balkonu". Przeraziłem się. "Jeśli będę tam wcześniej to będę mógł to zrobić" Poszedłem do kuchni i zrobiłem sobie kawę. Do pracy miałem godzinę czasu, więc postanowiłem sprawdzić pocztę. Zszedłem po schodach na klatce i podszedłem do skrzynki. W środku nie było nic po za pocztówką. Piękną pocztówką z wieżą Eiffela. Z tyłu była wiadomość do mnie. "Cześć Amadeusz. Właśnie zwiedzam Paryż i chciałem ci coś dać w prezencie. Weź tą pocztówkę i niech dobrze ci służy". "Olaf" -  pomyślałem. "Miło, że przysłał pocztówkę. Zawsze chciałem pojechać do Francji. Może kiedyś pojadę". Udałem się do swojego mieszkania i oparłem pocztówkę o lampkę nocną przy moim łóżku. Reszta dnia była normalna. Następnego dnia kiedy się obudziłem spostrzegłem coś dziwnego. Byłem w stanie zobaczyć tył pocztówki kiedy wstawałem z łóżka. Było tam napisane coś więcej. Wstałem i podniosłem pocztówkę. Kiedy zobaczyłem co jest napisane zaniepokoiłem się. Nie było tam tego co napisał Mateusz. Tylko 5 zdań: "telewizji o 9:30 będą nadawać pogodę","Dziś na ulicy zaczepi mnie osoba, która będzie chciała, żebym podpisał petycję", "W pracy pochwali mnie szef", "Znajdę 5zł w drodze powrotnej do domu", "O godzinie 22:00 padną korki". Zaniepokojony odłożyłem pocztówkę i udałem się do kuchni. Włączyłem telewizor. Była 9:30. Zamiast wiadomości była pogoda. "Co jest?!" - powiedziałem na głos "Skąd ta wiadomość wzięła się na pocztówce?". Udałem się do pracy. Po drodze zaczepiła mnie pani, która chciała, żebym podpisał petycję, w pracy pochwalił mnie szef, w drodze powrotnej znalazłem 5 zł, a o 22 wywaliło korki. Byłem przerażony. "Czy ta pocztówka przepowiada przyszłość?" - myślałem "Jeśli codziennie będę czytać przepowiednie to będę mógł kontrolować swój los i wiedzieć co się stanie". Mijały tygodnie, a wszystkie przepowiednie z pocztówki się sprawdzały. Do pewnego dnia. Wstałem i od razu złapałem za pocztówkę. Przepowiednie nie były nadzwyczajne, ale trzecia przepowiednia mnie przeraziła. "Dzisiaj na ulicy Tuwima kobieta skoczy z balkonu". Przeraziłem się. "Jeśli będę tam wcześniej to będę mógł to zrobić" Po dwóch przepowiedniach szedłem ulicą Tuwima i rozglądałem się. Nie było nikogo na balkonach. Nagle spostrzegłem smutną dziewczynę opierającą się o balkon. "Proszę nie skacz!" - krzyknąłem "Nie warto! Wszystko się ułoży" Nagle dziewczyna zmieniła wyraz twarzy na zdenerwowany "Zwariowałeś? Nie zamierzam skoczyć!" Nagle usłyszałem jakieś dźwięki za sobą. Ujrzałem grupę ludzi stojącą i nagrywającą coś telefonem. Śmiali się. Spostrzegłem w tłumie kilka osób, które spotykam na co dzień. Moją sąsiadkę. Mieszkała piętro niżej. Głupia dziewczyna. Uważa się za dorosłą. Jej chłopaka i kilka głupich przyjaciółeczek. Spojrzałem w górę i zobaczyłem płaczącą dziewczynę stojącą na barierce balkonu. Rozłożyła ręce. "NIE!" - krzyknąłem, lecz było za późno skoczyła i roztrzaskała się na betonowym chodniku. Podbiegłem i przepchnąłem się przez grupkę nastolatków. Leżała tam martwa. Miała rozbitą głowę i kolana. Łza spłynęła mi po policzku. Wiedziałem, że nie żyje, ale zadzwoniłem po karetkę, bo nikt z tych nastolatków tego nie zrobił. Tylko będą filmować. Karetka przyjechała. Stwierdziła zgon. Zabrała zwłoki. Pobiegłem do domu. Usiadłem na łóżko i próbowałem poukładać myśli. Na moich oczach dziewczyna popełniła samobójstwo, a nikt z tym nic nie zrobił. Nic. Tylko patrzyli, nagrywali, śmiali się. Byłem smutny i wściekły. "Czemu oni z tym nic nie zrobili?" "Ona mogłaby przeżyć gdyby ci coś zrobili" "Zadzwonili  po karetkę za nim skoczyła, próbowali porozmawiać, przekonać, że nie warto odbierać sobie życia, ale nie zrobili nic." "To potwory. Powinni za to zapłacić. Niech skończą tak samo jak ona!" "Kara musi być." Następnego dnia śledziłem ją i zobaczyłem do jakiej szkoły chodzi. Wszedłem do szkoły, a potem do szatni. Zobaczyłem jej kurtkę wiszącą na wieszaku. Rozejrzałem się. Nie było kamer, ani nikogo w pobliżu. Założyłem rękawiczki i podszedłem do kurtki. Otworzyłem jej kieszeń i w środku znalazłem klucze do jej mieszkania. Prędko udałem się dorobić klucz i wróciłem do szkoły. Odłożyłem klucze i poszedłem do domu. Kiedy wróciła do domu poczekałem do wieczora. Poszedłem do jej mieszkania i otworzyłem drzwi. Miała ustawioną bardzo głośno muzykę, więc nie słyszała. Podkradłem się do jej pokoju i zobaczyłem, że leży na łóżku z telefonem. Poszedłem do jej kuchni. Wyjąłem nóż. "Nie." - pomyślałem "Lepiej żeby był to "wypadek" to będzie mniej podejrzeń. Udałem się do jej łazienki. Otworzyłem malutkie okno. Położyłem na parapecie suszarkę i podłączyłem do prądu po czym szybko wyszedłem z mieszkania. Wieczorem widziałem, że weszła do wanny. Kąpała się i nic dziwnego nie spostrzegła.  Wziąłem duży kamień i celnie rzuciłem. Uderzyłem w suszarkę, która spadła do wody. Było słychać krzyk. Światło w całym bloku zgasło. Następnego dnia zobaczyłem policjantów rozmawiających z zapłakaną matką tej nastolatki. Okazało się, że nie żyje. Uznali to za wypadek. Zadowolony poszedłem do domu i jako następny cel wybrałem jej chłopaka. Był smutny, ale po tygodniu znalazł sobie kolejną dziewczynę. Pewnego wieczoru szedł na imprezę. Czekał w metrze na pociąg. Ujrzałem nadjeżdżający pociąg. Bez wahania pchnąłem go, lecz mi się nie udało. Miałem kominiarkę na wszelki wypadek i rękawiczki. Zaczęliśmy się szarpać. Wściekły wleciałem w niego. Potknął się i poleciał do tyłu. Nawet nie upadł, a pociąg uderzył w niego mocno roztrzaskując mu czaszkę. Pociąg nie zatrzymywał się na tym przystanku, więc jechał na pełnej prędkości. Szybko uciekłem. Kiedy wróciłem zorientowałem się, że znam reszty, która była na miejscu. Następnego dnia przed pracą spaliłem wszystkie rzeczy, które miałem na sobie podczas morderstw. Przed spaleniem wyjąłem pocztówkę z kieszeni. Nie chciałbym jej zniszczyć. Usłyszałem pukanie  do drzwi. "Pocztówka nie przewidywała gości" Otworzyłem drzwi. Za drzwiami zobaczyłem dwóch ubranych w granatowy strój policjantów. "Witam." Pokazali mi swoje dokumenty tożsamości. "Jest pan aresztowany pod zarzutem zamordowania dwóch osób ze szczególnym okropieństwem." Zanim zdążyłem coś powiedzieć obezwładnili mnie i skuli. Zabrali mnie na komisariat gdzie wyjaśnili mi, że byłem widziany na kamerze kiedy mordowałem chłopaka tej dziewczyny. Widzieli mnie zanim założyłem maskę na kamerze. Zobaczyli, że coś wystaje mi z tylnej kieszeni. "Co to jest?" - zapytał policjant. "T-to pocztówka" -  powiedziałem. Wyjął ją i obejrzał. "Fajna" - powiedział i podarł ją na moich oczach "NIE!" - wrzasnąłem "Zamknij się!" "Zabiłeś dwie niewinne osoby! Nie zasługujesz na nic" Odprowadzili mnie do aresztu. Po tygodniu wymierzyli mi karę dożywocia. To ostatni raz kiedy do ciebie piszę. Żegnaj Olaf!
                                                                                                                                         Pozdrowienia!
                                                                                                                                 Amadeusz

Advertisement