Pracuję na komisariacie we Wrocławiu. Mam na imię Mudzyn Mukumpa. Przez moje przeżycia musiałam wziąć wolne na ponad miesiąc.

10.4.2069, środa.

Mój pierwszy dzień w pracy. Po zdaniu egzaminów, czekała na mnie pierwsza misja - złapanie gwałciciela i mordercy

Ogór.JPG

Pan Maciek wiaderko

Pavlia Sridcevko z Rosji. Mieszkał w Sanpetersburgu z żoną i dziećmi. Od razu pojechaliśmy do miejsca zamieszkania tego zwyrola. Podróż trwała naprawdę długo, bo ponad 8 dni.

18.4.2069, czwartek, Sanpetersburg.

Dojechaliśmy do mieszkania rodziny Sridcevko. Mój partner (Adam Paciorkowiec) i ja zadzwoniliśmy domofonem do mieszkania. Otworzył nam Pavil we własnej osobie. Gdy tylko zobaczył nasze odznaki, zaczął uciekać w głąb domu.

-zatrzymaj się - wrzasnął po rosyjsku Adam. Winny uciekł do mieszkania. Pobiegliśmy do jego mieszkania klatką schodową. Pavil jednak nas przechytrzył. Walnął gaśnicą Adama, przez co ten upadł na ziemię ogłuszony. Wyjął z kieszeni nóż i dźgnął go w śledzionę. Ja dobiegłam dużo później, więc miał czas na schowanie się. Gdy podbiegłam do swojego partnera...

-Boże! Ile krwi!!!- pomyślałam. Nagle poczułam mocne uderzenie. Zemdlałam.

Obudziłam się. Byłam skrępowana i całkowicie rozebrana do naga. Miałam zakneblowane usta, więc nie mogłam krzyczeć. Sridcevko podszedł do mnie, również rozebrany do naga. Zaczął jeździć drugim palcem po moim ciele, począwszy od szyi kończąc na nogach. "obrzydliwe" pomyślałam. Nagle wskoczył na mnie i wtedy zmienił się w ogóra, normalnie najśmieszniejszy szit jaki w życiu widziałem.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA, o ile nie zaznaczono inaczej.