Nazywam się Saimon Rain i miałem jednego prawdziwego przyjaciela, który zawsze w każdej sytuacji mi pomógł. Miał na imię Jacob, znaliśmy się od zawsze. Myślałem, że ta przyjaźń przetrwa wszystko, ale jednak bardzo się myliłem. Ukończyliśmy gimnazjum i przyszła pora na szkołę średnią. Wakacje minęły bardzo szybko a ja z Jacobem obawialiśmy się nowej szkoły, jednak klasa okazała się być całkiem dobra. Po szkole spędzałem dużo czasu z Jacobem, a naszą pasją był taniec breakdance. Godzinami ćwiczyliśmy układy taneczne. Czas mijał bardzo szybko, nauka szła nam średnio.
W drugiej klasie liceum doszła do naszej klasy nowa dziewczyna o imieniu Laura. Była nieśmiała, ale miała w sobie coś takiego, co mnie przyciągało. Jej oczy były piękne i wyrażały głębię jej duszy. Długo starałem się do niej zbliżyć, ale była bardzo zamknięta w sobie. Moje wysiłki nie poszły na marne, zostaliśmy przyjaciółmi. Jacob nie był zadowolony tym faktem. Gdy bliżej poznał Laure stworzyliśmy zgraną paczkę, do której dołączył nasz kolega z klasy, Alan. Był bardzo energiczny i lubił się zabawić. Pod wpływem Alana bardzo się zmieniłem. Taniec i treningi nie były już dla mnie tak ważne. Laura każdego dnia była mi bliższa. Często imprezowaliśmy w weekendy. Zauważyłem, że Jacob był bardzo zazdrosny nie tylko o Laure, ale i o Alana. Pewnego dnia podczas kłótni wyznał mi, że jest gejem. Największym szokiem dla mnie było to jak wyznał mi miłość. Traktowałem go jak brata. Długo nie rozmawialiśmy ze sobą, odsunął się od naszej paczki.
Podczas jednej z imprez upojony alkoholem wygadałem się Alanowi, że Jacob jest gejem. Nie miałem pojęcia jakie to przyniesie konsekwencje. Alan rozpowiedział to całej klasie i zaczął się koszmar. Jacob był wyśmiewany i upokarzany przez resztę klasy. Próbowałem z nim rozmawiać, ale powiedział, że nie chce mnie znać, zawiodłem jego zaufanie. Pewnego dnia Jacob nie przyszedł do szkoły, próbowałem się z nim wielokrotnie skontaktować. Szukałem go w miejscach, w których dawniej ćwiczyliśmy układy taneczne, ale mieliśmy jedno, które lubiliśmy najbardziej. Miejsce z dala od ludzi, gdzie mogliśmy spokojnie ćwiczyć. W starej, opuszczonej fabryce na belce wisiały jego zwłoki. Z ust ciekła mu piana. Byłem przerażony tym widokiem, stałem jak słup nie wiedziałem co robić.
Od pogrzebu Jacoba mijały miesiące a ja nie mogłem się z tym pogodzić. Dręczyły mnie wyrzuty sumienia. Nie mogłem spać ani jeść. Laura starała się mnie wspierać, ale ja nie chciałem pomocy od nikogo. Byłem winny. Musiałem ponieść karę. W myślach zacząłem układać plan zemsty. Alan musi umrzeć. Stało się to dla mnie jedynym celem życia. Przyszła do mnie Laura zaniepokojona o mnie. Nie chciałem jej widzieć, ale skorzystałem z sytuacji. Gdy Laura wyszła do toalety, wysłałem z jej telefonu wiadomość, w której proszę Alana żebyśmy spotkali się w opuszczonej fabryce aby porozmawiać o Jacobie. Alan połknął haczyk i przybył na miejsce spotkania. Niefawna ukochana wyszła, a ja rozpocząłem swoją pokutę. Odciąłem sobie język i zaszyłem usta by pozostać w milczeniu do końca życia. Udałem się na miejsce spotkania. Alan już tam był. Podbiegłem do Alana od tyłu. Zacząłem go dusić aż do utraty przytomności. Gdy się ocknął był przybity do ściany. Błagał o przebaczenie i żebym go uwolnił. Niestety ja już miałem swój plan i nic nie mogło mnie powstrzymać. Żądza zemsty całkowicie mnie opanowała.
Śmierć Alana miała być ukojeniem mojego bólu. Umierał długo i w cierpieniach. Pierwszą rzeczą jaką mu zrobiłem to odciąłem język. Jęczał z bólu a krew ściekała mu z ust. Po chwili śrubokrętem wydłubałem mu oczy. Na chwilę stracił przytomność, ale jeszcze żył. Po kolei wyrywałem mu zęby. Jeden po drugim. Trzydzieści nacięć na jego ciele symbolizujących pokutę za każdy dzień cierpienia Jacoba. Na koniec wsadziłem mu do gardła długą rurę. Krztusił się nią, nie wiedział co zamierzam zrobić. Podniosłem z ziemi pojemnik i wlałem zawartość do lejka. To był rozpuszczalnik. Obserwowałem jak żrąca substancja wyżera powoli jego wnętrzności. Minęła krótka chwila, a on zaczął się dławić krwią. Parę minut potem Alan już nie żył. Poczułem spełnienie, jakby całe moje ciało płonęło. Godzinami patrzyłem z oczami pełnymi nienawiści na Alana. Nim się zorientowałem zaczęło już świtać. Aby upamiętnić moje pierwsze morderstwo musiałem mieć trofeum. Odciąłem mu głowę i zabrałem ją ze sobą na grób Jacoba.
Kolejny raz patrząc na grób przyjaciela, padłem na kolana. Błagałem go o przebaczenie, że go nie obroniłem. Był moim jedynym przyjacielem jakiego miałem w życiu. Tej nocy zabijając Alana wyzbyłem się człowieczeństwa. Nikt już się dla mnie nie liczył, opanowała mnie żądza zabijania.
To był dopiero początek...