Creepypasta Wiki
Advertisement

Między nami psuło się już od dawna. Wracał do domu bardzo późno i czuć było od niego damskie perfumy. Nigdy nie chciał ze mną rozmawiać. Dlaczego?! Przecież mówił, że mnie kocha! Mówił, że nigdy nic nie stanie między nami, więc czemu? Dla niego rzuciłam szkołę. Dla niego uciekłam z domu, byśmy razem zamieszkali. Więc niby co miałam zrobić? Nie miałam pracy, domu, jestem nieletnia, a do tego jestem w ciąży. Nic mi nie zostało, tylko zniknąć. Jedno cięcie żyletką i koniec... Swoją drogą to, że w momencie śmierci całe życie przelatuje ci przed oczami, to jedna wielka ściema. Nie widzisz niczego niezwykłego. Mój pokój, zakrwawiona żyletka przy moim nadgarstku i krew rozlewająca się po białej pościeli. Zabawne. To właściwie tu powiedział pierwszy raz, że mnie kocha. Tu właśnie było mi dobrze. Lecz teraz czuję tylko zimno. Ból już minął, jak i czucie w kończynach. Boję się. Wszystko przebiega spokojnie i tak, jak chciałam, więc czego się boję?

- Boisz się mnie.

- Kto to powiedział?!- zawołała przestraszona dziewczyna, nie mogąc podnieść się z łóżka, by to sprawdzić.

- Spokojnie! Wezwałaś mnie wcześniej, więc jestem.

Wtem przez zamknięte drzwi wszedł dziwnie ubrany chłopak. Z wyglądu miał jakieś dziewiętnaście lat. Był ubrany w długi, czarny płaszcz z wysokim kołnierzem, podarte spodnie oraz rękawice i buty wybijane kolcami. Na twarzy nosił gogle całkowicie zasłaniające jego oczy, zaś na nie opadała grzywka kruczoczarnych włosów. Był wręcz trupio blady, wysoki na prawie dwa metry, zaś na plecach dzierżył wielką kosę: czarne upiorne ostrze połączone z trzonem przez złotą, rogatą, lecz ludzką czaszkę. Z ostrza kosy wydobywał się przerażający, czarny dym, lecz natychmiast rozpływał się w powietrzu. Gdy tylko wszedł do środka, temperatura w pokoju znacznie spadła, a na podłodze pojawiła się lekka mgła. Chłopak usiadł na łóżku tuż obok samobójczyni, po czym swoją lodowatą dłonią chwycił rozciętą rękę dziewczyny. Pokazując jej ranę, spytał z demonicznym uśmiechem:

- Wzywałaś mnie?

- Nie... Nikogo nie wzywałam, i kim ty właściwie jesteś?

- Jak to kim? Moje imię to Pit i przyszedłem po ciebie.

- Przyszedłeś po mnie?- spytała, tym razem nie ze strachem, a z szokiem i niedowierzaniem w głosie.- Więc jesteś...

- Śmierć, miło mi cię poznać- powiedział, po czym spod płaszcza wyciągnął starą księgę w podartej oprawie.

Zaczął przeglądać strony, po chwili zatrzymując się przy imieniu dziewczyny. Jego twarz się zmieniła, stała się jakby bardziej poważna. Po chwili odwrócił się ku dziewczynie, chowając księgę z powrotem pod płaszcz.

- Nigdy was nie zrozumiem... w wasze ręce zostaje powierzony taki dar, jak możliwość egzystowania, a wy pozbywacie się go jak śmiecia. Dlaczego to zrobiłaś?

Dziewczyna po chwili zamyślenia rozpłakała się.

- Kochałam go! Tak bardzo go kochałam! Zostawiłam dla niego wszystko, a on mnie oszukał! To dlatego...

- To nie jest prawda. To nie powód, dla którego to zrobiłaś. Zapytam jeszcze raz: dlaczego?

- Przecież już powiedziałam!

- Mówiłem, że to nie jest powód. Samobójstwo to ucieczka, ucieczka od życia, które cię przytłacza. Lecz ty nie chcesz uciekać. Chcesz być szczęśliwa. Żyć szczęśliwa. A skoro tak zrobiłaś, to z innego powodu.

Dziewczyna zamarła. Zrozumiała bowiem, że Śmierć ma rację.

- Zrobiłaś to dlatego, że nie chciałaś być samotna. Twój świat, którego podporą był ten człowiek, został zburzony. Chciałaś zapomnieć, lecz nie mogłaś. A nie mogłaś dlatego, iż okruchy tego świata odbiły na tobie swoje piętno, czego przykładem jest okruch w środku, mam rację?- spytał, kładąc rękę na ciężarnym brzuchu nastolatki.

Jego ręka była lodowata, lecz zamiast chłodu na całym ciele dziewczyny rozmieściła przyjemne ciepło.

- Czego się boisz? Odtrącenia przez ludzi, rodzinę czy znajomych? Samotności? Pozwól więc, że coś ci pokażę.

Chłopak położył rękę na oczach dziewczyny., lecz tym razem była ona naprawdę zimna. Nastolatka zobaczyła swoją matkę płaczącą po jej ucieczce, zobaczyła ludzi szukających jej w lesie, oraz siebie samą, leżącą martwą na łóżku. W zimnych, martwych dłoniach trzymała małe zawiniątko, zaś po zbliżeniu zorientowała się, iż jest to jej martwe dziecko. W tym momencie z jej oczu popłynęły łzy, lecz Pit nie przestawał. Zobaczyła swój pogrzeb, zobaczyła załamanych, zdruzgotanych rodziców, innych swoich bliskich. Lecz czegoś brakowało. Jej chłopak się nie pojawił. Zobaczyła, jak w trakcie jej pogrzebu zabawia się w najlepsze z jakąś dziwką. Płakała. Lecz potem nastały nowe obrazy: pogrzeb jej dziecka, samobójstwo rodziców popełnione z rozpaczy. Zobaczyła piekło, a w nim siebie- gwałconą, bitą, paloną i okaleczaną przez demony. Widziała wielką kosę lecącą w jej kierunku, a nagle wszystko zniknęło. Pit zdjął rękę z jej twarzy i spytał:

- Tego właśnie chcesz?

- Nie. Nie!

- Czego więc chcesz?

- Chcę żyć. Chcę żyć, do cholery!

Wtem Pit się uśmiechnął, wstał i odwrócił się do niej plecami.

- Zapamiętaj jedno: jeśli ktoś nie odwzajemnia prawdziwej miłości, nie zasługuje, by go nią darzyć. Lecz jeśli ktoś nie szanuje życia, nie zasługuje na nie. Pamiętaj o tym- powiedział, po czym wyszedł, a dziewczyna straciła przytomność.

Obudziła się następnego ranka, cała we krwi. Krew była wszędzie, lecz rana na jej nadgarstku zniknęła. Po chwili dziewczyna spojrzała na zaszronione lustro, na którym widniał napis brzmiący:

"Gdy przyjdzie pora, sam po ciebie przyjdę. Lecz jeśli tego chcesz, pamiętaj- wystarczy jedno cięcie".

Od tego czasu dziewczyna zmieniła się. Wróciła do rodziców, skończyła szkołę i urodziła synka. Jej były chłopak kontaktował się z nią. Chciał do niej wrócić, przepraszał. Lecz na nic się to zdało. Dziewczyna po pewnym czasie znalazła nowego chłopaka, który odwzajemnił jej uczucie. Teraz są szczęśliwą rodziną, a dziewczyna cieszy się życiem, oraz jest pewna, że nigdy nie zapomni swego spotkania ze Śmiercią.

- Pit, gdziekolwiek teraz jesteś... dziękuję ci.

________________________________________________________________________________________________________

Autor: BlindMaiden (https://www.youtube.com/channel/UCAyuJ2sujuK1EmSr_EXn5qw)

Advertisement