Creepypasta Wiki
Advertisement

Sekta Domino[]

Jestem Billy, a raczej byłem...

Mam 16 lat i pochodzę z bardzo religijnej rodziny, mamy w domu pełno różańców, krzyży, zdjęć Świętych osób i innych tego typu rzeczy. Nigdy raczej mi to nie przeszkadzało, wierzyłem w Boga tak samo jak moi rodzice oraz moja o 6 lat młodsza siostra, w każdą niedziele chodziliśmy rankiem do kościoła a wieczorami wspólnie się modliliśmy, byliśmy wzorową katolicką rodziną.


Kolejny poniedziałkowy ranek nie różnił się niczym od innych, wstałem o 6:00, obudziłem siostrę, zrobiłem nam śniadanie i przygotowałem się do szkoły. O 7:15 czekaliśmy już na przystanku autobusowym, moja siostra jak zwykle rysowała jednorożce i koty w swoim zeszycie a ja przeglądałem media społecznościowe. Przeglądałem reddita, niby nic niezwykłego ale jednak natknąłem się na post który bardzo szczególnie zwrócił moją uwagę, albowiem ujrzałem nagłówek "widzimy cię Billy i wiemy czego tak naprawdę pragniesz" pod nagłówkiem było zamieszczone zdjęcie jakiś dziwnych czerwonych symboli na czarnym tle, ciężko mi opisać co wtedy czułem, powiedzmy, że było to przerażenie zmieszane z niepokojem i szokiem, nie mogłem oderwać wzroku od tych symboli, czułem jakby mnie pochłaniały, po prostu musiałem na nie patrzeć, lecz przerwała mi to moja siostra mówiąc "Billy autobus już jest" szybko wróciłem na ziemie spojrzałem jeszcze szybko na telefon i postu już nie było, postanowiłem się tym nie przejmować i wmawiałem sobie, że to przez mało godzin snu mam jakieś zwidy.


Dzień w szkole minął szybko, moi rodzice mieli dziś pracować do późnej nocy, więc zaprowadziłem moją siostrę do babci po czym poszedłem ze znajomymi na miasto. Nie robiliśmy niczego szczególnego po prostu jak zazwyczaj poszliśmy nad jezioro i gadaliśmy o wszystkim i niczym. Gadaliśmy i gadaliśmy, aż moi znajomi zauważyli u mnie dziwne zachowania których nie zauważałem, mówili mi, że w trakcie mówienia ciągle uderzam się po policzkach i drapie się ciągle bardzo mocno po nosie, a ja kompletnie tego nie widziałem. Ten dzień był ciężki, po zakończeniu spotkania ze znajomymi pomagałem cały dzień wujkowi przy naprawię samochodów i uczyłem się na ważny sprawdzian, po powrocie do domu od razu poszedłem do łóżka, olewając wieczorną modlitwę, zasnąłem praktycznie od razu. Nagle obudziły mnie dźwięki wilków, szybko otworzyłem oczy i zobaczyłem, że jestem w środku lasu, nie wiedziałem co się dzieje, byłem kompletnie przerażony, a było jeszcze gorzej, albowiem z krzaków dobiegał jakiś dziwny szelest, trwał kilka sekund i z krzaków rzucił się na mnie wilk, nie wiedziałem co robić, strach mnie dosłownie sparaliżował, wilk z łatwością rozszarpywał moje ciało, a ja nic z tym nie robiłem i w sumie nawet nie musiałem bo po kilku minutach wilk obrócił się ode mnie plecami i zaczął uciekać, nie mogłem wstać ani nic zrobić, leżał tylko i powoli się wykrwawiałem, ale moje cierpienia zakończył pewien wysoki mężczyzna który wyglądał jak wzięty z horroru, był ubrany w czarne szaty poplamione krwią, miał całą łysą głowę a na niej symbole które widziałem w poście, nigdy nie miałem zbyt dobrej pamięci ale te znaki poznałem od razu, jego lewe oko było zasłonięte przepaską, ale to co najbardziej przykuło moją uwagę to brak nosa i szwy na policzkach które układały się w odwrócony krzyż, w ręku trzymał palącą się biblię, wyrzucił ją na bok stanął nade mną i wydał rozkaz "zamknij oczy" a ja jak zachipnozowany wykonałem polecenie, w tym czasie głos mężczyzny z zwyczajnego ludzkiego głosu zmienił się w demoniczne krzyki, po paru chwilach usłyszałem "otwórz je" co też zrobiłem i zobaczyłem, że z moim ciałem jest wszystko w normie jednak w moim wyglądzie zmieniło się kilka rzeczy, moje włosy nie były już brązowe, a przybrały barwę czerni, oczy nie były już zielone, a czerwone, miałem wszędzie te dziwne symbole, na dłoniach, nogach, twarzy, dosłownie wszędzie, patrzyłem się jeszcze chwilę z kałużę nie mogąc uwierzyć, że to ja, aż tu nagle zauważyłem, że z oczu zaczyna wypływać mi krew. Wtedy obudziłem się w swoim łóżku, uff... to był tylko zły sen.


W szkole początkowo było wszystko w porządku, lecz na biologii zaczął mnie mocno boleć brzuch, spytałem się nauczyciela czy mogę iść do toalety, pozwolił mi, a ból z sekundy na sekundę byłem coraz większy, wszedłem do jednej z kabin, skuliłem się z bólu. Bolało tak bardzo, że aż zacząłem płakać, a z moich ust wydobywała się krew, nie mogłem wytrzymać, toaleta była na parterze więc uciekłem ze szkoły przez okno, zaszyłem się gdzieś w lesie i oparłem o drzewo, brzuch przestał boleć, krew tez przestała się wydobywać z moich ust, chwilę byłem jeszcze świadom wszystkiego, ale po chwili próby dojścia do siebie, straciłem nad sobą całkowicie kontrolę, czułem jakby ktoś przejął moje ciało, usłyszałem głosy jakiś ludzi w pobliżu, poszedłem w ich stronę. Ukryłem się za drzewem tak, aby nie było mnie widać, była to 5-cio osobowa rodzina, obudził się we mnie jakiś zmysł mordercy, rzuciłem się w ułamku sekundy na tych ludzi, było dokładnie trójka dzieci i dwójka rodziców, uderzałem z całych sił każdego z nich, głowa rodziny czyli ojciec dzieci, był bardzo umięśniony, z łatwością sprawił, że leżałem na ziemi, ale to nie był mój koniec, zyskałem jakiegoś dziwnego zastrzyku siły, od razu wstałem na nogi i powoli unosiłem się do góry, zacząłem tryskać z ust jakaś dziwną czarną substancją, która sprawiła natychmiastową śmierć rodziny, wydobywałem z siebie przy tym demoniczne dźwięki, to już nawet nie były krzyki, to były po prostu dźwięki, po zabiciu rodziny opadłem na kolana, moja głowa opadła na dół, próbowałem złapać oddech, gdy już to zrobiłem, podniosłem głowę a przede mną ukazali się ludzie w czarnych szatach z domino w rękach, każdy miał na ciele wyryte te satanistyczne symbole, na przód szeregu wyszedł ten łysy mężczyzna którego widziałem we śnie, podał mi on do ręki lustro, przyjrzałem się w nim i zobaczyłem, że już nie przypominam człowieka a bardziej demona, miałem całą bladą skórę, nie miałem już nosa, na mojej głowie widniały rogi, moje oczy były pozbawione soczewek, a białko było czarne, moje usta były wręcz w kolorze krwi, krzyż na moim medaliku odwrócił się, a na całym ciele miałem wyryte wspominane wcześniej znaki i domino


-Co wy mi zrobiliście - spytałem nie odwracając wzroku od lusterka, głosem jakbym zaraz miał umrzeć

-Naprawiliśmy cię, zmieniliśmy na lepsze - odpowiedzieli mi dosłownie wszyscy

-Ja nie rozumiem...

-Zrozumiesz synu, powinieneś się cieszyć, jesteś wybrańcem, nie każdego od tak opętuje taki demon jak Azazel, choć wszystko ci wytłumaczymy będziesz nam pomagał zabijać tych którzy nie dostrzegają potęgi szatana

-Od teraz będziesz zwał się Azbill - powiedział łysy mężczyzna takim samym demonicznym głosem jak w moim śnie

Advertisement