Creepypasta Wiki
Advertisement
Tukan

- Liso, to dla Ciebie. - powiedziała Ciocia Edyta dając mi czarną spinkę z kwiatkiem.

-Dziękuję! Na pewno mi się przyda! - powiedziałam z zachwytem.

-Tylko uważaj - ta spinka jest niezwykła.

Tę spinkę dostałam w dniu moich urodzin. Od cioci, która się zajmowała mną i moim bratem. Moi rodzice uznawali średniowieczną zasadę, że gdy mężczyzna umiera, jego żona zostaje wraz z nim spalona. Ze łzami w oczach, patrzyłam jak moja mama zostaje pochłaniana przez płomienie. Zostały z nich tylko dwie obrączki.

I spinka.

Razem z bratem, Loganem, chodziliśmy do lasu, gdzie zostały pochowane prochy rodziców. Codziennie zanosiliśmy tam kwiaty i znicze. Moja mama uwielbiała naturę i wszystko to, co z nią było związane. Chyba po niej to odziedziczyłam. Mój brat zaś odziedziczył po mamie urodę, a po tacie logiczne myślenie. Chciał zostać filozofem. Opowiem może historię, związaną z nami...

Jeśli dobrze pamiętam - w środę, około południa, mój brat powiedział mi, że ma nową dziewczynę. Nie obchodziło mnie to za bardzo, ale powiedziałam, że cieszę się z jego szczęścia. Dziewczyna miała na imię Nadia, była jasną blondynką, z dużymi piwnymi oczami. Wydawała się miła, wyglądała trochę jak moja mama. Trochę...

Po tygodniu przebywania z Nadią mój brat znacznie się zmienił. Nie był już taki miły, miał przerażający uśmiech, bawił się w egzorcyzmy i przywoływanie Szatana wraz z Nadią. Było to straszne. Bałam się jak nie wiem, gdy słyszałam nagłe wybuchy szyderczego śmiechu, płacze, uderzenia i inne tego typu rzeczy. Jednak to, co mnie spotkało później, było bez porównania gorsze od tego, co miałam dotychczas. Wydaje mi się, że miało to związek z tym, że Nadia opuściła mojego brata. Powiedziałam jej wtedy, żeby nie szła na cmentarz w nocy przywoływać Szatana. Bałam się o nią, bo ją bardzo lubiłam. Mój brat wyraźnie powiedział:

- Nie idź. Tym razem może być inaczej.

Ona jednak nie posłuchała.

Po nieprzespanej nocy, około 5 nad ranem, przyszła Nadia. Miała sińce pod oczami, nic nie chciała mówić. Wyglądała na zmęczoną. Zauważyłam, że zaczęła się przeglądać w lusterku z czarnym kwiatkiem.

Z bratem zauważyliśmy, że coraz częściej się w tym lusterku przegląda. Nic nie mówiła, tylko patrzy na to lusterko jakby nic innego na świecie nie istniało. W nocy, ponieważ nie mogłam zasnąć, pobiegłam do pokoju Nadii (może nie wiecie, ale Nadia się do nas wprowadziła) spytać się jej czy mogę z nią spać. Powiedziała "jasne". Rano zauważyłam u niej brązowe odrosty. Pomyślałam, że może farba jej schodzi.

Pomyłka.

Po obiedzie popatrzyłam jej w oczy i zauważyłam, że zrobiły jej się niebieskie z brązowych. Ma niebieskie oczy i brązowe włosy tak jak ja. W nocy poszłam do łazienki. Usłyszałam głos.

"Nie patrz za siebie."

Ponury, damski głos. Głos Nadii. Coraz bardziej się bałam. Kiedy weszłam do łazienki i zobaczyłam, że w lustrze nikogo za mną nie ma, odetchnęłam z ulgą. Głosy jednak nie ustały. Ściągnęłam spinkę, którą miałam codziennie założoną i nią rzuciłam o ścianę, sądząc, że głos ustanie. Odwróciłam się i zobaczyłam Nadię. Ale to chyba nie ona. Wyglądała jak ja.

To na pewno Nadia. Byłam głupia. Przyglądałam jej się prawie codziennie, jednak nie spostrzegłam jednej rzeczy.


Od pierwszego przyjścia miała czarną spinkę z kwiatkiem.

Advertisement