Creepypasta Wiki
Advertisement

Witajcie... opowiem wam pewną historię, która miała miejsce przed kilkoma laty....

Otóż, mieszkam w mieście. Codziennie kiedy idę pieszo do szkoły (dzieli Mnie jakiś kilometr), codziennie mijam stary dom, z czerwonej cegły. W oknie zawsze widzę leżącą na parapecie maskę. Ale to jest nieco mniej ważne. Czasami przez okno wygląda "człowiek" nie potrafię określić jak wygląda. Zawsze, ale to zawsze, wpatruje Mi się w oczy, a kiedy już minę ten dom, patrzy na Mnie dalej. Dopóki nie zniknę za innym domem.

Jednak tym razem kiedy na Mnie patrzył porządnie się przestraszyłem, nie wiem dlaczego... Jednak dzień w szkole był normalny.

Opuściłem szkołę, i poszedłem w stronę domu. Kiedy mijałem stary dom, okazało się, że postaci już nie ma, wtedy trochę przyspieszyłem, dotarłem do domu, w skrzynce na listy znajdowała się gazeta, wyjąłem ją i udałem się do drzwi. Wszedłem do domu, usiadłem na kanapie, i zacząłem czytać. Na pierwszej stronie, było napisane coś strasznego, okazało się że mieszkaniec "spod Starego Domu" został brutalnie zamordowany, wiadomo tylko, że morderca zostawił jedynie narzędzie zbrodni, nóż, najprawdopodobniej nożem poderżnął gardło, człowiekowi, a potem wbił go w dębowy stół. Najdziwniejsze jest to, że wyszedł frontowymi drzwiami, a nikt go nie widział. Napisano również, że z domu zniknęła maska. Bardzo dziwne, czy morderca wszedłby bez maski, a wyszedł z maską ? Nie powinno być na odwrót ?

Była akurat sobota. Postanowiłem, że pójdę do tego domu. Wszedłem już na działkę dostrzegłem drzwi, podszedłem do nich, same się otworzyły, pomyślałem sobie, że mam do czynienia z nawiedzonym domem, na podłodze widziałem zamordowanego mężczyznę, moment ! Przecież ciało wczoraj zabrano, jakim cudem Jego ciało jest tu a nie w kostnicy ? Stałem przy zwłokach mężczyzny, i nagle usłyszałem skrzypiącą podłogę, sprawdziłem to, nikogo nie było w tym domu. Kiedy zajrzałem za szafę zauważyłem lustro, na lustrze widziałem napis "Opuść to miejsce" Już chciałem wyjść... To było straszne... Zza rogu wyłoniła się postać w masce...

Przyłożyła Mi nóż do gardła, to zapewne mężczyzna, powiedział:

- Nie musiałeś tu przychodzić, to mój dom, człowiek którego zamordowałem był niegdyś zabójcą... Zabił moją żonę... dzieci... Zasłużył na to... Od teraz zabiję każdego kto chociaż zbliży się do tego domu, sam jestem duchem, nie żyję... Popełniłem samobójstwo, ponieważ nie mogłem pogodzić się ze śmiercią rodziny, mój duch nawiedza ten dom, a teraz proszę opuść go, i nigdy nie wracaj...

W tym momencie duch dosłownie zniknął, szybko opuściłem dom. Tak jak drzwi same się otworzyły same się zamknęły, tym razem też same się zakluczyły. Kiedy wracałem spojrzałem jeszcze na ten dom, widziałem że na ścianie wisi obraz, zapewne widać na nim Ducha i jego rodzinę...

Uważaj... Prawie każdy stary dom, może być nawiedzony. Uważaj...

Advertisement