Creepypasta Wiki
Advertisement

Idzie korytarzem. Stukot jej obcasów odbija się echem od ścian. 

Podchodzi do recepcji.

– W czym mogę pomóc?

Fluorescent lamps

Kobieta w szpilkach nie musi odpowiadać. Recepcjonistka zaraz pojmuje, o co chodzi.

Prowadzi gościa długim, śnieżnobiałym korytarzem.

Stuk... Stuk... Stuk...

Gdyby nie miarowe stukanie obcasów, byłoby zupełnie cicho.

Jednak nie byłaby to ta przyjemna, odprężająca cisza.

Tylko ta niezdrowa, od której można by oszaleć.

Podczas pokonywania sterylnego korytarza w głowie recepcjonistki kłębią się myśli.

Dostała instrukcje. Miała przyjść kobieta ubrana cała na biało, a jej zadaniem było zabrać ją do kostnicy. "Ale skąd będę wiedziała, czy to na pewno ona? Wiele osób ubiera się na biało". "Rozpozna ją pani".

I faktycznie – w chwili, gdy kobieta stanęła przed nią w recepcji, poczuła niesamowity niepokój i miała wrażenie, że temperatura w całym budynku spadła o kilka stopni. Coś jej mówiło, że to właściwa osoba.

Zatrzymują się przed drzwiami kostnicy. Recepcjonistka przekręca klucz w zamku i wchodzi z kobietą w obcasach do środka.

Stuk... Stuk... Stuk...

Stoi na środku pomieszczenia między stołami, na których leżą sine ciała. Kilkadziesiąt innych jest w chłodni za ścianą.

– Proszę wyjść.

Recepcjonistka słyszy głos kobiety na szpilkach, jakby była pod wodą. 

Niewyraźny. Zniekształcony.

Miała być posłuszna, więc wychodzi.

Nie wraca jednak na swoje stanowisko w recepcji.

Co ona tam robi?

Stoi w nieskazitelnie białym korytarzu i usiłuje usłyszeć, co się dzieje w kostnicy.

Nie słychać stukania.

Wraca wszechogarniająca cisza.

Niepokojąca.

Do uszu recepcjonistki ledwie dociera cichuteńkie brzęczenie jarzeniówek pod sufitem. Nawet tak słabo słyszalny dźwięk dodaje jej otuchy.

Co ona tam robi?

Pracownica dalej czeka, wahając się.

Czy to w porządku?

Wzbiera w niej lekki niepokój i niepohamowana ciekawość.

Co ona tam robi?

Recepcjonistka wyciąga dłoń do klamki.

Przyspiesza jej oddech.

Zaciska dłoń na chłodnym metalu.

Co się dzieje?

Coś jest nie tak.

Dlaczego nagle jest tak cicho? Brzęczenie żarówek ustało.

Jak to?

Recepcjonistka odwraca głowę, by rozejrzeć się po korytarzu. Jest jasno. Dlaczego więc już nie słychać pracy jarzeniówek?

Kieruje spojrzenie z powrotem na drzwi.

Są otwarte na oścież i stoi w nich kobieta w szpilkach.

Recepcjonistka wydaje z siebie westchnienie i gaśnie światło.

Budzi się w chłodni.

Jedyne, co słyszy, leżąc w kompletnej ciemności to...

Stuk... Stuk... Stuk...

Advertisement