Creepypasta Wiki
Advertisement
To nie była normalna noc... To nie był normalny dzień...

Wszystko zaczęło się od tego, że byłem, jak co dzień w szkole. Nic ciekawego. Nic nienormalnego. Na ostatniej przerwie napisała do mnie moja najlepsza przyjaciółka z innej szkoły. potrzebowała się ze mną spotkać. Zaproponowałem, że może u niej w domu, po moich lekcjach. Zgodziła się, po czym zadzwonił dzwonek na ostatnią lekcję. 

Cały czas tylko myślałem "O co może jej chodzić?" Nigdy wcześniej, choć była moją sąsiadką, nie prosiła o tak nagłe spotkanie. Zawsze kiedy myślałem o Judie, bo tak nazywała się owa dziewczyna, włos aż mi się jeżył na głowie.  Choć jej smukła blada twarz z pięcioma pieprzykami, piękne, głębokie piwne oczy i brązowe, prawie wręcz czarne oczy oraz jej chuda, ale jakże zgrabna sylwetka zwodziły wszystkich dookoła, to ja jedyny wiedziałem, co ona naprawdę robi. Ona niszczy ludziom psychikę, poprzez hejtowanie itd. Mieliśmy teraz po 17 lat, a ja jednocześnie ją kochałem i się jej bałem. Stwierdziłem, że muszę jej to wyznać.  Ostatnia lekcja minęła szybko. Pół godziny potem byłem już u niej w domu. []

Gdy tylko wszedłem do jej pokoju, wręcz rzuciła się na mnie. W sęsie... Kiedy tylko wszedłem ona przewróciła się na mnie i mnie przytuliła. Wydawało mi się, że cała moja twarz płonie od rumieńców.  To było takie... Nieprzewidziane! Tak, to odpowiednie słowo. Chwilę później gadaliśmy, oczywiście nie w tej pozycji, po prostu wstaliśmy.  Po dłuższej chwili tej rozmowy, ja położyłem się ja jej łóżku. Po chwili ona położyła się obok mnie.

- Wiesz Ron... - zaczęła - Chciałabym... abyś... - tu się zawiesiła, ale po chwili dokończyła, jakby w obawie przed moją reakcją - przeczytał mój referat... Ty jesteś dobry w te klocki, a twoja powieść, którą napisałeś, ona jest MEGA!!! -.

- Dobra, daj to - powiedziałem szybko, nie lubiłem gdy ktoś z moich znajomych wychwalał moją pracę literacką, a chciałem jej coś jeszcze powiedzieć.

Posłusznie podała mi referat. Tematem przewodnim była miłość... Taa... 

- Jest fajny, tylko trzeba poprawić trochę błędów interpunkcyjnych i z pewnością dostaniesz najlepszą ocenę - oceniłem szybko, po czym dodałem - Wiesz Judie... ja tez chciałbym cię o coś zapytać... - to pytanie mnie przerosło, więc po chwili zastanowienia postanowiłem zadziałać radykalnie. Pocałowałem ją. Po czym  zrobiliśmy to... Tak...

Następnego dnia, ponieważ była to sobota spotkaliśmy się w lesie. Judie powiedziała mi wtedy, że mnie nie kocha itd. A ja przycisnąłem ją do drzewa i kazałem jej mówić prawdę. Ona bardzo przestraszona powiedziała mi, że jej rodzice zmusili ją, aby ze mną zerwała. Złość wręcz we mnie kipiła. Puściłem Judie, po czym skierowałem się w stronę jej domu. Ona zaczęła biec za mną, pytać co chcę zrobić, a ja tylko odpowiedziałem - Zemstę na twoich rodzicach-.

- Uspokój się pomogę ci - powiedziała zatrzymując mnie - co dokładnie chcesz zrobić? - zapytała.

- Zabić - rozwinąłem cicho - tak, chcę ich zabić - powtórzyłem głośniej.

- Pomogę ci, już dawno chciałam to zrobić - zadeklarowała - Tylko proszę, nie bądź już zły - poprosiła.

Zrobiłem to o co poprosiła. Weszliśmy do jej domu. Powiedziała, że zajmie się ojcem, a ja mam wziąć matkę.  Dosyć szybko poszło. Delikatnie dusiłem matkę doprowadzając do powolniej, ale za to bolesnej śmierci. Obserwowałem każdy jej najmniejszy ruch, CO ZROBI? Wszystko dla niej się skończyło. Judie załatwiła swojego ojca nożem. Pochowaliśmy ich zwłoki w ogródku. A sami uciekliśmy zabierając wszystkie potrzebne rzeczy.


Nazywam się Ron Smith, a nazywają mnie "The badly writer", a moją żonę Judie Smith " The Enery Girl". Pamiętaj, jeśli czytasz książkę nieznanego autora lub autor miał pseudonim "Badly" to możesz być następny...

A kartkę jaką zostawiliśmy na grobie rodziców Judie miała napis: "Możecie skrzywdzić każdego, ale nie skrzywdzicie mnie i mojej żony"

Advertisement