Creepypasta Wiki
Advertisement

To coś ...

To nie było człowiekiem...

To nie było zwierzęciem...

To było czymś kompletnie innym ...

Nadchodziły wakacje, wszyscy krewni i znajomi wyjechali .

A ja - Michał, wraz z moją żoną - Natalią, nie byliśmy bogatą rodziną.

Nie mieliśmy gdzie wyjechać, wszędzie drogo, a moja ,,Ukochana" żona zaczęła marudzić. Wkurzało mnie to, ale cóż, miała stresujący zawód, chwila odpoczynku by się przydała.

Jedyną możliwą opcją był stary, drewniany domek obok lasu, należał do mojego dziadka, póki się nie przeprowadził.

Po długich zmaganiach z moją żoną, udało się wybłagać ten domek.

Ale to nie był koniec, jeszcze spakować rzeczy moje i żony, dojechać tym rupieciem do domku oddalonym o 150 km.

- Wszystko jest? - Zapytała się żona.

- Jest.

- To w drogę! Powiedziała z podekscytowaniem.

Po paru godzinach dotarliśmy do tego domku. Już z daleka budził pewien niepokój.

- Nareszcie jesteśmy ! Krzyknęła moja żona, po czym wbiegła do domu z uśmiechem małego dziecka.

- Nie wiem co Cię tak bawi, to tylko stary, brudny, dom.

Nie zwróciła uwagi na moje słowa, po czym wbiegła do pokoju.

Dzień minął dość szybko i normalnie. Rozpakowaliśmy się, porozmawialiśmy, poszliśmy na spacer do lasu , a po południu łowiliśmy ryby.

Kiedy kładliśmy się spać, słyszałem dziwne odgłosy z kuchni, jakby coś tam chodziło. Nie zwróciłem na to uwagi. Bo po co ?

Kiedy wybiła północ, słyszałem te same dźwięki, tyle że teraz to przypominało stukanie, rytmiczne stukanie ..

Chciałem to sprawdzić, ale nie mogłem, za bardzo się bałem ...

Następnego dnia robiliśmy to samo co wczoraj. Ale kiedy zajrzałem do kuchni, nie wiecie, co zobaczyłem.

Cała kuchnia była w dziurkach małych i dużych, po dłuższym napatrzeniu się, można było dostrzec, że z dziurek została zrobiona litera H.

To było dla mnie za dużo. Pobiegłem do pokoju w którym była moja żona. Nie wiedziałem, czy płakać, czy wymiotować.

Na miejscu żony stało ... To coś ... Miało zamiast nóg zardzewiałe pręty, ciało ( o ile można było to nazwać ciałem ) było szare, można było zauważyć wystający kręgosłup.

Ręce były tak samo jak nogi, stalowymi prętami. Twarz nie posiadała nosa, tylko krzywy uśmiech z ostrymi jak brzytwa zębami i PRAWIE centymetrowymi oczami.

Popatrzyło się na mnie, po czym wyskoczyło przez okno i zniknęło w lesie.

Żona za to leżała martwa na podłodze. Na ścianie można było dostrzec dziwne, napisane krwią kształty, które okazały się nutami i rozmazanym napisem : Hornet (...)

I wiecie co ...? To stukanie jest całkiem przyjemne ...

Autor : Neigh

Advertisement