Creepypasta Wiki
Advertisement

To miał być zwykły dzień. Taki jak każdy inny. Jednak stało się inaczej. To co stało się wczorajszego dnia zapadnie mi w pamięć do końca życia. Nie powiem wam szczegółów. Jestem za bardzo roztrzęsiony aby sobie je przypomnieć. To wszystko działo się w polskiej wsi Niebocko.


Portret Tukju wykonany przez jego ofiarę

Portret Tukju wykonany przez jego ofiarę

Byłem bardzo znudzony ciągłym graniem w bezsensowne gry. Dostałem maila. Gdybym go nie otworzył to może to wszystko by się nie stało. Temat maila miał nazwę ,,Tukju". Poczułem uczucie które zmusiło mnie do otworzenia wiadomości. Nie umiem opisać tego co mnie do tego zmusiło. W wiadomości był kolejny napis ,,Tukju" jednak tym razem w postaci linka. Dalej nie umiem wyjaśnić tego jak mój kursor się na nim znalazł. Nie kontrolowałem tego. Po kliknięciu w link przekierowano mnie na stronę na której był napis ,,18:33” Po prostu 18:33. Uznałem to za głupi żart i zamknąłem stronę . Postanowiłem udać się ze znajomymi na boisko. Gdy byłem w drodze na samo boisko, idąc przez park usłyszałem dziwne dźwięki. Coś mnie zmusiło do tego aby je zbadać. Ogarnęło mnie te samo uczucie które czułem gdy klikałem w link. Gdy poszedłem zbadać to miejsce zauważyłem wyryty na korze napis 18:33. Zacząłem się mocno niepokoić i obawiać się co się stanie kiedy ta godzina nastąpi. Przez resztę drogi starałem się o tym nie myśleć. Gdy w końcu dotarłem na boisko, nikogo tam nie było. Pomyślałem że coś im wypadło i niedługo przyjdą. Myliłem się. Czekałem 30 minut na ich przyjście. Gdy zamierzałem opuścić boisko zobaczyłem w oddali czarną sylwetkę która przypominała człowieka. Postać zaczęła się powoli zbliżać co pozwoliło mi zobaczyć jej twarz. Bardzo trudno jest opisać to co wtedy zobaczyłem. Twarz ,, tego czegoś” była cała poparzona i posiadała liczne blizny. Nie posiadała koloru oczu, były przepełnione czernią i pustką. Był lekko wyższy ode mnie miał na oko 2 m. Chciałem uciec ale nie mogłem. Nie mogłem się ruszyć. Musiałem patrzeć na tą ohydną twarz która cały czas się do mnie zbliżała. Kątem oka zobaczyłem godzinę na zegarku. Była 18:24. W końcu bo skupieniu na tym wszystkich mięśni udało mi się ruszyć. Wsiadłem na rower którym przyjechałem i zacząłem jechać z prędkością jaką nigdy dotąd nie jechałem. Skupiałem się jedynie na ucieczce przed tą kreaturą. Gdy jechałem przez otoczony drzewami park zobaczyłem poszarpane ciało mojego znajomego otoczone kałużą krwi. Nie mogłem wytrzymać. W czasie jazdy zostawiałem za sobą plamy łez które sączyły się z moich oczu. Gdy obróciłem się w poszukiwaniu za postacią, nikogo za mną nie było. Zapatrzyłem się za siebie. Nim zdążyłem się obrócić leżałem na ziemi z rozbitymi kolanami i połamanym rowerem. Rozbiłem się. Popatrzyłem na zegarek. Była godzina 18:32. Przewidywałem co się zaraz stanie. Zacząłem się modlić i błagać o życie. Zobaczyłem go. Był 5 metrów ode mnie. Gdy wybiła godzina 18:33 jego twarz była centralnie przed moją. Uderzyłem go najmocniej jak umiałem, kreatura odsunęła się. Teraz to był ten moment. Podczas gdy ,,Tukju ” była oszołomione mogłem uciec. Biegłem tak szybko jak mogę, nie zatrzymywałem się. W końcu zatrzymałem się i zobaczyłem czy postać dalej mnie goni. Serce mi stanęło. Widziałem jak mój najlepszy przyjaciel zostaje mordowany przez Tukju. Jego ręce zostały wyrwane i wsadzone do jego gardła. Złapał go za nogę i roztrzaskał go o ścianę. Już nawet nie wiedziałem czy to co widzę dzieje się naprawdę. Nie było żadnej przyczyny dlaczego miałby tędy przechodzić. Padłem nieprzytomny na chodnik. Jedyne co widziałem gdy zsuwałem się na ziemie to niezrozumiały dla mnie szept. Obudziłem się w szpitalu. Myślałem ze to po prostu zły sen, że po prostu to wszystko mi się śniło. Za każdym razem gdy kładę się spać widzę tą twarz. Widzę zwłoki moich przyjaciół. Nie mogę tego dłużej wytrzymać. Gdy powiedziałem policji gdzie powinny być ciała moich znajomych... ich tam nie było. Ciał nie znaleziono lecz po nich samych nie ma żadnego śladu. Nie mogłem już dłużej tak żyć. Gdy pielęgniarka wyjdzie zrobię to. Zabije się. Mam dosyć patrzenia na śmierć i cierpienie. Powieszę się. Jeśli to czytasz to już dawno nie żyje. Wole nie żyć niż żyć z świadomością że Tukju dalej istnieje. Ostatni raz zobaczyłem go przez okno gdy miałem owiniętą pętle na szyi. Uśmiechał się.

Advertisement