Creepypasta Wiki
Advertisement

Nie jestem osobą, którą łatwo przestraszyć. Właściwie wprost przeciwnie. Każdy, kto mnie zna, z całą pewnością mógłby potwierdzić, że nie powstał jeszcze horror, który wywołałby we mnie więcej niż lekkie ukłucie niepokoju. Inaczej mają się sprawy z niewytłumaczalnymi zjawiskami w prawdziwym świecie.

Nie lubię przebywać w miejscach z historią. Wiem przecież, że musiał tam ktoś kiedyś umrzeć. Dlatego właśnie swój dom bardzo lubiłam. Wybudowali go moi rodzice dopiero kilkanaście lat temu i czułam się w nim bezpiecznie. Do czasu.

To przydarzyło się pewnej zwyczajnej, księżycowej nocy. Mam małe problemy z zasypianiem, więc pomimo późnej godziny ja wciąż byłam rozbudzona i leżałam w łóżku, grając na telefonie. I wtedy nagle poczułam się dziwnie, jakby coś było nie tak. Odłożyłam telefon i rozejrzałam się po pokoju. Z początku nic nie zauważyłam, pomieszczenie wyglądało normalnie. Już chciałam zacząć śmiać się z własnej głupoty, kiedy dostrzegłam jakiś ruch. I ujrzałam to coś.

Postać, którą zobaczyłam, była niska i chuda. Pomimo wykrzywionych pleców przypominających garb poruszała się bardzo szybko, ledwo mogłam nadążyć za nią wzrokiem. Jej ubranie, szare i poszarpane,  wisiało na niej jak na wieszaku. Miała długie włosy, brudne i przykurzone czymś, co przypominało popiół. Odwracała głowę w drugą stronę, więc nie mogłam zobaczyć jej twarzy. Z jakiegoś powodu napawało mnie to ulgą, czułam, że nie powinnam nigdy na nią patrzeć.

Dziwny stwór przeszedł przez pokój i zniknął, a ja nie mogłam się ruszyć, sparaliżowana strachem. Nie wierzyłam w duchy w widzialnej postaci i wolałam myśleć, że było to tylko przywidzenie lub wyjątkowo realny sen. Jednocześnie w głębi duszy wiedziałam, że to wydarzyło się naprawdę. Poczułam, że nie mogę przebywać w tym pokoju ani chwili dłużej. Wstałam i zapalając wszystkie światła po drodze, pobiegłam do łazienki.

Przemyłam twarz zimną wodą, chcąc zmyć z siebie upiorny obraz mrocznej postaci w pokoju, a potem wyprostowałam się. Wzięłam głęboki oddech i już zaczynałam się uspokajać, kiedy spojrzałam w lustro i zaczęłam krzyczeć.

W lustrze była ta istota, dokładnie ta sama. Brudne włosy opadały jej na twarz, której w pierwszej chwili nawet nie poznałam. Szara, poraniona i miejscami zwęglona, przyprawiała mnie o mdłości. Lecz nawet nie to było najgorsze. Straszliwa postać w lustrze patrzyła na mnie moimi oczami.  


Autor: Nakamayabi

Advertisement