Creepypasta Wiki
Advertisement

Ostatnio w moim mieście panuje epidemia złodziei zwierząt.

Działają w nocy, włamując się na podwórka albo zaczepiając rozkojarzonych właścicieli zwierzaków na ulicach. Nikt nie jest do końca pewien, dlaczego tak bardzo zależy im na naszych pupilach. Ale, niezależnie od ich intencji, nie uda im się położyć swoich łap na moim.

Ta noc była jak każda inna. Po zjedzeniu kolacji i obejrzeniu telewizji wziąłem smycz Bailey'ego, żeby wyjść z nim na spacer. Nicpoń pognał do pokoju i usiadł sztywno, dysząc podekscytowany. Bailey uwielbia spacery. Kiedy mieszkasz w odosobnionym miasteczku w rolniczym rejonie Utah, możesz czuć się bezpiecznie, przechadzając się po zmroku. Sąsiedzi machają na powitanie lub zatrzymują się, żeby pogłaskać Bailey'ego, większość jednak spokojnie zajmuje się swoimi interesami. Problem pojawił się dopiero z przybyciem zamiastowych. To właśnie oni kradli zwierzaki, jestem tego pewien.

Noc trwała dalej. Spotkałem sąsiadkę, Samanthę. Zatrzymaliśmy się, by pogadać o ostatnich kradzieżach, podczas gdy Bailey i Fifi węszyły naokoło. Samantha zgodziła się, że to prawdopodobnie przyjezdni stali za porwaniami, ale nie wydawała się nimi przejmować. Ja i Bailey byliśmy tylko przecznicę od domu, gdy nagle zauważyłem jednego: sylwetka złodzieja zwierząt przyczajona za krzakami. Kątem oka widziałem jak pstryka aparatem. Robił zdjęcia Bailey'emu.

Tego już za wiele. Koniec znaczy koniec.

Przywiązałem Baily'ego do latarni, ukryłem się za rogiem i zacząłem obserwować. Złodziej był ostrożny, tak jakby przeczuwał pułapkę, ale wkrótce darował sobie rozwagę i rzucił się przed siebie. Na pierwszy rzut oka wydawało się, że Bailey rozpoznaje mężczyznę. Zaczął bezustannie kwilić. Co dziwne, złodziej okazywał podobne emocje. Łzy spływały mu po twarzy, kiedy mocował się ze smyczą Bailey'ego. Zanim zdołał zrobić coś więcej, wyszedłem z ukrycia. Przestraszony złodziej odwrócił gwałtownie głowę w moim kierunku. Jego przerażenie szybko przerodziło się w furię.

"Wy chorzy popaprańcy, co wy żeście, ku*wa, zrobili z moim bratem?!" krzyczał, próbując zasłonić sobą skomlącego, nagiego mężczyznę przywiązanego do słupa. Spoglądałem obojętnie za jego plecy. Typowy obcy.

Miejscowy szeryf w końcu dorwał złodzieja. Całe szczęście dla mieszkańców. Jego dni jako porywacz dobiegły końca. Jeszcze zrobimy z niego użytek, tak jak z Bailey'ego i reszty.

Złodzieje zwierzaków to najlepsze zwierzaki.



Autor: GuyAwks

Źródło: Watch Out for Pet Thieves

Tłumaczenie: Puck Norris

Advertisement