Creepypasta Wiki
Advertisement

Wpis 1.

Nigdy nie myślałam, że będę kiedyś używać tego sennika, bo nigdy nie pamiętałam co mi się śniło. Aż do ostatniej nocy. Był to pierwszy raz kiedy obudziłam się z krzykiem. A sam sen wyglądał tak:

Szłam przez las. Ogólnie nie przepadam za lasami. Tylko, że nie był to zwyczajny las. Było w nim nienaturalnie cicho. Żadnego odgłosu, żadnego ptaka, czy innego zwierzęcia. A mimo to miałam uczucie obserwowania. Nienawidzę być obserwowaną. A nasilało się ono z każdym moim krokiem. W końcu było tak silne, że obudziłam się krzycząc na cały dom i budząc moich rodziców.

Więcej nic mi się tej nocy nie przyśniło. Pora już iść do szkoły. Koniec wpisu pierwszego ~ Emma

Wpis 2.

Znowu to samo. Ten sam koszmar co poprzedniej nocy. I znowu pobudka z krzykiem na ustach. Oby to się niedługo skończyło ~ Emma

Wpis 7.

Dzisiejszej nocy pierwszy raz od tygodnia coś się zmieniło. Tym razem pojawił się dźwięk. Kiedy czułam już potężne uczucie bycia obserwowaną, chwilę przed oburzeniem usłyszałam trzask łamanej gałązki. Tylko, że za mną. Czyli jednak nie jestem w tym śnie sama.

Do dobra, pora kończyć. Dziś niedziela, idę z przyjaciółmi na plażę ~ Emma

Wpis 10.

Tym razem zobaczyłam cień. Między drzewami coś przebiegło. Nie podoba mi się to. Ciągle uczucie obserwowania mnie przeraża ~ Emma

Wpis 20.

Po dziesięciu dniach nastąpiła kolejna zmiana, tym razem były aż trzy cienie. Biegały między drzewami, ale mogłam je dostrzec tylko kątem oka. Te cienie są dziwne. Nie przypominają mi żadnego zwierzęcia jakie znam. Po jakimś czasie znikają, ale nie ma powodów do szczęścia. Chwile po ich zniknięciu, trzaska gałązka, a ja znowu budzę moich rodziców ~ Emma

Wpis 48.

Przez prawie miesiąc nic się nie zmieniło. Rodzice przyzwyczaili się do moich nocnych pobudek. Byłam zmęczona w szkole, ale dało się wytrzymać. Jednak teraz znów coś się zmieniło. Kiedy szła po raz 48 przez las mój wzrok zatrzymał się na jednym drzewie. Były na nim ślady trzech pazurów. Stałam w miejscu i gapiłam się na nie. Nagle cienie zaczęły szaleć. Po chwili trzasnęła ta przeklęta gałązka, a ja się obudziłam. Tym razem mój krzyk obudził nawet sąsiadów ~ Emma

Wpis 60.

Prawie półtora tygodnia. Przez ten czas sen się nie zmieniał, ale nie tracił też swojej straszności, tak jak to było w poprzednim wypadku. Ale przejdźmy do zmian. Dostrzegłam coś. To były dwa świecące na czerwono punkciki. Były ukryte w krzakach. Wyglądały jak oczy. Spędziły mój ruch. Ale za mną wciąż podążało to czego nie mogłam zobaczyć. To jest straszne ~ Emma

Wpis 60b.

Jeszcze jedno, na większej liczbie drzew pojawiają się ślady pazurów ~ Emma

Wpis 67.

Po kolejnym tygodniu tego samego, stało się coś dziwnego. Chodzi o niebo. Stało się o odcień ciemniejsze. Wyglądało dziwnie, a przede wszystkim zaczęło mnie niepokoić bardziej niż to co jest tu zwykle. Ono jest straszne. Mama postanowiła zapisać mnie do psychologa. Za tydzień mam pierwszą wizytę. Mam nadzieję, że mi to pomoże ~ Emma

Wpis 73.

Jutro moja pierwsza wizyta u psychologa. I jakby specjalnie dzień wcześniej coś się pojawiło. Nie szłam już do nikąt. Tym razem jakoś wiedziałam gdzie idę. Po dłuższym czasie marszu doszłam do polany. Na jej środku rosła wysoka brzoza z gęsta koroną i rozłożystymi gałęziami. Ale to nie ona mnie najbardziej zaniepokoiła, tylko to co było na jednej z jej głęzi. Otóż siedział na niej kruk i związała z niej lina. Lina zakończona pętla. Wtedy pierwszy raz poczułam jak nogi wracają mi w ziemię. Pewnie równie głęboko, co krzenie tej brzozy ~ Emma

Wpis 138.

Minęły dwa miesiące od pojawienia się polany, wierzby i liny. Przez ten czas uczęszczałam do psychologa, strach przed tym wyróżnionym światem zaczął mijać, a ja przez cały czas wpisywałam do tego dziennika prawie to samo. Cienie wyblakły, oczy straciły swój złowieszcy blask, uczucie konserwacji zmalało. Nic się nie działo. Ale teraz pojawiło się coś starszego. Szłam spokojnie przed siebie, kiedy nagle przeleciał przede mną kruk. Podażyłam za nim wzrokiem i zobaczyłam jak ładuje obok szkieletu. To były do połowy zakopane szczątki, do okoła były plamy zaschniętej krwi. A czaszka tego szkieletu wydawała się patrzeć prosto na mnie. Nagle znów to poczułam. Byłam obserwowana. To coś było za mną. Ruszyłam biegiem przed siebie. Biegłam ile sił. Niebo znowu pociemniało. Było ciemne i szaro-niebieskie. A ja biegłam przed siebie. W koncu dobiegłam do polany. Tam straciłam zdolność ruchu. Na pniu brzozy była rozmazana krew. A na szubienicy dyndała jakaś sylwetka, ale nie potrafiłam dostrzec jej twarzy. Gdy próbowałam to zrobić, złapało mnie to coś, co mnie śledziło. Chyba nigdy nie krzyczałam tak głośno o trzeciej nad ranem. Zdarłam sobie gardło. Obudziłam tym rodziców i sąsiadów. Mimo że był to tylko sen, mam bardzo złe przeczucia ~ Emma

Wpis 139.

Wczoraj wydarzyło się coś starsznego. Mój tata zasnął za kierownicą jadąc na ważne spotkanie i walnął w ciężarówkę. Zginął na miejscu. Czuje się winna temu zdarzeniu. To ja go obudziłam. To przeze mnie nie mógł wypocząć. Przez ten cholerny sen. Sen który znów się zmienił. Wszystko było tak jak wczoraj, ale gdy doszłam na polanę, zobaczyłam to od razu. Na gałęzi wisiał nie kto inny tylko mój ojciec. Wtedya usłyszałam głos. Głos młodego chłopaka. Powiedział mi następujące słowa: "To twoja wina, że on musiał odejść". To był pierwszy raz kiedy nie obudziłam się przez to uczucie obserwowania ~ Emma

Wpis 142.

Wczoraj odbył się pogrzeb, a dzisiejszej nocy były efekty. Na polanie pojawił się rozkopany grób. A na nagrobku było nazwisko mojego ojca, który dalej dyndał na gałęzi. Czy ja wariuje? Powoli zaczynam chyba tracić zmysły ~ Emma

Wpis 175.

Minął miesiąc od śmierci taty. Po części się z tym pochodziłam. Lecz mój koszmar staje się coraz gorszy. Trzy cienie zamieniły się już w dziewiątkę. Ślady pazurów są na większości drzew. Miedzy gałęziami na ziemi, walają się kości. Z każdej ciemnej nory, dziupli czy innej kryjówki patrzą na mnie czerwone ślepia. Niebo jest prawie czarne, może nawet trochę fioletowe. Nie mam pojęcia. Powoli zaczyna się to na mnie odbijać. Uciekam z lekcji. Zamykam się w pokoju. Coraz rzadziej rozmawiam z mamą. A koszmar trwa i trwa, i trwa. Dlaczego mnie spotkało? ~Emma

Wpis 188.

Wczoraj moje problemy mnie przerosły. Chwyciłam za żyletki. To bolało. Strasznie bolało. Ból mi przez chwilę pomógł. Ale mój koszmar się pogorszył. Ze śladów pazurów na drzewach zaczęła lecieć krew. Płynęła powoli w dół pnia, a drzewa otaczała kałuża szkarłatnej cieczy. Robi się tam zimno. Jest coraz zimniej ~ Emma

Wpis 215.

Stałam się już kompletnym hikikomori. Przestałam wychodzić z domu. Prawie nie wychodzę z pokoju. Ale w nocy jest coraz gorzej. Jest zimno. I jest mgła. Zielona mgła, nisko przy samej ziemi. Utrudnia mi widoczność. Częściej się potykam. A spora ilość kości rozrzuconych na ziemi nie sprzyja mojej wędrówce ~ Em.

Wpis 230.

Moje codzienne życie wygląda tak, jak zwyle czyli leżę w łóżku, gram i czytam. Meczy mnie to. Ale nie umiem już postąpić inaczej. Nie potrafię i nie chcę spotykać innych ludzi. Ale dzisiaj mi się ktoś przysznił. Prawie, bo słyszałam tylko jego kroki na leśnej ściułce. Rozglądałam się ile mogłam, ale nigdzie nie było po nikim śladu. Widziałam tylko cienie. A potem stało się to co zawsze ~Em.

Wpis 256.

Po długim czasie w końcu mi się udało. Zobaczyłam za drzewami czarną sylwetkę. Była ludzka. Prawie. Ten ktoś spojrzał na mnie. Jedyne co byłam w stanie dostrzec to para zielonych, świecących oczy i identyczny złośliwy uśmiech. Coś mi mówi że coś się szykuje. Coś złego ~ Em.

Wpis 277.

Wczoraj moja matka trafiła do szpitala. Spadła z krzesła wymieniając żarówkę i złamała rękę oraz nogę. Zawsze była drobną kobietą, więc to nie dziwne. Ale znów czuje się winna, bo prosiła mnie o pomoc, a ja nie chciałam wychodzić z pokoju. Mój sen znowu się zmienił. Nie było niczego nowego, aż doszłam do polany. Tam obok mojego powieszonego ojca pojawiła się kolejna szubienica. A stału, tam gdzie był rozkopany grób stała ciemna sylwetka. Patrzyła na mnie chwilę tymi świecącymi, zielonymi oczami, poczym się uśmiechnęła i wbiła łopatę w ziemię. Wtedy nastąpił koniec snu. A ja zaczęłam się modlić, żeby mamie nic się nie stało ~ Em.

Wpis 296.

Dostałam paranoi, to już jest pewne. Stan mamy się nie poprawił, a wręcz pogorszył. Była wczoraj w skelpie, kupić kilka rzeczy. To jedyny okres kiedy wychodzę z domu. I wtedy mój sen stał się jawą. Kiedy szłam w stronę sklepu widziałam czarne sylwetki. Gapiły się na mnie zielonymi oczami. Otaczała je zielona mgła. Chowały się w cieniu, ale ich oczy świeciły. Patrzyły prosto na mnie. Widziałam jeszcze zielony kosmyk włosów. Ich włosów. Jego włosów. Oczywiście mój sen też się zmienił. Kiedyś ta zielona mgła była tylko przy ziemi. Teraz jest już na wysokości brzucha. Jest gęstsza. I zakrywa mi widok przede mną. Jeśli ktoś tak ja grał w Silent Hill będzie wiedział jak to wygląda. Niebo stało się prawie czarne, ale miejscami jest fioletowe, a gdzie indziej zielone lub nawet czerwone. Co to znaczy? Aż boję się tego dowiedzieć ~ Em.

Wpis 300.

Głowa zaczyna mnie boleć od najmniejszych hałasów i dostałam światłowstrętu. Tak przynajmniej mi się wydaję. We własnym domu czuje się obserwowana. Z mamą jest coraz gorzej. Jej ciało jest słabe. Zlamanie było poważne, poszło kilka żeber i przebiło kilka organów. Nie mówiła mi o tym, bo nie chciała mnie martwić. A ja boje się położyć spać. Cienie już nie są ciche. Szeleszczą ściółką, drapią drzewa, wylewając ich krew. A ja czuje się przez nie otoczona ~ Em.

Wpis 315.

Dzisiejszej nocy nie spałam. Dlaczego więc piszę o tym w senniki? Bo co rano coś tu zapisuję. To już przyzwyczajenie.

Wpis 317.

Człowiek nie wytrzyma długo bez snu. A ja to już na pewno. Po dwóch nieprzespanch nocach padłam bez życia. I kolejna zmiana. Ten las nie jest już taki pusty. Wszędzie latają kruki. I coś mi biega miedzy nogami, ale ta zielona mgła zasłania mi widok. Ile ja to muszę jeszcze znosić?! ~ E.

Wpis 333.

Już nawet we własnym pokoju czuję się obserwowana. W ciemnych kątach widzę czerwone ślepia. Słyszę szum wiatru, kiedy mam zamknięte okno. Mama jest coraz słabsza, lekarze nie dają jej sans. Kiedy doszłam do polany zobaczyłam, że obok dziury przy grobie ojca pojawił się nagrobek. Z nazwiskiem mojej matki. Uczucie śledzenie jest bardzo silne. Mój krzyk staje się coraz głośniejszy, a moje gardło coraz bardziej zdarte ~ E.

Wpis 352.

Wszystko się wali. Był u mnie komornik. Wpadłam w długi. Zabrał mi cześć sprzętu. I kolejna zmiana. Góry zniszczonych sprzętów, leżały gdzie popadnie. Potkałam się o porozrzucone we mgle części, gałęzi i kości. Słyszałam szepty. Ile jeszcze może to trwać? ~ E.

Wpis 365.

Moja mama ledwo ciągnie. Lekrze dają jej dzień, może dwa. Moja kondycja psychiczna też ledno działa. Jutro mija rok odkąd się to wszystko zaczęło. Boje się dzisiaj kłaść, chodź tej nocy nie było niczego nowego. Czuje jakby wszystko zamierzało do tego momentu ~ E.


Znowu tu trafiłam. Nienawidze tego miejsca. W jeden rok zniszczyło moje życie. Biegłam przed siebie. Nie mam zamiaru znów się tu zatrzymywać. Ale czy na pewno chcę dobiec do tej polany? A jeśli zobaczę tam wisząca matkę? Załamałabym się. Mimo to nadal biegłam przed siebie.

Nagle potknełam się o coś i poleciałam do przodu. Coś wpadło mi w rękę. Podniosłam się i spojrzałam na ową rzecz. Była to złamana kość, dość ostra przy złamaniu. Normalnie odrzuciłabym ją ze wstrętem, ale teraz coś mi przyszło do głowy. Nie mam zamiaru oglądać zwłok matki. Wole zginąć. Wzięłam kość i wbiłam w swoje serce.

Nagle obudziłam się gwałtownie łapiąc powietrze. Byłam w swoim pokoju, leżałam na łóżku. Pierwszy raz od roku obudziłam się bez krzyku. W pierwszej chwili poczułam radość. Ale po chwili wzrok przyzwyczaił się do ciemności. Zobaczyłam zieloną mgłę na mojej podłodze i dostrzegłam postać stojącą w kącie.

Wyglądał jak nastolatek, patrzył na mnie świecącymi, zielonymi oczami. Widziałam w nich wrogość. Ruszył w moją stronę i wszedł światło księżyca padające przez okno. Mogłam się wtedy przyjrzeć jego twarzy.

Był nienaturalnie blady. Jego włosy były tej samej barwy co oczy i zęby, tylko nie świeciły jak one. Narzucił na nie czarną, chyba wełnianą czapkę.  Udało mi się jeszcze dostrzec brązowy kaptur. Nieznajomym zbliżał się do mnie powoli, potęgując tym samym mój strach. W końcu zebrałam się w sobie i wyszeptałam przerażona:

- K-kim ty jesteś? - lecz on tylko uśmiechnął się z kpiną.

- Ja jestem Władcą Koszmarów, tym który uśpił twojego ojca za kółkiem, tym który zepchnął twoją matkę z krzesła, jestem tym który stworzył twój koszmar i obserwował cię w tamtym lesie. Jestem Morfeusz - przedstawił się. Czułam od niego zdenerwowanie.

- Czego chcesz? Zaraz... To ty zabiłeś mojego ojca?! - więc to nie była moja wina? To on to zrobił? Przez niego tata nie żyje?

- Tak, to ja go zabiłem. A czego chcę? Chcę zmieniać ludzkie sny w koszmary. Żywić się ich lękiem tak długo, aż zdecydują się popełnić samobójstwo. Ale ty jesteś pierwszą, która mi się wymkneła. Zdenerwowałaś mnie tym. Zniszczyłaś moją zabawę. Nie doszłaś nawet do finału. Nie pozwolę ci teraz odejść! - powiedział robiąc krok naprzód.

- Cz-czekaj! - wykrzyknęłam przerażona. Zdałam sobie sprawę, że ten osobnik jest odpowiedzialny, za wszystko co spotkało mnie w ciągu tego roku. To on był moim koszmarem. Ale musiałam wiedzieć jedno - D-dlaczego ja?

- Jesteś tylko jedną z wielu - powiedział beztrosko podnosząc ręce.

Po chwili z jego dłoni wyleciała zielona mgła i poleciała w moją stronę.


Wpis 366.

Ten koszmar będzie trwać wiecznie ~ M.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

  • wycinek z lokalnej gazety*

Młoda dziewczyna, Emma R. została znaleziona w swoim mieszkaniu przez kuratora, obecnie znajduje się w stanie śpiączki. Lekarze nie są w stanie jej wybudzić. Dziwnym zjawiska jest mimika poszkodowanej, przywodząca na myśl iż sni się jej koszmar. Eksperci są zdania...

----------------

Autor: Mr.D

Advertisement