Creepypasta Wiki
Advertisement

Było późno po północy, wczesna wiosna. Za oknem nieprzenikniona ciemność, deszcz bębnił o dach, rodzice chrapali w pokoju obok. Mimo pozornego spokoju, coś wisiało w powietrzu. Czułem to.

Jak zwykle nie mogłem zasnąć. Miałem wtedy coś koło 8 lat. Znudzony leżeniem bezczynnie, wstałem, na palcach przekradłem się do salonu, wyciągnąłem z szafki chipsy i próbowałem kilka zjeść, lecz za bardzo chrupały i schowałem je z powrotem. Rodzice na szczęście się nie obudzili. Nie chciałem zapalać światła, aby nie zwrócić ich uwagi. Chwilę siedziałem po prostu przy stole, nie mając nic do roboty. Deszcz przestał padać, zrobiło się dziwnie cicho. Słychać było tylko oddechy rodziców. Poczułem się ciut nieswojo. I wtedy, nie wiedzieć c

mu, przyszło mi do głowy, żeby odpalić telewizor. Wygrzebałem pilota zza kanapy (tata zostawia go zawsze na brzegu oparcia i często tam wpada) i włączyłem telewizor, natychmiast wyciszając dźwięk. Aż mnie oczy rozbolały o światła. Słyszałem tylko jak mama przewraca się z boku na bok. Nie obudzili się. Nie myśląc wiele, zacząłem skakać po kanałach. Jeśli dobrze pamiętam dochodziła 3 w nocy, lecz wówczas nie zwracałem zbytniej uwagi na godzinę. Ciężko mi było stwierdzić, czy jestem zaspany, czy rozbudzony. Dziwna noc. I jeszcze ta cisza...

W telewizji nie było nic ciekawego dla 8-latka. Jakieś zapomniane, badziewne horrory z lat 80-tych o jakości nie lepszej niż nagrania VHS, powtórki programów kulinarnych, filmy o lekarzach, "Przyjaciele" jak zawsze i jakieś "dziwne filmy." Dopiero sporo później zrozumiałem, na co patrzyłem. Rozumiecie doskonale. W każdym razie skakałem po kanałach i byłem już bliski wyłączenia i pójścia z powrotem spać, lecz wtedy zobaczyłem zapowiedź następnego programu na jednym z kanałów: miał być to 13 odcinek serialu animowanego dla najmłodszych Wilkie i przyjaciele. Zdziwiłem się, bo nigdy nie słyszałem o takim serialu. Postanowiłem zaczekać. Po 5 minutach reklam proszków do prania i jogurtów (w sumie to dziwne, że o tej porze nadawali reklamy), ekran wyciemnił się na ok. 15 sekund. Pomyślałem, że coś się zepsuło w telewizorze. Lecz najwyraźniej nie. Ekran powoli zaczął się rozjaśniać, ukazując nam narysowaną niechlujnie twarz dziecka o pomarańczowej skórze i piegach, wykrzywioną w nienaturalnie szerokim uśmiechu. Obraz pozostał nieruchomy przez kolejne 15 sekund. Zaczynałem być naprawę zaniepokojony. Może coś się jednak zepsuło w telewizorze? Wciąż oglądałem bez dźwięku i nie chciałem budzić rodziców - wolałem, żeby nie wiedzieli, że o tej porze zamiast być w łóżku oglądam telewizję. Czekałem. Wreszcie kadr się zmienił - wyglądało to jak czołówka. O wiele ładniej narysowana niż początkowe ujęcie, ruch postaci był płynny, a tło wyglądało niesamowicie realistycznie. Zaczynało mi się podobać. Czołówka przedstawiała czwórkę bohaterów tańczących w kręgu naokoło ogniska gdzieś w lesie. Wśród nich poznałem pomarańczowoskórego dzieciaka z początku. Z jakiegoś powodu nosił teraz marynarkę w miniaturowym rozmiarze, sam był o wiele niższy od swoich towarzyszy. Domyśliłem się, że to tytułowy Wilkie. Pozostała trójka wyglądała raczej zwyczajnie, jak na kreskówkę: w kolorowych ubraniach, o puchatych włosach, z czerwonymi nosami i żółtymi oczami. Przypominali nieco postacie z Gumballa, albo męskie odpowiedniki Atomówek. Wśród nich była tylko jedna dziewczyna, z długimi, rudymi włosami. Tańczyli przez ładne pół minuty, domyślam się że w tle leciała jakaś muzyka. Póki co wszystko wyglądało normalnie. Może z wyjątkiem ognia - był dziwnie realistyczny, aż chciałoby się go dotknąć. Pojawiły się nazwiska twórców. Większości nie zapamiętałem, w głowie zostało mi tylko jedno: Jeffrey Woods. Było napisane inną czcionką niż pozostałe, grubszą. Był to reżyser serialu. Przyglądałem się niewinnie tańczącym postaciom i wtedy to zauważyłem. Przeraziło to mnie, choć starałem się w myślach uspokajać. Otóż wszyscy bohaterowie w czołówce byli uśmiechnięci. Z jednym wyjątkiem: Wilkie był ewidentnie smutny. Z każdym kolejnym obrotem, z każdym krokiem, podskokiem, stawał się coraz smutniejszy. Pod koniec czołówki - żółta z jakiegoś powodu - łza zaczęła spływać mu po policzku. Nie wiedziałam, co o tym myśleć. Pojawił się pozłacany, wielokolorowy napis: Wilkie i przyjaciele, a potem ekran się wyciemnił. W napięciu czekałem na tytuł odcinka. I wtedy się pojawił:

Odcinek 13

Jak zginął Wilkie Scotts?

I wtedy weszła mama. Bezszelestnie się zakładała. Wydarła się na mnie: "Co ty tu robisz o tej porze!?" i tak dalej. Natychmiast wyłączyła telewizor i zaciągnęła mnie z powrotem do pokoju. Byłem zawiedziony, pewnie tak jak wy teraz. Do rana nie mogłem spać, myśl o tej dziwnej kreskówce nie dawała mi spokoju.

Od tego zdarzenia minęło już 7 lat, jeśli dobrze liczę i... szczerze? Do dziś nie mam pojęcia, o co w tym wszystkim chodzi. Nie znalazłem w internecie absolutnie żadnych informacji o tej kreskówce, ani jednej wzmianki. A Jeffrey Woods, rzekomy reżyser serialu, to w rzeczywistości prawdziwe nazwisko Jeffa Zabójcy. Może wy coś wiecie? Aktualnie prowadzę konwersację przez Facebooka z osobą, która twierdzi, że widziała kiedyś Wilkie'go i przyjaciół. Zobaczymy, co z tego będzie.

Advertisement