Creepypasta Wiki
Advertisement

Jest to moja pierwsza Creepypasta, więc proszę o wyrozumiałość.[]

Po wielu zamkach krążą legendy. Niektóre o wielkich smokach, niektóre o duchach. Tu opowiem historię, która przydarzyła mi się naprawdę. Było to pewnej soboty, kiedy moja babcia i dziadek mieli 55 rocznicę ślubu. Było to koło zamku. Z kuzynem opowiadaliśmy sobie legendy. 

21:00

W oknie zobaczyliśmy dziwnie ruszający się kształt. Po chwili zauważyliśmy, że to była dziewczynka w białej sukience.

21:05

Ośmieliłem się podejść bliżej. Było ciemno, ogromnie się bałem. Po chwili strach wziął górę i uciekłem. Potem było jeszcze parę takich prób.

21:15

Podszedłem bliżej. Koło barierki zauważyłem coś strasznego. Dziewczynka obróciła się i usłyszałem skrzypienie drzwi. Uciekłem. Tak samo drugi raz.

21:25

Byłem coraz bliżej. Na chodniku usłyszałem kolejne skrzypienie...

21:30

Most... Dziwne uczucie, jakby ktoś za mną był i się na mnie patrzył... Nie wytrzymałem. Uciekłem.

21:35

Ośmieliłem się. Dotknąłem drzwi i... Jeszcze gorsze uczucie. Były zamknięte. Przełamałem strach. Popróbowałem jeszcze drugi raz i próbowałem przekonać kuzyna aby poszedł ze mną.

21:50

Wróciłem do dworku, w którym było przyjęcie.

22:00

Wszystko minęło. Nie ma dziewczynki, nie ma dziwnego uczucia...


Ta historia wydarzyła się naprawdę. Od tego wydarzenia zacząłem wierzyć w duchy

"Każda Legenda ma Ziarnko Prawdy"[]

Advertisement