Creepypasta Wiki
Advertisement

Sytuacja miała miejsce dosłownie kilka minut temu. Wciąż się boję. A zaczęło się od zwykłej ciekawości... Ale zacznę od początku.

Moi rodzice są w pracy, a ja właśnie wróciłam ze szkoły. Nigdy nie lubiłam siedzieć sama w domu. Nie dość, że przeraźliwie się nudziłam, to jeszcze zawsze miałam jakiś lęk, że albo coś zobaczą, albo coś mnie dorwie.

Nagle mnie oświeciło – strych! Jedyne miejsce w domu, w którym nigdy jeszcze nie byłam. Mama nie pozwalała mi tam chodzić przez pewną historię przekazywaną w naszej rodzinie z pokolenia na pokolenie. Mój praprapradziadek (tak, ten dom jest bardzo stary. Wielokrotnie remontowany i przebudowywany, ale strych pozostał ten sam, nikt go nie ruszał) poszedł raz na górę. Chciał wywiesić jakieś ubrania, gdy nagle ujrzał silne światło. Po chwili stał przed nim człowiek. Powiedział, że jest z przyszłości, z roku 2156. Uciekł władzom, bo chciał przestrzec ludzkość i uratować świat przed zagładą. Wręczył mu jakąś skrzynkę. Przestrzegł go tylko, żeby uważał i zniknął. Dziadek tak bardzo się przeraził, że uciekł i zamknął strych na zawsze. Mówił, żeby nikt tam nie wchodził, ale to była moja jedyna szansa. Zakradłam się na schody i ostrożnie szarpnęłam za klamkę. Nic... Potem znów mocniej i mocniej, aż w końcu drzwi ustąpiły. Było tam ciemno, wnętrze rozświetlało jedynie małe okienko. Na środku stała skrzynka. Pisało na niej "TimeTravel". Z bijącym sercem podeszłam do niej i otworzyłam ją. Na wierzchu widniał list.

"Floryda, 19.06.2156

Drogi człowieku z przeszłości.

Wręczam ci skrzynię, dzięki której możesz uratować świat. W obecnym czasie tylko Australia jest jedynym ''żyjącym'' kontynentem. Postępuj rozważnie, bym nie został jedynym polakiem na świecie. 

Antoni Giełczyński"

Trochę mnie to zdziwiło. W samym pudle były zatkane probówki z karteczkami w środku. Niektóre niebieskie, inne przezroczyste. Wzięłam pierwszą z brzegu, przezroczystą i otworzyłam ją. Na kartce pisało:

"Tornado w Bangladeszu.

Rok: 1989

Liczba ofiar: 1300

Skala zniszczeń: 6/10"

Następna była niebieska.

"Deszcz meteorytów w Ameryce Północnej.

Rok: 2089

Liczba ofiar: 23000

Skala zniszczeń: 8/10"

Byłam nie na żarty przestraszona. To tornado faktycznie miało miejsce. Te przezroczyste wskazywały wielkie katastrofy i wydarzenia, podczas których zginęło mnóstwo ludzi. Są one od roku, w którym przybysz spotkał dziadka, do naszego ''dziś''. Niebieskie są te, które mają się jeszcze wydarzyć do roku 2156. Było jeszcze trzęsienie ziemi w Shaanxi, gdzie zginęło 860 tysięcy ludzi, zamieć śnieżna w Iranie... W Chinach powódź i cztery miliony ofiar!

Drżącymi rękami podniosłam pierwszą niebieską. Jeśli do tego przyczyniają się ludzie, może da się jeszcze coś uratować...

Nawet nie wiedziałam, jak bardzo się myliłam. Na kartce pisało Polska, wybuch bomby nuklearnej. Skala zniszczeń 10/10, a ludzi zginie ponad 3 miliony. 

Na kartce widniała jutrzejsza data.

Zamarłam. Wybiegłam stamtąd i zamknęłam drzwi. Włączyłam telewizor, ale nic mi to nie pomogło. Nie mogłam wyrzucić tych myśli z głowy. I wciąż nie mogę.

Advertisement